Recenzja: Numery. Czas uciekać Rachel Ward

07:30

Recenzja – Numery. Czas uciekać. Rachel Ward
Sięgnęłam po książkę, zaciekawiona streszczeniem.  Okładka też przyciągnęła moje  oko. W takim razie, czy przeczytawszy książkę, jestem zawiedziona? Czy znalazłam w środku to, co oczekiwałam?

Jem ma bardzo szczególną umiejętność. Widzi liczby. Żeby one były zwykłe, ale nie – są to daty śmierci poszczególnych ludzi. Wystarczy, że dziewczyna spojrzy w oczy danemu człowiekowi i już wie, kiedy ten umrze. W dzieciństwie osierocona, jak rękawiczki zmienia rodziny zastępcze. Nigdzie nie potrafi się przystosować, znaleźć własnego miejsca. Pewnego razu bliżej poznaje Pająka. Chłopaka, który nigdy nie potrafi wysiedzieć w miejscu. Wbrew jej woli coraz bardziej zaczyna go lubić. Późniejsze wydarzenia zbliżą ich do siebie i wszystko było by w porządku, gdyby nie to, że chłopak ma niedługo… umrzeć.
Główna bohaterka wiele przeszła. Gdy była dzieckiem żyła z matką narkomanką, a później gdy ta zmarła, dziewczyna sama także nie potrafiła wziąć życia w swoje ręce. Nie umiała spojrzeć w przyszłość i zobaczyć tam siebie. Bez rodziny ani przyjaciół, bo jak tu z kimś przebywać, kiedy wiesz, w którym momencie on umrze? Dopiero Pająk dał jej cień szansy. Nadzieję na normalność. Nie trwało to długo. Jej inność cały czas o sobie przypominała.
Jem nie potrafiła sobie poradzić w sytuacji, w której się znalazła. Nie widziała, żadnej drogi, którą mogłaby iść. Niczego, co by jej mogło pomóc. Ludzie wydawali się jej nic nie znaczącym szczegółem życia. Było mi jej naprawdę żal. Szkoda, że autorka kreując postać nie dała jej więcej odwagi, albo chociażby pewności siebie. Dostałam właściwie postać pełną goryczy i cierpienia.
Przy Pająku cały czas mi się wydawało, że chłopak ma ADHD. Chciał być wszędzie, wszystko robić. Nie polubiłam go jako bohatera. Dla mnie niczym się nie wyróżniał. Nie potrafiłam się do niego przekonać, ale nie umiałam go także znienawidzić. Był dla mnie obojętny. Być może rozpędzał troszeczkę akcję, ale nic prócz tego.
Książka bardzo mi się ciągnęła. Sądziłam, że akcja będzie ciekawsza i w tym jednym punkcie się tutaj zawiodłam. Przez pewien czas sądziłam, że główna bohaterka ma nie więcej niż dwanaście lat. Błędne wnioski wysunęłam po fragmentach jej wypowiedzi. Akcja zaczyna przyspieszać dopiero pod sam koniec. Jednakże drastyczne zakończenie ciągnie nas do następnego tomu. Autorka w wspaniały sposób tworzy sobie furtkę, dzięki której dostaje wiele możliwości na kontynuację.
Tak więc nie widziałam w książce nic dla siebie. Chociaż ciekawiła mnie od dawna, okazała się małą porażką. Nie porwały mnie tutaj ani postacie ani rozwinięcie fabuły. Nie potrafiłam znaleźć punktu oparcia, dzięki któremu mogłabym powiedzieć – tak, było dobrze. Jednak na pytanie, czy zajrzę do następnej części, odpowiem, że tak. Dzieje się tak dlatego, że dawno utraciwszy nadzieję, na poprawienie się fabuły, nie załamałam się i dobrnęłam do ostatniej strony. Końcówka była spektakularna. To właśnie ona najbardziej mi się spodobała i to dzięki niej, przeczytam drugi tom. Przeczytawszy ją, sądzę, że następna część, może wypaść o wiele lepiej.
Moja ocena: 2/10

Również może Ci się spodobać

3 nie zagryzła klawiatura

  1. Mnie z kolei bardzo podobała się ta książka :P. Szkoda, że Tobie nie aż tak jak mi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówi się trudno :) Po kontynuację nie sięgnęłam do tej pory i teraz raczej też tego nie zrobię XD
    Może ten cykl po prostu nie jest dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tą książkę kocham... Jest świetna. a pomysł wprost genialny. Opisy czasami szokują lecz ukazuję w większości po prostu prawdę której nie chcemy znać. Genialna.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl