Recenzja; Droga Cienia - Brent Weeks

23:59

Recenzja: Droga Cienia – Brent Weeks

„Czarny Pryzmat” mnie oczarował. Przez niego zaczęłam się wstydzić, że wcześniej nie sięgnęłam po żadną książkę tego autora. Poprawiając swe błędy, tym razem chwyciłam za „Drogę Cienia”. Pierwszy tom cyklu „Nocnego Anioła”. Sądzę, że z mojej strony, było to bardzo dobre posunięcie.
 Zabójca doskonały nie ma przyjaciół – tylko cele.
Durzo Blint to zabójca. Mężczyzna nie traktuje swojej pracy jak powinność, ale jak sztukę. Mało tego – w tym mieście jest najlepszym artystą.  Jego drogi przetną się z tymi, które należą do Merkuriusza. Od tego momentu będą tworzyć jedność.  Nie jak ojciec i syn, ale przede wszystkim jak uczeń i mistrz.
Merkuriusz to dziecko ulicy. Żyje z dnia na dzień, nigdy nie będąc pewnym jutra. Musi robić rzeczy, nie do wyobrażenia dla innych, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i przyjaciołom. Pewnego razu coś idzie nie tak i chłopak podpada „szefowi”. Wszyscy boją się Szczura, który obecnie rządzi Gildią. Konsekwencje czynu Merkura będą katastrofalne. Najprawdopodobniej  prześladować go będą przez całe życie. W tym samym czasie chłopak dostanie też szansę na inne życie, wydające  mu się lepszym. Czy na pewno ?
Merkur, chcąc zostać w przyszłości zabójcą, musi się liczyć ze zmianą swoje życia. Na początek inna tożsamość. Od teraz  za dnia będzie baronetem Kylar’em Sternem, a nocą zabójcą, nie liczącym się z niczyim zdaniem.
Historia toczy się w Cyreii. Skorumpowanym państwie, gdzie władzę dzierżą ludzie o największych wpływach. Tworzą tak zwaną Dziewiątkę, reprezentując sobą najróżniejszych ludzi od kieszonkowców  i panien lekkich obyczajów począwszy, a na zabójcach i tyranach skończywszy. Czystość ich rąk nie jest jednak problemem. Pomiędzy dynastiami toczy się walka o władzę. Inne narody widzą szansę dla siebie.  Ludzie rządzący podziemiami, mogą być jedynymi, którzy powstrzymają przewrót. Czy im się uda? Tym bardziej, że nadchodzi ktoś nowy. Osoba, która zna sekrety i słabości przywódców. Zrobi wszystko, aby osiągnąć swe okrutne, mroczne cele…

Na początku miałam problem ze znalezieniem wątku, który stawiałby książkę w gatunku fantasy. Nie ma się czym martwić, wątek istnieje. Mały, a wprowadza wiele zamieszania, co sprawiło mi jeszcze większą przyjemność przy czytaniu. Szkopuł tkwił w Talencie. Umiejętności, które z biegiem czasu odkrywał w sobie, każdy dobry siepacz. Zależnie od osoby, każdy Talent objawia się inaczej. Czasem mniejszy, czasem większy, zawsze pozwalający na lepsze wykonanie zadania.
Autor jak zwykle zachwyca pomysłowością. W czasach wampirów i wilkołaków naprawdę ciężko znaleźć dobrą książkę, a pan Weeks znów mi udowodnił, że bohater, który nie wysysa z innych krwi, potrafi dostarczyć wiele rozrywki. „Droga Cienia” nie jest jedną książką na milion. Miejscami akcja nudzi, aby w kolejnym rozdziale pobudzić czytelnika, wylewając na niego wiadro adrenaliny.  
Choć nie jestem wielką pasjonatką narracji trzecio osobowej, o dziwo teraz wzbudziła  moje zadowolenie. Pan Brent przedstawia nam losy nie tylko głównego bohatera, który wbrew moim założeniom, nie ma w sobie nic z anioła,  ale także jego mistrza oraz  Lorda Logana. Przeplata historie różnych postaci, pokazując nam, że książka nie jest tylko o nędznym dzieciaku z ulicy. Każe nam zastanawiać się jakie skutki przyniosą czyny ludzi chwilowo nie ważnych. Na ile rzeczy będą mieli szansę wpłynąć. Ze zdziwieniem stwierdzamy, że gra toczy się o wiele więcej.  Fakty zazębiają się, ludzie nawiązują sojusze. Jaką rolę w tym spektaklu odegra Kylar?  
 Akcja rozwijała się stopniowo. Ze strony na stronę, książka podobała mi się coraz bardziej. Nawet nie zauważyłam jak mi minęło całe popołudnie. Niby zmarnowałam ten czas, ale nie żałowałam. Było warto.
Moja ocena: 9/10


Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl