Powietrze na śniadanie Jana Frey

21:07


Recenzja: Powietrze na śniadanie Jana Frey

„To całe potworne, tłuste jedzenie, powinno teraz przetoczyć się przez moje ciało, nie wyrządzają mi krzywdy”

Czym jest jedzenie? Smaczną przyjemnością, która urozmaica życie? Czy tylko smutną powinnością. Katorgą. Czymś, czego powinniśmy się wystrzegać? Gdy Serafina zaczęła dietę, ważyła 64 kilogramy i czuła się nieszczęśliwa. Postanowiła tylko spełnić swoje pragnienie o szczuplej i smukłej sylwetce. Chciała upodobnić się do przyjaciółki i młodszej siostry. Schudła trzy kilogramy, później kolejne pięć. Cały czas było to dla niej za mało. Chciała być chudsza, piękniejsza. Jej organizm się buntował, więc łykała specjalne tabletki. Najpierw chciała być jak młodsza siostra, która jeszcze nie zdążyła dojrzeć i przybrać kobiecych kształtów. Później marzyła o figurze jak z okładek.



Po przeczytaniu tej książki na nowo poznałam znaczenie wyrażenia za wszelką cenę.
Główna bohaterka żyje w zwykłych realiach. Ma przyjaciela, szkolne problemy. W domu zaczyna sypać się relacja jej rodziców, a sama Serafina zaczyna poznawać znaczenie pierwszej miłości. Narracja jest poprowadzona pierwszo osobowo. Miałam możliwość wychwycenia myśli Finy. W pewnym momencie stały się one dla mnie przerażające. Dziewczyna zaczęła sama siebie katować. Nie potrafiła zaakceptować tego kim jest i jak stworzył ją świat. Dla niej określenie perfekcyjności wyznaczały media i krytyka rówieśników. Była tutaj przedstawiona jedna z najgorszych prawd –  siebie najbardziej możesz skrzywdzić  tylko ty.

Jana Frey po raz kolejny przedstawia nam dramat, który nie tylko jest opisany na faktach, ale ma także ciągłość. Anoreksja i bulimia to problemy wielu kobiet i mężczyzn, którzy dążąc do perfekcyjnej sylwetki, zatracili się w swoich marzeniach i nie zauważyli, że krzywdzą sami siebie. „Powietrze na śniadanie” to tak naprawdę tylko kropla w morzu. Delikatna przestroga dla wielu osób, które nie potrafią pokochać siebie, albo nie umieją zauważyć jak bardzo siebie krzywdzą.

Serafina podczas swojej cudownej diety, straciła prawie wszystko. Nie potrafiła pomóc ojcu, gdy ten jej potrzebował. Zaniechała rozmów z matką. Zapomniała o ukochanej babci, która niestety była obłożnie chora.  Przestała myśleć o swoim wielkim marzeniu – powrocie do Włoch. Kraju, w którym potrafiła oddychać swobodnie. Miejscu, gdzie czuła się szczęśliwa. Dziewczyna okrutnie zraniła przyjaciela, jedyną osobę, która ją naprawdę rozumiała. Dieta i dążenie do ideału, zabrały jej wszystko. Marzenia, szczęście, rodzinę. W zamian dostała tylko chorobę, z której najprawdopodobniej nigdy nie wyjdzie, ponieważ Anoreksja jest jak rzep. Gdy się do Ciebie przyczepi, potrzeba naprawdę bardzo silnej woli, aby się uwolnić. Z resztą i to czasem nie wystarcza.

„Powietrze na śniadanie” to książka opisująca problem wielu ludzi na całym świecie. Powieść na faktach, która potrafi poruszyć swoją prostolinijnością. Warto przeczytać, nawet tylko po to, aby uświadomić sobie, że Anoreksja nie jest wymysłem ludzi, którzy nie mają co robić. Polecam lekturę jako uświadomienie sobie konsekwencji pewnych czynów, które mogą postawić człowieka nad przepaścią. Emocjonalną i fizyczną.
Nie jest sztuką być pięknym  i szczupłym. Prawdziwe piękno odrywa się w momencie, gdy potrafimy zaakceptować samego siebie.

Ocena: 7,5/10  

Również może Ci się spodobać

3 nie zagryzła klawiatura

  1. Problem tych chorób jest jak dla mnie przerażający... nie rozumiem jak można się tak katować... Nie wiem czy przeczytam tę książkę. Niby powinnam poznać to, co w niej jest opisane, ale nie wiem czy będę mieć na tyle odwagi do tego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat bardzo mnie interesuje - na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa i pouczająca książka...

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl