Recenzja: Raz wiedźmie śmierć - Kevin Hearne

17:41

Raz wiedźmie śmierć  - Hearne KevinOpis wydawcy: 2100-letni Atticus O’Sullivan, ostatni z druidów, odkrywa, że po zabiciu pewnego celtyckiego boga (zajrzyj do pierwszego tomu serii, Na psa urok) stał się niespodziewanie popularny. Bogowie z najróżniejszych panteonów życzą sobie nagle, by sprzątnął ich rywali, przede wszystkim boga piorunów Thora. To dopiero początek kłopotów Atticusa. Oto do jego drzwi puka Kojot, indiański bóg-oszust, i żąda, by druid unicestwił demona polującego na ludzi w okolicy. Horda bachantek  z Las Vegas chce zająć senne miasteczko i uczynić z niego kolejne gniazdo rozpusty. A na dodatek na życie druida i jego przyjaciół dybią diaboliczne nazistowskie wiedźmy, polujące też na atrakcyjny polski sabat pod wodzą Maliny… I po czyjej stronie stanie rosyjski rabin, upadły anioł z piątego kręgu piekła Dantego? Atticusowi pomagają zwilkołaczony wiking i sprawniczony wampir – czy jednak tym razem to wystarczy, by ujść z życiem?



 „ Na psa urok” kupiłam bratu na urodziny. Wkrótce po tym oboje uznaliśmy, że mam doskonały gust, w który żadne z nas nie powinno wątpić.  Niezwłocznie udaliśmy się do księgarni w poszukiwaniu następnego tomu.   Jakie wrażenia pozostały mi po drugiej części? Czy pierwsza była tylko „fuksem początkującego” ?
Atticus O’ Sullivan wiedzie bardzo długie życie. Być może nie zawsze tak przyjemne i spokojne, na jakie miałby ochotę, ale przecież nikt z nas zawsze nie dostaje tego, czego oczekuje. Po zabiciu pewnego celtyckiego boga stał się niewiarygodnie popularny. Na okrągło dostaje propozycje od innych bożków, których głównym celem jest pozbycie się ich rywali. Nie wiadomo z jakiej przyczyny na przodzie listy wiernie stoi Thor. Jak tu teraz dyplomatycznie wytłumaczyć, że zabijanie nie jest dla ciebie?
Na głowę druida spada także kilka innych, nieprzyjemnych zadań.  Musi wykonać zadanie, które wymyślił mu Kojot i gnać na poszukiwania demona. Oprócz tego horda bachantek z Las Vegas zamierza zająć Wschodnią Dolinę, przy czym pozabijać kogo popadnie. Śmierci Atticusa i jego przyjaciół pragną pewne wredne, nazistowskie wiedźmy.
Jak w tej sytuacji zachowa się Żelazny Druid?
W drugim tomie pojawia się kilka nowych postaci. Głównemu bohaterowi suszyć głowę jeszcze będą rabin i ksiądz, podejrzanie bardzo dobrze orientujący się w sytuacji.…
Bliżej przyżywmy się wiedźmą z sabatu Maliny, która będzie potrzebowała pomocy mężczyzny. Oczywiście nie zabraknie wiernego Oberona i kochanej Wdowy.  Na pierwszej linii strzału stali także zwilkołaczony wiking i sprawniczony wampir. Przez książkę przewinie się cała plejada barwnych postaci, w tym także Kojot, indiański bóg- oszust, oraz Maryja,troszeczkę bardziej wtapiająca się w tłum dzisiejszego społeczeństwa.
Te kilka godzin, które spędziła z książką były dla mnie prawdziwą przyjemnością.  Zabawne dialogi zbijały z nóg. Popełniam błąd i czytałam na szkolnym korytarzu. Nigdy więcej! Ludzie patrzyli się na mnie jakbym była szczególnym przypadkiem choroby psychicznej. Było tak ciężko zamknąć powieść… nawet wtedy…  Jedyne zastrzeżenie, jakie mam do książki, to że  było za mało Oberona!
Akcja była o wiele ciekawsza niż w pierwszym tomie. Trochę świeżości wniosła także była barmanka, a obecnie uczennica Atticusa. Dzięki niej, mogliśmy trochę lepiej poznać zasady rządzące druidzką magią i jej podstawy. Znalazłam także odpowiedz na pytanie, co zrobi główny bohater bez swojej ukochanej przystawki… co wywołało u mnie salwę śmiechu.
Morrigan cały czas pozostaje outsiderką, ale może w końcu poczyni małe kroczki do integracji z otoczeniem. W pierwszym tomie inaczej wyobrażałam sobie tą postać. Wydawała mi się mniej… podstępna? Paskudna? (wewnętrznie, oczywiście!) Nie jestem pewna jakiego słowa użyć, ale w „Raz wiedźmie śmierć” na pewno jest „bardziej” niż była wcześniej. Niewiele to zmienia, więc wydawało mi się, że autor rozwinie ten wątek w przyszłych tomach.
Narracja była pierwszo osobowa, ale mi to kompletnie nie przeszkadzało. Ułatwiło mi to ocenę sytuacji ze strony bohatera. Bardzo często Atticus jak to on, wtrącał śmieszne odpowiedzi, albo ciekawe riposty, których wolał nie wypuszczać na światło dzienne.
Nie zawiodłam się, a raczej dostałam większego „kopa” , który jak wewnętrzny głos, kazał mi zakupić następny tom, czyli „Pomiędzy młotem a piorunem”.  Mam nadzieję, że będzie to tak samo wybuchowa mieszanka śmiechu i rozrywki jaką dostałam przy drugim tomie.
Moja ocena: 8/10  

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl