Recenzja: Felix Net i Nika oraz Świat Zero Rafał Kosik

22:51

Uwielbiam wracać do tej serii Rafała Kosika. Niezliczoną ilość razy przeczytałam wszystkie dotąd wydane tomy i cały czas nie mogłam się zadziwić, że cykl mi się nie nudzi. Ostatnio została wydana kolejna część pod tytułem „Felix Net i Nika oraz Świat Zero”. Wprost popędziłam do księgarni, żeby nowy tom stał już na mojej półeczce i abym ja sama znów nabrała przekonania, że jest na co czekać kolejny rok.
„Dobra literatura jest przyjacielem, nie ciężarem”. Taki tekst na swoim blogu napisał Rafał Kosik. Autor powieści „Mars”, „Verdical” czy „Kameleon”. Największą sławę przyniósł mu cykl science – Fiction dla młodzieży „Felix Net i Nika”. Prywatnie autor jest niedokończonym architektem. Przerwał studia na Politechnice warszawskiej by założyć własną firmę reklamową - Powergraph. Dziś większość reklam jakie tworzą, to reklamy ich książek.
 Przy najnowszym tomie przygód Felixa Neta i Niki druzgocący był tylko fakt, że historia została podzielona na dwie części. Następna ma się ukazać dopiero w listopadzie przyszłego roku. Oprócz tego szczegółu, który wpędził mnie w chwilowe przygnębienie reszta była bez zarzutu. Szczerze mogę powiedzieć, że na powieściach pana Rafała Kosika się wychowałam. Mam wrażenie, że książki jak i bohaterowie cały czas ze mną dorastają. Nie miałam ani jednego momentu zawahania, kiedy sądziłabym, że to już nie dla mnie, że już wyrosłam z takich przygodówek.
Autor w książce znów serwuje nam wspaniały mix doznań. Czytając o przygodach głównych bohaterów sami możemy poczuć tą adrenalinę, pośmiać się do rozpuku ze wszystkich żartów oraz liznąć troszeczkę szkoły, ponieważ kto jak kto, ale Felix Net i Nika nie grzeszą brakiem inteligencji. Wysoki blondyn znów będzie nam wyjaśniał prawa fizyki, a rozczochrany okularnik hakował komputery. Na rudowłosą wiewiórę też możemy liczyć! W postaci kręgosłupa moralnego oczywiście…
Zapomniałam jeszcze  o Manfredzie. Wirtualny przyjaciel nie raz wyciągnie ich z bagna, nie popisując się przy okazji wyrafinowanym dowcipem.
Zabawne gagi, dynamiczna akcja i przede wszystkim świetnie wykreowane postacie – to nie mogło się nie udać! Powieść zachwyca tak samo jak każda poprzednia, a końcówka budzi w nas oszołomienie, dzięki czemu już nie możemy się doczekać następnej części.
 Chociaż tytuł krzyczy do nas: Uwaga! Książka dla dzieci do lat trzynastu… Felix Net i Nika to powieść dla każdego. Pokusi się o nią młody, żądny przygód nastolatek, tak samo jak wyrafinowany czytelnik, lubujący się w dobrej literaturze. Skończyłam książkę tego samego dnia co zaczęłam. Tak jakby, bo było gruba po północy. Nie mogłam się oderwać. Za wszelką cenę chciałam poznać koniec. Jak się zwyczajowo mówi „Masz ci babo placek”, bo gdy w końcu zamknęłam książkę, cały czas było mi za mało. Tego dylematu nie miałam jak rozwiązać…
Moja ocena: 10/10
Zainteresowani? Fragment dla was !
Felix, Net i Nika oraz Świat Zero - fragment #1
Kawiarnia Radioaktywna pulsowała głośną muzyką. Zamiast roślin, zapamiętanych przez przyjaciół z poprzedniej wizyty, dekorację stanowiły rury, z których co chwilę wydobywała się para, podświetlona jaskrawym zielonym światłem. Zapewne miało udawać radioaktywność. Były też uszkodzone zbiorniki i wygięte nieznaną eksplozją kratownice. Alarmowe koguty zamiatały sufit czerwonymi smugami.
– To jakiś cyrk – stwierdził Felix. – Instytut Badań Nadzwyczajnych zamienił się w lunapark.
Wybrali stolik na uboczu. Ledwo usiedli, a obok jak spod ziemi wyrósł robokelner z logo coca-coli i podpisem „Najwyśmieniciej gasi pragnienie” na chromowanym korpusie. Ukłonił się uniżenie.
W czym mogę państwu służyć? Poza oczywistą coca-colą, która najwyśmieniciej gasi pragnienie.
– Ja poproszę sok pomarańczowy – zamówiła Nika.
Odradzam soczek. Coca-cola najwyśmieniciej gasi pragnienie.
– Wolałabym soczek.
Naprawdę serdecznie polecam coca-colę. Coca-cola najwyśmieniciej gasi pragnienie.
– Dobra, może być – wtrącił Net. – Trzy cole.
I może frytki do tego?
– Nie, dziękujemy – odparł Felix. – Nie jesteśmy głodni. Wystarczy ta cola.
Mamy dużą porcję pysznych i chrupiących frytek Aviko w cenie malej porcji pysznych i chrupiących frytek Aviko.
– Naprawdę nie jesteśmy głodni.
Oczywiście, rozumiem. – Robokelner ukłonił się. – Nieśmiało zwrócę państwu uwagę, że biorąc dużą porcję pysznych i chrupiących frytek Aviko dostają państwo połowę pysznych i chrupiących frytek Aviko za darmo.
– Nawet małej porcji nie chcemy.
Wobec tego ośmielę się zasugerować państwu wyborną sałatkę skomponowaną dla waszego zdrowia przez firmę Vitaminex.
– Robocie! – Net podniósł głos. – Przynieś nam te trzy cole.
Oczywiście. – Robokelner cofał się w ukłonach. – Trzy coca-cole najwyśmieniciej gaszące pragnienie, trzy duże porcje pysznych i chrupiących frytek Aviko i trzy porcje sałatek skomponowanych dla waszego zdrowia przez firmę Vitaminex. Z jakim sosem?
– Trzy cole! – ryknął Net. – Bez sosu, bez zdrowia i bez chrupania. Tylko trzy cole! Doszło?!
Robot wyprostował się i mniej miłym tonem odparł:
Doszło. Trzy razy coca-cola, która najwyśmieniciej gasi pragnienie.
Robot odszedł, a z dziury w rurze nad głowami przyjaciół buchnęła radioaktywna para.
– Jeszcze gorzej mu się pirga niż ostatnio – zauważył Net.
Nika nic nie powiedziała, tylko pokręciła wolno głową.
– Nie podoba mi się tutaj – stwierdził Felix.
– Im prędzej się stąd zabierzemy, tym lepiej – przyznała dziewczyna.
Robokelner wrócił bardzo szybko. Postawił na środku stołu tacę z trzema szklankami coli, trzema porcjami frytek, trzema sałatkami i trzema ciastami czekoladowymi z naniesionym logo Blikle na wierzchu.
Bez sosu, jak państwo sobie życzyli – oznajmił. – Bon appetit.
Felix wziął leżące na stoliku menu kawiarni Zbędne Kalorie i zaczął je przeglądać. Menu było złożonym na pół arkuszem kartonu formatu A4 i zawierało nie więcej niż dwadzieścia pozycji. Net i Nika przyglądali mu się podejrzliwie.
Prawie od razu obok stolika pojawiła się pani Basia.
– Co dla was kochani?
– Poprosimy cztery herbaty z cytryną – powiedział Felix, nie podnoszą wzroku znad menu.
Pani Basia z uśmiechem skinęła głową i odeszła. Przyjaciele spojrzeli na niego pytająco. Net uniósł dłoń z trzema wyprostowanymi palcami.
– Ile palców widzisz?
– To… dla Laury. Gdyby przypadkiem przyszła.
– Nie chcę cię martwić, ale prawdopodobieństwo przypadkowaego spotkania w przypadkowym miejscu o przypadkowej godzinie… Czekaj, zaraz to policzę.
– We wtorki chodzi na jakiś kurs, a potem jedzie na lekcję jazdy konnej – odparł Felix, studiując uważnie menu. – Tu obok ma przesiadkę.
Net przyglądał mu się podejrzliwie.
– Znasz to menu na pamięć – zauważył.
Felix odłożył kartę.
– No. – Zaplótł palce. – Także wpadnie na chwilę.
– Nie musisz jej przed nami ukrywać.
– Wy czasem chodzicie do kina beze mnie – odparował Felix.
– No ale to co innego. My to… my.
– Jakoś nie widzę specjalnej różnicy.
Felix poderwał się, drzwi bowiem otworzyły się i do kawiarni weszła Laura.
– Cześć. – Odwinęła szalik z szyi, rozpięła kurtkę lotniczą i rzuciła na ziemie torbę wojskową. Przysiadła się do stolika. – Nie całuję, żeby nie zarazić. Trochę mnie jeszcze kręci w nosie.
Felix również usiadł. Nie bardzo wiedział, co powiedzieć. Na szczęście pani Basia właśnie przyniosła na tacy cztery filiżanki i parujący dzbanek. Chwilę rozstawiała przed nimi filiżanki, dzbanek, spodeczek z cytrynami i miseczkę z cukrem trzcinowym.
– Zaparzy się za dwie minuty – poinformowała i odeszła.
– Mam trzy – powiedziała Laura.
– Jeździsz konno? – zapytał Net.
– Uczę się. Już umiem wrzucać trójkę.
– A wsteczny?
Felix kopnął Neta pod stołem.
– Wsteczny jest trudniejszy – odparła Laura. – Mam tu przesiadkę co wtorek. – Kciukiem wskazała w bok. – Mogę się przesiąść w kilku miejscach, więc czemu nie tu. Według rozkładu oba autobusy przyjeżdżają o tej samej porze. Czyli losowa sprawa, który będzie pierwszy. Więc się nie spinam, tylko jeden odpuszczam. Przyjeżdżam na miejsce spóźniona o minutę, czyli jest OK.
– Koń nie używa zegarka – przyznał Net, a Felix zastanawiał się, czy nie kopnąć go ponownie. – To dlaczego się nie spotykamy?
– Bo to przystanek z drugiej strony – wyjaśnił Felix. – Ten, na którym wysiadamy rano…
– Minęły dwie minuty. – Laura wrzuciła cytrynę do filiżanki i zalała nie do końca zaparzoną herbatą. – Przyda się witamina C.
– Minęła najwyżej minuta – stwierdził Felix. – A temperatura właśnie zlikwidowała całą witaminę C.
– Wiem. Nie psuj mi placebo. Jak się dowie mój organizm, to się gorzej poczuje.
Zaczęła dmuchać na herbatę, a potem pić ją malutkimi łyczkami. Wypiła do połowy i odstawiła filiżankę.
– Dobra, lecę. Nie wypada, żeby starszy pan czekał.
– Starszy pan?! – Felix uniósł brwi.
– O koniu mówię. – Laura już wstała i owijała się szalikiem. – W tym roku przechodzi na emeryturę.
– Aha. – Felix też wstał. Potarł nos, żeby ukryć lekkie zakłopotanie. – Dobrze się wczoraj bawiłaś?
– O ile można się dobrze bawić, mając trzydzieści osiem stopni. Chyba nie jesteś zły?
– Trzydzieści osiem? I teraz idziesz pojeździć konno? Znów będziesz chora.
– Choruję dwa razy w roku. Na jesień i na wiosnę. I zawsze trwa to góra trzy dni, czyli już po wszystkim. Cześć, nie całuję, żeby nie zarazić.
Posłała Felixowi całusa dłonią, pomachała Netowi i Nice, po czym wyszła. Felix odprowadził ją wzrokiem i usiadł, gdy zniknęła za framugą okna.
– Konia zarazisz – rzucił za nią Net, kiedy był pewien, że dziewczyna tego nie usłyszy. – Trochę hiperaktywna, nie?
– A ty jesteś hiperdowcipny – zauważył Felix.

Podobało się? Czytać! Nie podobało się ? Też czytać J

Również może Ci się spodobać

12 nie zagryzła klawiatura

  1. Rany, nie mogłam doczekać się na tę książkę :-)
    Cieszę się, że jest tak samo dobra jak poprzednie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią kiedyś przeczytam. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Może być ciekawe - może kiedyś zabiorę się za tą serię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie listopad tylko wcześniej. P. Kosik pisał, ze jeśli się wyrobi to będzie w maju :)
    ~Falochron

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tez wychowałem sie na książkach Pana Kosika i przygodach Felixa, Neta i Niki:) Mam nadzieje że recenzja zachęci wiele osób do sięgnięcia po serię o przygodach naszych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż kiedy ja sprawdzałam był w zamiarze listopad, ale wielkie dzięki za poprawkę Falochronie ;-)

    Ichigol ja też mam taką nadzieję... i niech przy okazji napiszą duużo komentarzy ;-P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka mnie poprostu zachwyciła! A najbardziej drugi rozdział o imprezie imieninowej u Felixa. Dostałam napadu śmiechu, że się rodzina zeszła pytać co mi jest. A reszta książki...też genialna! Z całęgo serca polecam.

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam FNiN. czytam ich przygody od 1 klasy gimnazjum i choc mam już 20lat to bawia mnie za każdym razem tak samo. Świat Zero czytałam z zaprtym tchem, co jakiś czas wybuchając śmiechem i wzruszając się (nie sądziłam, że Net tak bardzo zestresuje się brakiem blizniaków, to było słodkie kiedy leciał sprawdzic czy są w swoich łóżeczkach "chcę ich tylko zobaczyc"). Byłam troche zawiedziona gdy doszłam do ostatniej strony i wiedziałam już, że na koniec trzeba będzie czekac. Ale daje to mi dodatkowy czas na ponowne przeczytanie poprzednich tomów. Mogę śmiało stwierdzic, że powinnismy byc dumni z pana Kosika tak, jak Brytyjczycy są dumni z J.K.Rowling.
    (po pierwszych 3tomach powiedziałam siostrze- czytaj to! bo Harry Potter przy nich to leszcz).

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I trzymaj tak dalej Caroline! To naprawdę twórcza i patriotyczna postawa :-P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta recenzja jest taka bezkrytyczna, ani jednej wady.. To raczej reklama, a nie recenzja.
    Według mnie te nowe książki o FNiN są, przepraszam, słabe. Jak pierwsze części były całkiem fajne, to potem poziom spadł.

    OdpowiedzUsuń
  11. Troszkę mnie zdziwiłeś swoim komentarzem, bo czytam wszystkie tomy po kolei i nie odczułam, żadnego spadku poziomu... nawet wręcz przeciwnie! Zawsze nie mogę się doczekać kolejnej części, bo wiem, że chociaż pochłonę ją w jeden dzień, to będzie bardzo dobrą lekturą ;-)

    Dlaczego nie opisałam żadnej wady? Bo jej nie widziałam. Ale to czysto subiektywna recenzja. Każdy może mieć swoje zdanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie, każda kolejna jest coraz lepsza. Ja na przykład byłam do połowy "Trzech kuzynek" zawiedziona, ale potem zaczęła się taka opowieść, że klapki spadają!

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl