Recenzja: Artemis Fowl: Kompleks Atlantydy Eoin Colfer

16:30


Recenzja: Artemis Fowl :Kompleks Atlantydy, Eoin Colfer
Opowieści o Artemisie pochłaniałam jak gąbka. Ostatnio z radością powitałam fakt wydania następnego tomu. Brakowało mi już genialnego chłopca o przestępczych zamiarach. Jakie uczucia wywołała we mnie kolejna część cyklu, który czytałam dawno temu? Czy książka od nowa wzbudziła we mnie zainteresowanie artemisowymi postępkami?




Artemis postanawia być grzeczny. Zarzuca przestępcze życie i postanawia ratować świat. Opracowuje genialny PROJEKT, dzięki któremu lodowce mają przestać topnieć. Przedstawia go wróżkom, licząc na ich pomoc. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że ostatnimi czasy główny bohater nie czuje się najlepiej. Zaczyna mieć halucynacje. Nie ufa nikomu – nawet sobie. Zaczyna bardziej polegać na szczęściu i losie niż na własnym umyśle… Elfy uświadamiają mu, że zapadł na dziwną chorobę zwaną kompleksem Atlantydy. W pewnym momencie jego osobowość rozczepia się, przez co na scenie pojawia się Orion. Aleter ego Artemisa jest romantycznym chłopakiem, po uszy zakochanym w kapitan Holly Niedużej.
Butler tym razem występuje osobno. Wyjeżdża do Meksyku, aby spotkać się ze swoją siostrą, która ma kłopoty. Na miejscy przekona się, że sprawy nie wyglądają tak jak powinny. Mężczyzna wraz z Julią będzie musiał rozwikłać zagadkę artemisowego zachowania i przebaczyć mu, a jednocześnie wyruszyć na ratunek chłopcu. Czy niezawodny ochroniarz, tym razem zawiedzie?
W siódmej części bohaterowie muszą walczyć z tragicznymi skutkami przekodowania sondy kosmicznej i żelowymi robotami. Oprócz tego będę musieli zmierzyć się z czymś jeszcze gorszym. Rzeczą, która może przeszkodzić Artemisowi w ratowaniu świata przed zagładą…
Narracja jest jak zwykle trzecio osobowa. Wątki nie zawsze są przedstawione z punktu widzenia Artemisa, ale też jego przyjaciół jak i wrogów. Przyzwyczaiłam się już w powieściach Eoin’a Colfer’a do takiego typu narracji i nie sprawił mi on trudności. Nie byłam także, jak zwykle bywa, zirytowana sytuacją przeskakiwania od bohatera, do bohatera. Zwykle wątki były ze sobą spójne, a większość dotyczyła głównego bohatera.
Nie ukrywam, że troszeczkę się zawiodłam. W dużej mierze na głównym bohaterze. W zwiążku z tajemniczą chorobą, Artemis zachowywał się troszeczkę inaczej. Jednakże nawet wtedy, kiedy był sobą, nie potrafiłam znaleźć w nim tej samej postaci, którą poznałam przy poprzednich częściach. Chłopak nie był jak zwykle genialnym – dzieckiem. Irytującym Artemisem, który zawsze na wszystko ma gotową odpowiedz i kilka zapasowych planów w zanadrzu. Brakowało mi jego ciętych ripost, które przy poprzednich tomach, można było spotkać na każdym kroku.
Książka jest dobra. Nawet bardzo. Fani serii o Artemisie Fowlu na pewno się nie zawiodą, a przy lekturze miło spędzą czas. Nie jest to jednak to samo, co było. Z żalem muszę przyznać, że mogło być lepiej. Zabierając się za książkę oczekiwałam czegoś innego, a po lekturze, stwierdziłam, że się zawiodłam. Mam nadzieję, że autor napisze jeszcze kilka tomów, które godnie będą trzymały poziom wszystkich poprzednich.
Moja ocena : 7/10

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl