Recenzja: Pamięć krwi Izabela Degórska

17:52

                                                            Opis wydawcy:  Pamięć Krwi  - Degórska IzabelaPierwsza polska powieść wampiryczna z prawdziwego zdarzenia!

Milena, zmęczona pracą dziennikarka, wpada na trop morderstw, do jakich dochodzi w podziemiach Szczecina. Równocześnie dowiaduje się o dziwnym zachowaniu jej byłego chłopaka, Darka. Spotkanie z nim kończy się w łóżku, a pobudka przynosi odkrycie dziwnych obrażeń na ciele. Od tego momentu jej świat ulega zmianie.

            Przechodząc transformację w wampira, Milena odkrywa swoje niezwykłe zdolności – może bez obaw poruszać się w słońcu, a srebro i święte symbole nie są dla niej zagrożeniem.

            To, co mogło zdawać się błogosławieństwem dla Mileny jako wampira, okazuje się równocześnie jej przekleństwem, ściąga bowiem na nią uwagę innych krwiopijców. Okazuje się bowiem, że Milena nosi w sobie zagadkę nieśmiertelności – zagadkę krwi.

Czytałam już kilka recenzji „Pamięci krwi”  i prawie wszystkie podsumowywały ją tak samo. Morze krwi. Zauważyłam, że powieść  jest zakwalifikowana jako horror, a nie fantastyka. Zaczynając czytać, sądziłam, że czeka mnie przebrnięcie przez wiele opisów osobliwych praktyk żywieniowych wampirów i wiele morderstw. Czy miałam rację? Czym tak naprawdę jest książka pani Izabeli Degórskiej?
Autorka z zawodu jest dziennikarką. Mieszka w Szczecinie wraz z mężem i dziećmi.  Organizowała reportaże takie jak „Magazyn reporterów” czy „Zdrowie”. Współpracowała z prasą i radiem. Wyreżyserowała film dokumentalny „Azyl dla dzikich ptaków”.   W 2008 roku ukazała się jej powieść „Najwyższa pora na miłość” .
To tyle jeśli chodzi  o wstęp.  Dla mnie nazwisko pani reporter nie było zbyt znane. Do jej książki mój wzrok przyciągnęła okładka. Stanowi  zapowiedź grozy i tajemniczości. Przedstawia kobietę z zamkniętymi oczami. Po jej twarzy spływają krople krwi. Od samego początku wiemy, że nie znajdziemy tutaj łzawej historii o nieszczęśliwej miłości. Okładka dała mi nadzieję, na nutkę grozy, a ja złapałam się na to jak ryba na wędkę.
POLSKIE WAMIPRY WYCHODZĄ NA ŻER…
Milena jest zmęczoną pracą, dziennikarką. Nikt jej nie docenia, nawet własna matka, a w pracy wręcz nią pomiatają. Nic dziwnego, skoro nie należy do śmietanki najlepszych reporterów. Jednak jak być tu dobrym, w środowisku, gdzie dobrym tematem  jest morderstwo, pojawiające się raz na rok, przy czym nasza główna bohaterka dostaje mdłości na sam widok krwi. Pani Bożenka, czyli mama Mileny, zwykle się nią nie interesuje do momentu, aż dziewczyna… popełni jakiś błąd. Wtedy z wielkim uwielbieniem, postara się jej go przypominać do końca swojego żywota. Gdyby jej pierworodna córka zniknęła, kobieta w ogóle by się tym nie przejęła, o czym przekonaliśmy się na wydarzeniach opisanych w książce.
Otóż Milena wpada na trop wielkiej afery. Konkretnie morderstw, do których dochodzi w podziemiach Szczecina. W tym samym momencie dowiaduje się o dziwnym zachowaniu swojego chłopaka Darka. Ich spotkanie kończy się w łóżku, o czym dziewczyna postanawia definitywnie zapomnieć.  Niestety życie nie będzie dla niej takie łaskawe. Jej świat ulegnie całkowitej zmianie.
Przechodząc transformację w wampira, Milena zauważy, że światło słoneczne wcale jej nie przeszkadza, a ani srebro ani święte symbole nie wyrządzają jej żadnej krzywdy. Przez niezwykłe umiejętności zostaje zauważona przez resztę swoich „pobratymców”.
Skończywszy lekturę, wcale się nie dziwię dlaczego przypisano ją do „horrorów”. Na pewno znajdziemy tutaj wiele elementów z fantastyki, jednakże są one przedstawione w taki sposób, który zmusza nas do lęku, a czasem nawet wstrętu przed bohaterami książki.
Pozwolę sobie przytoczyć pewien fragment:
„(…) jednym susem dopadł tej wygolonej, pachnącej szyi. Była taka naga i bezbronna… Zatopił w niej zęby i czerwień trysnęła mu do ust. (…) Satysfakcja zalała Fidiasza tak potężną falą, że aż się zatrząsł.  Była jak orgazm. Bolała. (…) Fidiasz chwycił oburącz jego głowę, przekręcił i urwał. Na cichy trzask kręgosłupa nałożył się inny dźwięk…”.
Chociaż opisy nie są, aż tak bardzo przerażające, umiejętnie potrafią oddziaływać na naszą wyobraźnię.  Moim zdaniem to spore osiągnięcie, odegrała wielką rolę w odbiorze książki przez czytelnika.  Barwne opisy potrafiły także pobudzić we mnie coś na wzór szoku z lekką domieszką wstrętu.
„ Nie myśląc, wysunęła palec w stronę ciemniejącej plamy na ścianie, potarła go o lepką wilgoć i zadrżała. Tysiące ostrzy eksplodowały w jej ustach. (…) Inez wyglądała jak anioł w aureoli. Jej lewa dłoń, owinięta była gazą, na której wolno powiększała się czerwona plamka. (…) Przywarły do siebie w ekstatycznym objęciu i chwilę potem Milena przylgnęła ustami do kuszącej rany. Mignęły w mroku białe noże… i z ręki chlusnęła szeroka struga. Kobiety zadrżały w ekstazie.”

 Sądzę jednak, że stało się tak, przede wszystkim dlatego, że to jedna z pierwszych powieści napisana w taki sposób. Ukazując okrucieństwo i cierpienie w bardzo realistyczny sposób. Budzący w mojej głowie głośny krzyk: „UCIEKAJ !”. Czasem byłam tak pochłonięta, że nie słyszałam niczego co działo się wokół mnie. Powieść mnie wciągnęła. Miała w sobie coś innego, nowego, zmieszanego  razem z czymś dobrze znanym, co wywołało wybuchową mieszkankę.
Każdy bohater był rozlegle opisany, inne ich cechy poznawaliśmy sami, czytając. Wywoływali we mnie skrajne uczucia. Czasem  było mi ich żal, jeszcze innego razu zwyczajnie byłam oburzona, a zarazem zdumiona tak wielkimi pokładami egoizmu  u jednego z nich. Nie znalazłam, żadnego „swojego” bohatera, co mnie troszeczkę zasmuciło. Nie potrafiłam się przywiązać do żadnego z nich, nawet do głównej bohaterki, co było dla mnie dziwne. Czasem bohater potrafi wywoływać tak silną sympatię czytelnika, że ten wręcz się nim utożsamia. Milena w żaden sposób nie potrafiła mnie zadowolić. Najpierw jako człowiek, była dla mnie nijaka, a później jako wampir, wtrącała mnie w odrętwienie lub wywoływała obojętność.
Fabuła  była jednak niesamowita i dla niej samej warto jest przeczytać powieść. Autorka zabrała mnie w całkiem odmienny świat, niż te, które poznałam dotychczas. Niektóre wątki są frustrujące, nie dowiedziałam  się zbyt dużo na poniektóre tematy. Inne jeszcze nie są rozwinięte. Główny wątek pobudzał moje szare komórki do myślenia. Większość informacji dostałam na złotej tacy, jednak cały czas pozostały takie, nad którymi warto chwilę podyskutować.
Osobiście nie zaliczyłabym książki do horrorów. Troszeczkę brakuję mi tutaj sytuacji, gdyby moje serce zamierało lub gdybym musiała wstrzymywać oddech. Fantastyka z całą pewnością, ale taka bardziej krwawa. Trochę tu, trochę tam.
Czy warto zaglądać? Sądzę, że tak, chociaż nie będzie to książka, którą polecę na wstępie wszystkim znajomym. Powieść jest kierowana bardziej do takich osób, które po kilku nieszczęśliwie złamanych sercach, potrzebują drastycznej odmiany, po której stwierdzą, że cały czas kochają czytać.  Zaznaczam, że pozycja raczej nie przypadnie każdemu  do gustu. To kwestia upodobania.
Moja ocena: 7/10

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl