Recenzja: Miedzy młotem, a piorunem Kevin Hearne

23:20


Recenzja: „Między młotem, a piorunem” Kevin Hearne

Nadszedł grudzień. Dla jednych to śnieg i zabawa, dla innych „mordercze dni”, podczas których każdy stara się jak najlepiej poprawić swoją półroczną frekwencję. W tym roku ten czas dotknął mnie bardziej niż zwykle i miałam o wiele więcej nauki, która szczerze powiedziawszy, jeszcze się nie skończyła. Niestety nie jestem robotem i bez chwili odpoczynku nie potrafię sobie poradzić. Dlatego wyobraźcie sobie tylko jak bardzo byłam zadowolona, gdy przyszła do mnie paczka z powieścią zatytułowaną „Między młotem, a piorunem ” autorstwa Kevina Hearn’a. Skakałam z radości. Miałam pretekst, żeby rzucić książki w kąt i rozkoszować się chwilą.



Kevi Hearne urodził się w Arizonie. Uczy angielskiego, a kiedy nie sprawdza stosów prac domowych i nie pisze powieści, hoduje bazylię i maluje pejzaże z córką. Ponadto lubi robić piesze wycieczki, czytać komiksy i mieszkać sobie z żoną i córką w tycim, acz przytulnym domku.

Nad Atticusem zbierają się ciemne chmury. Nie dość, że niedawno skończył jedną bitwę z bachtankami i nie tylko, to teraz szykuje się następna. Druid musi dotrzymać obietnicy i pomóc przyjacielowi, który ma w zamiarze zabić… boga.  Zadanie zaczęło się robić trudniejsze niż myślał bohater. Przez jego głowę przebiega cudowna myśl, żeby dać sobie spokój i uciec. Jednak tego nie robi. Trzyma go zbyt wiele zobowiązań. Najwierniejszy przyjaciel Oberus, mentorska postawa wobec Granualie i kilka obietnic, których niedotrzymanie, bohater może narobić sobie jeszcze więcej kłopotów. To wszystko sprawia, że Żelazny Druid po ponad dwóch tysiącach lat zaczyna poważnieć. Do tego dochodzi jeszcze niepokojące spotkanie z Jezusem, bujającym się w rytm bluesowych melodii. Jego jasnowidzenie nie może kłamać. Planowany zamach na życie Thora przyniesie ze sobą straszne konsekwencje…

W tej części główny bohater przede wszystkim przeskakuje pomiędzy światami, żeby dotrzymać obietnic złożonych przyjaciołom. Co się z tym wiąże – podróżuje sam, czyli bez Oberona, a to właśnie jego zabrakło mi najbardziej. Szczerze zatęskniłam za zabawnymi dialogami, pomiędzy tymi bohaterami i chociaż autor nie poskąpił  ich tak bardzo w powieści, to dla mnie było i tak stanowczo za mało!

Dzięki potyczce z Thorem możemy bliżej poznać Lifa, co było dla mnie miłą niespodzianką. Okazało się, że bohater ma o wiele głębsze pobudki, aby zlikwidować nieprzyjaciela niż mogłoby mi się wcześniej zdawać. Oprócz tego zostanie wprowadzonych kilka nowych postaci, którymi będą oczywiście zaprzysiężeni wrogowie boga piorunów.

Najbardziej zachwycałam się scenami, w których brał udział Jezus. Z jednej strony było to zabawne i miłe doświadczenie. Autor w żaden sposób nie obraził mojej wiary, a raczej zaprezentował jej barwniejsze aspekty jak nasze wyobrażenie Chrystusa. Jego wyglądu i zachowania.  Prawda jest taka, że przy temacie wiary trzeba być ostrożnym nawet w książkach, aby nie obrazić uczuć innych. Pan Hearne większe pole do popisu miał przy bogach greckich czy rzymskich, ponieważ te są teraz traktowane bardziej jako wymarłe czy też „starożytne”. Uważam, że przy kreowaniu postaci Jezusa, granica nie była przekroczona.
Jak wspomniałam wcześniej Atticus troszeczkę spoważniał. Nie ma się jednak czym martwić, to tylko jedna kropla w morzu, więc to i tak przez cały czas jeden i ten sam bohater, którego pokochaliśmy już w pierwszej części.  Druid nie byłby sobą, gdyby znowu nie spróbował czegoś niemożliwego, czy wręcz niedorzecznego.

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Z żalem powitałam informację, że następna część wyjdzie dopiero na wiosnę przyszłego roku. Tym bardziej, że zakończenie tylko wyostrzyło moją ciekawość. Nieustannie zadaję sobie pytanie: „Co dalej?”. Powieść w pełni wykonała swoje zadanie. Oderwała mnie od przeklętych poprawek i próbnych testów kompetencji. Pozostał tylko jeden tyci problem. Jak teraz mam oderwać się od książki, żeby wrócić do sprawdzianów?!

Ocena:8/10

Egzemplarz recenzencki dostałam od Domu Wydawniczego Rebis, za co serdecznie dziękuję!


Również może Ci się spodobać

9 nie zagryzła klawiatura

  1. Ippp! Kocham tę serię! A to nie miała być trylogia?

    Pozdrowionka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja o tej serii nie słyszałam, ale potrafię sobie wyobrazić Twoje zniecierpliwienie. Ja też ostatnio zamiast się uczyć to czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To nic tylko odrabiać zaległości Dwojra ;-)

    Saro miała być trylogia, tylko że będzie więcej książek w tej trylogii ;-P
    Przynajmniej tak słyszałam, a po przeczytaniu zakończenia nie sądzę, żeby autor tak to zostawił...

    OdpowiedzUsuń
  4. Książę mam i za pewne niedługo będę się brała za czynie, Atticusa uwielbiam, więc liczę na dobrą zabawę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi książka bardzo przypadła do gustu :-P
    Szkoda tylko, że tak długo trzeba będzie czekać na następny tom ... ;-/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze widziec pozytywną recenzję, gdyż powolutku zabieram się do poszukiwań tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dwie pierwsze części czytałam i również bardzo mi się podobały:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Bez wątpienia przeczytam, bo cała seria wydaje się idealnym pomysłem na relaks w klimatach fantasy :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl