"Królowa Cierni" Richelle Mead

22:46


Twórczość Richelle Mead poznałam dzięki  serii „Akademii wampirów”, którą bardzo polubiłam.  Tak bardzo, że postanowiłam zapoznać się z resztą książek napisanych przez tę panią. Nie wiem dlaczego, ale cykl o Georginie w ogóle nie przypadł mi do gustu. Nie chciałam się zrażać, więc mając w pamięci świetną fabułę Akademii, sięgnęłam po „Córkę burzy”. Kończąc, nie mogłam doczekać się kolejnej części. Po lekturze „Królowej Cierni”, sądzę, że  historia o Eugenie dorównuje  tej o Rose, a nawet ma szansę być lepsza.


Richelle Mead urodziła się w Michigan. Obecnie mieszka w na przedmieściach Seattle w stanie Washington. Ukończyła Uniwersytet Michigan oraz Uniwersytet Waszyngtoński. Po zakończeniu studiów pracowała jako nauczycielka m.in. angielskiego w ósmej klasie w szkole na przedmieściu Seattle. Pisaniu książek poświęcała się po pracy. Po sprzedaniu pierwszej książki Melancholia sukuba (oryg. Succubus Blues) zrezygnowała z pracy w szkole i zaczęła pisać zawodowo.

Eugenie Margham aktualnie nie wie co ze sobą począć. Ze swoim Królestwem też. Najchętniej rzuciłaby to wszystko w diabły i dalej zabijała, każdego, kogo uważa za winnego, ale nie może, bo…? Właśnie – dlaczego? Królestwo w jakiś dziwny sposób jest powiązane z nią samą. Bohaterka wyczuwa jego tęsknotę i cierpienie. Wie, że w końcu będzie musiała wybrać, do którego świata chce należeć. Niby wybór taki prosty, a jednak…
Oprócz tego, zbierają się nad nią burzowe chmury i to nie tylko w przenośni! Szlachta cały czas gorąco pragnie, aby dziewczyna w końcu została mamą. Jej chłopak Kiyo ma dla niej coraz mniej czasu, bo musi zajmować się swoją ciężarną eks – dziewczyną. Na domiar złego przystojny Król Dębów daje jej wyraźnie do zrozumienia, że chętnie odnowiłby ich znajomość… ( co wcale mi nie przeszkadza :-P )

Zacznijmy od minusów, a właściwie jednego – okładki. Będę szczera. Uważam, że jest okropna. Rzecz, która powinna mnie oczarować, wzbudziła zniechęcenie i lekką odrazę. Nie powiem, bo okładka części pierwszej też nie była najlepsza, ale nie wyglądała jakby antyfan fantastyki włamał się do komputera grafika i poprzestawiał dane, tak aby powieść zrażała czytelnika. Popatrzcie najpierw na naszą – Polską, a później na oryginalną. Sądzę, że nawet nie ma o co się tutaj spierać.

Chłopak, do którego w pełni pasuje przydomek cwany – lis, denerwuje mnie od samego początku i najwyraźniej nie chce przestać. Nie lubię tej postaci, a mam tylko cień powodu dlaczego. Jak widać książka bardzo pomogła mi zgłębiać samą siebie :-P  Fani tej ogromnie odpychającej postaci troszeczkę się zawiodą, ponieważ nie wystąpi zbyt wiele wątków z jej udziałem. Wracając do Kiyo, będzie go na przemian dużo, a potem mało, co mnie niezmiernie smuciło, a potem zachwycało. 
Dorian jak zwykle był cudowny, ale co tu dużo mówić? Chłopak ma klasę. Krnąbrny charakter, a za żartem czające się opanowanie i zabójczy intelekt, to mieszanka zabójcza! Jak dla mnie było go  o wiele za mało, chociaż gdzieś od połowy książki regularnie potrafił występować, w każdym rozdziale.

Zakończenie „Królowej Cierni” było wprost elektryzujące. Ganię się za to, że nie przeczytałam książki troszeczkę później, żeby mieć bliżej do premiery trzeciej części, ale nic… mądry fan dopiero po szkodzie…

Ocena: 7,5/10

Również może Ci się spodobać

6 nie zagryzła klawiatura

  1. Ależ ta autorka jest piękna (abstrahując od jej książek :))
    O tej pozycji nie słyszałam, ale chętnie bym to nadrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Dajworą. O książce też jeszcze nie słyszałam, ale z chęcią się z nią zapoznam, bo uwielbiam autorkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, faktycznie ta okładka jest koszmarna! Bardzo złej jakości fotomontaż z photoshopa... Jeśli chodzi o treść, sądzę, że może być ciekawa, to królestwo, jej chęć zabijania czy też Król Dębów mówią do mnie cichutko "przeczytaj, przeczytaj!".

    OdpowiedzUsuń
  4. O serii owszem słyszałam. Nawet pierwszy tom gościł na mojej półce. Ale jakoś nie miałam czasu zabrać się za nią. Autorkę uwielbiam i książkę na pewno kiedyś przeczytam, tą i poprzednią część ^^ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Richelle Mead jest przepiękna, to tak na marginesie ;) Czytałam ostatnio pierwszy tom AW i całkiem mi się podobał, chociaż mnie nie zachwycił. Za tę serię być może się kiedyś zabiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zachęcona. Mam nadzieję, że książka wpadnie mi w ręce:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl