Recenzja: Czysta jak Łza - Charlaine Harris

00:17

 Opis wydawcy: Co łączy Lily Bard i Lisbeth Salander?
Obie są zabójczo inteligentne, obie skrywają tajemnicę z przeszłości i obie potrafią skopać tyłek.
Lily Bard unika towarzystwa i nie chce się z nikim zaprzyjaźniać. Trenuje karate, ćwiczy na siłowni i potrafi rozprawić się z każdym, kto jej podskoczy.
Kiedy znalazła zwłoki Pardona Albee, znalazła się w samym centrum śledztwa w sprawie morderstwa. Śledztwa, które będzie chciała rozwiązać sama...
Lily ma dostęp do informacji, których nie pozna nigdy policja. Ale czy zdoła zachować je dla siebie, jeśli komendant policji jest przystojny i wzbudza coś więcej niż tylko zaufanie?
Książki Charlaine Harris sprzedały się na świecie w kilkunastu milionach egzemplarzy. To pierwsza autorka, której siedem książek równocześnie znalazło się na liście bestsellerów „New York Timesa” i jedna z czterech pisarzy, których ebooki sprzedały się w nakładzie miliona egzemplarzy.
Potrzebowałam przerwy. Wkraczając do świata fantasy w księgarni, potrafiłam odnajdywać tylko pierwsze pozycje jakiś nieznanych autorek z powtarzającymi się motywami. Zakochany wampir, pragnący zmian demon, miłość nie mająca prawa istnieć lub co najlepsze – kochać czy nienawidzić? Nie chcę, aby ktokolwiek źle to odebrał – to mój ulubiony gatunek, nawet w różnych przejawach. Chciałam po prostu zmiany, tak na momencik.


Sięgnęłam po kryminał. Znałam autorkę i właściwie miałam do tego mieszane uczucia. Z jednej strony zaczęłam czytać przygody Sookie, gdzie zamknęłam książkę w połowie, ponieważ wyznaje zasadę, że czytanie zabiera mi czas wolny i powinien on być spożytkowany jak najlepiej. Z drugiej strony mam też za sobą cykl o Harper Connelly – dziewczynie, która po porażeniu piorunem zaczyna odnajdywać ludzie zwłoki. O dziwo druga seria autorki bardzo przypadła mi do gustu. Nawet po przeczytaniu ostatnich stronic czwartego tomu doszłam do wniosku, że żałuję, iż w najbliższym czasie nikt nie zapowiada kontynuacji. Tak więc dlaczego, nie dać szansy trzeciej serii ?


Na okładce brak szokujących obrazków. Jak w przysłowiu nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać – w końcu obie poprzednie prezentowały się z deko masakrycznie. Początek zapowiada się nieźle. Dowiadujemy się, że bohaterka jest po przejściach, ale jeszcze nie wiemy jakich. Autorka nie daje nam na samym początku trzykartkowego życiorysu, który może wprawić w osłupienie, albo uśpić. Punkt dla niej. Później Lily Bird – bo tak nazywa się dziewczyna, idzie o pierwszej w nocy na spacer, ponieważ stwierdza, że z przyczyn swojej przeszłości nie będzie w stanie zasnąć. Jak widać akcja zaczyna się już na samym początku. Bohaterka na swojej przechadzce przypadkowo zauważa jak ktoś zostawia w krzakach zwłoki. Nie wie co robić. Jeśli powiadomi policję, jej osobiste sprawy się upublicznią, jednak jeżeli tego nie zrobi, ciało będzie tam leżało, aż nie znajdzie go ktoś inny. W przeciągu czasu oczywiście postanawia rozwiązać sprawę i wspomóc bardzo przystojnego komendanta, który budzi w niej mordercze odczucia.


Bohaterka jest osobą wojowniczą, odważną, ale przede wszystkim zmienioną. Z każdą stroną dowiadujemy się o niej więcej. Wiemy, że sprzed prywatnej katastrofy prowadziła inne życie – dobre życie, ale nie potrafiła do niego wrócić. Przeżyła tragedię, której nie potrafiła zrozumieć nawet jej rodzina, więc odcięła się od niej i zaczęła robić wszystko automatem.


Byle nie myśleć, byle znów nie czuć.

Nie sądźcie jednak, że została słabą ofiarą – co to, to nie ! Lily wyciągnęła błędy ze swego postępowania i postanowiła coś z tym zrobić. Zapisała się na kurs samoobrony, który przyniósł jej nie tylko więcej korzyści niż by oczekiwała, ale także zaczął wzbudzać w niej radość i dawno skrywane uczucia … Stop! Może nie był to kurs? Może to ten przystojny sensei, który niedługo się rozwodzi?


Hmm … wspominałam już, że Lily pracuje jako sprzątaczka? Na przykład ja, po przeczytaniu streszczenia, wyobraziłam sobie starszą, zgarbioną kobietę w wytartym swetrze, zarzuconym na fartuch z siatką na głowie. W sumie byłoby to połączenie babci, kucharki i kloszardki, ale czy to moja wina, że w głowie mam najczęściej tak dziwne wizje? Od teraz wiem, że sprzątaczki mogą być o wiele, wiele młodsze i przede wszystkim sexy.


Powieść jest fascynująca, w odpowiednich miejscach zabawna. Wątek romantyczny jest tak umiejętnie wpleciony w fabułę, że nie przysłania głównej sprawy rozwiązania zagadki, co jest ogromnym plusem – przecież w końcu ludzie decydują się na czytanie kryminału. Do ostatniego momentu nie dowiesz się, kto jest mordercą, dzięki czemu napięcie cały czas rośnie. Trzeba zaczekać, aż główna bohaterka sama to wydedukuje – sam do tego nie dojdziesz, choć po głowie plączą ci się pytania w stylu :


Co robił tam o tej porze?
Czy skoro na tym zyskał najwięcej, byłby zdolny do czegoś takiego?
Jest to jedna z tych książek, przy których nie będziesz w stanie funkcjonować normalnie, jeżeli nie dokończysz. Nawet za cenę nie dospanej nocy …


Tak więc uważajcie na sprzątaczki !
Nigdy nie wiadomo ile tajemnic z waszego życia dzielą wraz z wami …


Moja ocena : 7/10

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl