Recenzja: Na krawędzi Ilona Anderws

18:21


Żadna decyzja nie wydaje się dobra…

Duet pisarzy, który w rzeczywistości jest małżeństwem pokochałam już przy serii Kate Daniels. Kilka miesięcy temu w moje ręce trafiła świeżo napisana przez nich powieść pt „Na krawędzi”. Troszeczkę inne klimaty, ale cały czas fantastyka i ulubieni pisarze. Dwa ostatnie argumenty przekonały mnie bez zaglądania do książki, że będzie dobra. I wiecie co?  Była. Nawet bardzo.



„Jest zbyt niebezpieczna, by żyć i zbyt silna, by umrzeć”

Rose, aż nazbyt dobitnie przekonała się o tym, że posiadanie nadprzyrodzonych zdolności nie zawsze wiąże się ze splendorem. Musi nieustannie uciekać i walczyć o przetrwanie. Koszmary powracają do niej w coraz okrutniejszej, nieludzkiej formie.  Dziewczyna musi być odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale także za swoich młodszych braci, których kocha nad życie. Żyjąc pomiędzy światem magicznym, a zwyczajnym, stara się, aby codzienność jej rodziny, była choćby troszeczkę normalna.  U progu staje nieznajomy i … akcja przyspiesza :-P Mężczyzna przynosi za sobą kłopoty, które akurat gonił. Dziewczyna nie ma wyjścia. Musi mu pomóc zanim przeklęte istoty pozabijają jej znajomych.

Za każdym razem, gdy sięgałam po książkę, na moich ustach pojawiał się szeroki banan. Nic nie mogłam na to poradzić. Chociaż Rose, troszeńkę z charakteru przypomina mi Kate, a Declan Currana, są to całkowicie odmienne postacie, które bardzo polubiłam. Ogromnie żałuję, że następna część nie będzie już o nich, ale i tak wyczekuję jej ze zniecierpliwieniem, ponieważ ma opowiadać o Willimie.

William. Skrzywdzony jako dziecko, zaczyna żyć na nowo za sprawą Rose. Powoli przyzwyczajać się, że jego wcześniejsze życie wcale nie było „normalne”. Mężczyzna z ogromną zadrą w sercu i urazem psychicznym, a jednocześnie mający coś takiego, że jest ujmujący  i z miejsca można się w nim zakochać. Chyba tacy podobają mi się najbardziej J.

Stworzenie Rubieży było świetnym pomysłem. Po przeczytaniu książki zaczęłam rozumieć dlaczego przypisanie powieści, do któregokolwiek z gatunków jest tak bardzo trudne. Nie przeszkadza mi świadomość, że tak naprawdę nie wiem co czytam. Rubież jest na swój sposób bardzo dziwnym, a jednocześnie fascynującym miejscem. Ludzie, którzy tam mieszkają są jeszcze ciekawsi niż ono samo.  Takie życie pomiędzy normalsami, a mutantami… kto by tak nie chciał?

Nikogo nie powinien zdziwić fakt, że bardzo polubiłam chłopców, braci głównej bohaterki. Georg i Jack byli świetni. Wprowadzali troszeczkę zamętu, ale także humoru, co było bardzo pożyteczne. Zastanawiające były ich umiejętności i różnica charakterów. Aż dziw, że mogli być tak różni, a jednocześnie tak bardzo podobni do siebie. Rose traktowali bardziej jak matkę niż siostrę i się im nie dziwię. Z drugiej strony miło było widzieć, a raczej czytać, że szanują pracę siostry… w większości przypadków.

Polecam książkę wszystkim. Takim, których nęci wątek miłosny oraz takim którzy chociaż tylko „lubią” fantastykę. Świetna pozycja, nie gorsza niż seria o Kate, co stwierdzam z wielką przyjemnością. Teraz nie mogę się doczekać, aż wyjdzie następna część  i następna i następna…

Ocena: 9/10

Również może Ci się spodobać

10 nie zagryzła klawiatura

  1. Także kocham Kate, Currana, Dereka i całą resztę zmiennokształtnych. Teraz czytam Magia krwawi, a potem od razu zabieram się za Na krawędzi. Na pewno będzie to świetna czytelnicza uczta.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz trzeba tylko znaleźć tę książkę w księgarni albo bibliotece :) Bardzo mnie zaciekawiła i mam ochotę jak najszybciej zatopić się w lekturze. I dodam jeszcze, że jak dla mnie okładka jest tragiczna :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja za książkami wysyconymi wątkiem miłosnym nie przepadam, ale mimo wszystko, książka naprawdę zapowiada się interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że zdołałam was zachęcić. ;-)
    Co prawda to prawda - okładka mogła być lepsza...
    Edyto! Ty szczęściaro! Ja magię co krwawi będę mogła przeczytać dopiero w weekend... tak blisko, a jednocześnie tak daleko..

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi świetnie i powiem Ci sprzedałaś mi tą książkę :P Z radością przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że to książka dla mnie. Na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama nie wiem, niby nie dla mnie ale twoja recenzja wzbudziła moją ciekawość więc kto wie czy nie sięgnę po książkę:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję przeczytać od dnia premiery (amerykańskiej;P) - na razie z maarnym skutkiem. Muszę się zmobilizować ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czuję się bardzo zachęcona :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Po Twojej recenzji na pewno ją przeczytam, czuję się mocno zachęcona ;)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl