Zaginiona przeszłość

22:17


Recenzja: Anielski ogień

" Ciach, prach i po .... demonie"

Może zacznijmy od tego dlaczego w ogóle przeczytałam tę książę. Czy była to okładka. Nie. Może streszczenie, które tak mnie zafascynowało, że nie mogłam spać przez pół nocy? No cóż, też nie. A tytuł? Czy był to tytuł, świetnie odzwierciedlający fabułę? Znowu pudło. Więc dlaczego? Moi drodzy! Sięgnęłam po książkę dlatego, że w zachwyt wprowadziła mnie… ogromna kupka takowych egzemplarzy leżąca sobie ładnie w empiku. Książka musiała mieć wzięcie, skoro wystawili tyle egzemplarzy, czyż nie? Jeżeli już tyle osób przeczytało tę książkę to dlaczego nie ja? Później okazało się, że byłam w błędzie, ale to nieistotne. Teraz opiszę moje wrażenia po przeczytaniu książki.



Courtney Allison Moulton urodziła się w Teksasie,  mieszka w Michigan, gdzie pracuje jako fotograf i cały swój wolny czas poświęca na jazdę konną i udział w pokazach koni. Zawsze lubiła czytać o starożytnych mitologiach, studiować wymarłe języki i opowiadać straszne, a zarazem romantyczne historie. Anielski ogień jest jej pierwszą  powieścią.


Ellie to mogłoby się zdawać zwykła dziewczyna. Niestety nastolatka żyje w błędnym przekonaniu, o czym dowiaduje się w dzieć swoich siedemnastych urodzin. Will jest dziwny.  Dziewczyna spotyka chłopaka pierwszy raz w życiu i odkrywa, że nie wie skąd, ale już go zna. Czy to możliwe? Później zaczyna się gra nie tylko na śmierć i życie, ale na życie wieczne kontra całkowite unicestwienie. Okazuje się bowiem, że główna bohaterka jest Pleriatorem. Wojowniczką stworzoną, aby walczyć przeciw potworom i wspomagać anioły. Chronić ludzkie dusze. To życie, które ma teraz, to już któreś z kolei, a w każdym następnym, tak samo jak w każdym poprzednim, nigdy nie pamięta kim jest. Sęk w tym, że Ellie nawet w chwili, gdy powinna już wiedzieć wszystko, nie ma bladego pojęcia o co chodzi. To następny kłopot, na który rozwiązanie ma niewiele czasu.

Oczywiście jest także wprowadzony wątek zakazanej miłości. Wszystko składa się u mnie na skojarzenie „ to już było”. Czy na pewno? W pewien sposób historia jest inna. Motyw walki aniołów był już nie raz wykorzystywany. Zakazana miłość, w każdej książce typu paranormal romance. W tej powieści było coś co mnie zaciekawiło. Kazało czytać dalej. Nie przestawać. Chciałam wiedzieć co stanie się dalej...

Główna bohaterka była bardzo sympatyczna. Polubiłam ją  bardziej jak koleżankę z klasy, ale większe zainteresowanie budził we mnie Will. Wrażliwy chłopak, o którym ani ja ani główna bohaterka nie wiedziałyśmy nic i bardzo chciałyśmy, aby się to zmieniło. Inne postacie były zabawne. Wprowadzały troszeczkę humoru, inne wywoływały w nas irytację. Najbardziej przeszkadzał mi ojciec Ellie. Był on wielką niewiadomą. Dlaczego zachowywał się w dany sposób? Czy obecna sytuacja dziewczyny miała na to jakiś wpływ?

Narracja była oczywiście pierwszo osobowa, co mnie troszczę zasmuciło. Wolałabym, żeby narrator był wszechwiedzący, ponieważ sama chciałabym wiedzieć więcej od bohaterów. Być krok przed nimi. Przez narrację pierwszo osobową byłam ograniczona do wniosków i wiedzy głównej bohaterki, co mnie troszeczkę stopowało i kazało się zastanawiać jak sytuacja zostanie wyjaśniona w kolejnym tomie.

Tak czy inaczej „Anielski ogień” był miłą lekturą. Przyjemnością, która troszeczkę wynagrodzi nam trud danego dnia. Jednocześnie warto uprzedzić, że jest to bardziej powieść kierowana do nastoletnich czytelniczek, które cały czas czekają  na swoją wielką przez duże „w”, zmierzchową miłość. Dojrzalsza dziewczyna, czy też kobieta około dwudziestki nie znajdzie tutaj takiej przyjemności jak trzynastolatka. Raczej określi książkę tak jak ja mianem „miłej lektury” i może na dokładkę stwierdzi, że żałuje, iż nie trafiła na nią wcześniej, gdy jeszcze sama była dziewczyną pokroju zmierzchomanki.

Ocena: 5/10

Również może Ci się spodobać

5 nie zagryzła klawiatura

  1. Nie czytałam jeszcze, ale w recenzji u bodajże Leny wyczytałam, że autorka plagiatuje m.in. motywy z Darów Anioła i jeszcze czegoś. Zniechęciło mnie to, aczkolwiek sama się muszę kiedyś przekonać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co BF? Właściwie to motywów nie da się plagiatować, bo są to ... motywy :-P
    Na przykład motyw miłości. To że motyw zakochanych nastolatków występuje w jednej książce ma oznaczać, że w drugiej nie może bo był by to plagiat? Tak się nie da ;-) Teraz miłość występuje w co drugiej książce i nie wiadomo kto to wymyślił..

    Dary Anioła nie za bardzo przypadły mi do gustu, więc nie wiem. Sam Anielski ogień nie zachwyca do tego stopnia, żeby go "czcić", ale warto zajrzeć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tego co znalazłam w środku. Muszę przyznać ,że jestem pozytywnie zaskoczona przeczytaną przeze mnie lekturę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, zgasiłaś mnie :P Racja, źle to ujęłam. Mam nadzieję, że jednak wiesz o co mi chodziło- skopiowane pomysły itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. :-P

    Tak wiem i muszę przyznać rację, że jest tu kilka podobieństw. Jednak jak na debiut, autorce wyszło całkiem nieźle ;-) Przy drugim tomie nie będę już tak bardzo ... łaskawa :-P

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl