Atrofia Lauren DeStefano

00:51


„Żyj jak słowik w zamkniętej klatce.
Pośród kłamstw innych i swojego, bezbrzeżnego smutku.”

Przyszłość. Ludzie osądzili, że dzieci poczęte naturalnie są niedoskonałe. Zaczęli tworzyć embriony, gdzie dzięki zapłodnieniu In vitro niemowlęta rodzą się bez żadnych skaz ani chorób. Do czasu. Pierwsze pokolenie było doskonałe. Dzieci wyrosły na silnych i inteligentnych ludzi. Po nich nadszedł czas na następne pokolenie. Po dwudziestu latach świat przeżywa szok. Wszyscy umierają, nie dożywszy dwudziestu sześciu lat. Coś musiało pójść nie tak…



Jak byś się czuł, znając datę swojej śmierci?

„Mama mówiła mi że wcześniej ludzie dożywali osiemdziesięciu, czasem stu lat. Nie uwierzyłam jej.”

Rhine pewnego dnia zostaje porwana przez kolekcjonerów. Cudem unika śmierci, a oprawcy zostawiają ją w pięknej nowoczesnej posiadłości, gdzie ma zacząć nowe życie. Zmiana zamieszkania z obskurnej rudery, gdzie na co dzień musiała walczyć o życie wraz ze swoim bratem bliźniakiem musi być dla niej szansą na nowe, lepsze życie. Nie jest. Główna bohaterka bowiem, tak samo jak dwie jej koleżanki niedoli – Cecily i Jenna są tutaj sprowadzone w konkretnym celu. Wiedzą, że niedługo będą musiały poślubić tego samego mężczyznę, a później rodzić dzieci.  Serce Rhine zaczyna jednak mocnej bić dla Gabriela – młodszego służącego.

Czy miłość jest jeszcze cokolwiek warta w świecie, gdzie społeczeństwo odbiega od jakichkolwiek norm?

Pani Destefano namalowała nam zadziwiający, miejscami okrutny obraz przyszłości. Początek końca istnienia ludzkiego. Pokazuje zróżnicowane poglądy dziewcząt, które może dzielić wszystko. Każda z nich inaczej pojmuje nową sytuację. W inny sposób próbują z nią walczyć, lub z walki rezygnować. Łączy je jedna, najistotniejsza rzecz – śmierć. Bohaterki dokładnie znają datę swojej śmierci i wiedzą w jaki sposób umrą. Czy na pewno? Może, gdy zniszczą iluzję idyllicznego bezpieczeństwa, które „tworzy” im luksusowy dom, przekonają się, że zło czai się wszędzie?

Fabuła płynęła swobodnie. Raz czułam jak moja ciekawość się pobudza, a za drugim razem – jak znika. Nie znalazłam tutaj żadnej dynamiki. Akcja przyspieszyła dopiero pod koniec, ale sądzę, że takie było zamierzenie autorki.  Wątki stały ze sobą na równi. Było ich kilka – nowe miejsce, aklimatyzacja dziewcząt, walka Rhine. Wszystkie były przesycone tajemnicą i sekretami. Pani DeStefano pozostawiła mnie bez wielu odpowiedzi.

Oprócz tego ciekawym zjawiskiem było przedstawienie początku od zakończenia trzeciej wojny światowej. Wykreowanie świata, który w pewien sposób nie istnieje, ponieważ z całej kuli ziemskiej został tylko jeden kontynent, a reszta znikła.

„Na geografii dowiedziałam się jedynie, że nasza planeta dzieliła się kiedyś na siedem kontynentów  i kilkadziesiąt państw, lecz trzecią wojnę światową przetrwała tylko Ameryka Północna, kontynent najbardziej zaawansowany technologicznie. Reszta świata obróciła się w ruinę, został bezkresny ocean, a na nim maleńkie, niewidoczne z kosmosu wysepki.”

Choć akcja skupia się przede wszystkim na Rhine, reszta bohaterów także odgrywa bardzo ważną rolę. Nie licząc Gabriella – przede wszystkim dziewczęta. Wyraźnie widać dzielące je różnice, ale także podobieństwa. Miło było czytać jak trzy osoby, skazane na podobny los, w pewien sposób potrafią stać się siostrami i próbować radzić sobie z bólem.

Słówko o oprawie graficznej. Nie ona zwróciła moją uwagę na powieść, ale gdy wzięłam już swoją książkę w rękę i jej się przyjrzałam - zakochałam się. Jest świetna! Całkowicie oddaje symbolikę jak i nastrój całej powieści. Znajdziemy na niej biały oleander, czyli kwiat piękny lecz zabójczy. Ptaka w klatce i zbliżenie na obrączkę na palcu dziewczyny. Najpewniej symbolizuje to uwięzienie. Na odwrocie widać przesypującą się klepsydrę - mijający czas. Największe wrażenie zrobiła na mnie przedstawiona dziewczyna. Piękna, wyjątkowa. W pierwszym monecie może wydać się nijaka. Później można zauważyć smutek na jej twarzy. Doszłam do wniosku, że choć dana postać ma wszystko, tak naprawdę nie ma nic.

Książka była szokująca i pobudzająca do refleksji. Nie poruszyła mnie jednak do głębi. Nie zostawiła po sobie maleńkiej wyrwy rozpaczy, która biłaby z mego wnętrza. Jako cykl anty utopijny, seria zapowiada się całkiem ciekawie. Tym bardziej, że jest to debiut młodej autorki. Teraz tylko pozostaje trzymać mi kciuki za następne tomy. Być może w nich dane mi będzie posmakować więcej wyjaśnień niż tajemnic.

Ocena: 8/10

Również może Ci się spodobać

6 nie zagryzła klawiatura

  1. Zgadzam się z Twoją opinią:) Książka bardzo mi się spodobała.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno przeczytam, przyciągają mnie kolejne pozytywne opinie i piękna okładka

    OdpowiedzUsuń
  3. książka jest wyjątkowa, czekam jak potoczą się dalsze losy bohaterki po ucieczce

    http://szmaragdowytalizman.blogspot.com/ <------------- zaglądajcie do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że już kilkakrotnie miałam chęć kupić tę książkę, ale jakoś zawsze na początku mojej listy znajdowały się inne, ważniejsze dla mnie pozycje. Nie tracę jednak nadziei, że kiedyś ją w końcu kupię i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Karciak Charlotte Mejer28 grudnia 2014 22:54

    czy wiadomo kiedy wyjdzie 2 część atrofi???

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, z tego co mi wiadomo druga część już nie wyjdzie w wersji polskiej. Wydawnictwo zrezygnowało z tej serii już jakiś czas temu i nic nie świadczy o tym, że mają do niej wrócić. :(

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl