Recenzja: Nieposkromieni Meg Cabot

18:34


Jeszcze kilka lat temu moim nadrzędnym celem było przeczytanie wszystkich książek autorstwa Meg Cabot. Począwszy na przygodowych i skończywszy na takich, które zahaczały o fantastykę. Z szybkością lamparta biegałam po wszystkich filiach biblioteki, aby znaleźć coś nowego . Choć już dawno wyrosłam z tych powieści, sentyment pozostał. Do dziś jeśli tylko mogę, sięgam po nowe dzieło tejże autorki. Mam nadzieję, że inne dziewczęta, dopiero poznające powieści pani Cabot, wychowają się na książkach napisanych na tak samo dobrym poziomie, co poprzednie.






Od niedawna na półkach księgarni zauważalny jest drugi tom cyklu „Nienasyconych”. Niestety, okładka znów mnie zawiodła. Jak w przypadku poprzedniej części, mogę na niej podziwiać bezgłową kobietę, obleczoną w niecodzienny materiał. Trudno. Kierując się przysłowiem „Nie oceniaj książki po okładce”, zaglądam do środka. Treść także się nie wybroniła. Ze smutkiem muszę powiedzieć, że choć panuje powszechna moda na fantastykę, nie każdy autor potrafi się w niej odnaleźć.

Meena Harper znów wkracza do akcji. Tym razem nie na planie serialu, pisząc dialogi do odpowiednika naszej „Mody na sukces”. O nie! Teraz sama bierze się do roboty! Nie tak dawno na własnej skórze przekonała się, że wampiry istnieją naprawdę. W skutek wydarzeń poznanych przeze mnie w pierwszej części, dziewczyna postanawia wstąpić do Gwardii Palatyńskiej, której głównym celem jest likwidacja wszelkiego zła pełznącego po ziemi. Zapytacie pewnie, dlaczego ją przyjęli? Podobnie jak mi, tak teraz wam w tym momencie umyka pewien istotny szczegół. Otóż Meena ma dar. Jest medium. Potrafi powiedzieć kiedy i w jakich okolicznościach umrze dana osoba. Dodajcie do tego jeszcze prorocze sny i niebywałą intuicję, pozwalającą unikać zła. Widzicie? Przedstawiłam wam gwardzistę idealnego.


Recenzja została napisana dla portalu Gavran i znajdziesz ją tutaj.


Również może Ci się spodobać

8 nie zagryzła klawiatura

  1. Oj, oj, oj... Dzięki za cynk. Będę omijać tę książkę.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No to ja tez podziekuje Pani Cabot:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żyję na innej planecie ;) i tej autorki najnormalniej w świecie nie znam, gdzieś kiedyś jej nazwisko obiło mi się o uszy, ale nic więcej.
    Po przeczytaniu Twojej recenzji tym bardziej nie ucapię jej prac, bo kiepskie wykonania mnie nie interesują.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się tak szybko nie zniechęcam. Nie czytałam żadnej książki te autorki, więc najzwyczajniej sięgnę kiedyś po coś z lepszymi opiniami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sądząc po twoim opisie myślę, że można porównać tę książkę do serii o wampirach Lary Adrian. I chociaż te książki są nieco naiwne, a wampiry zbyt wyidealizowane, całość mi się dość podobała, więc pewnie mogłabym przeczytać i to :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsza częśc bardzo mi się podobała, a tej jestem w trakcie... no dobrze dopiero zaczełam czytac i trochę mnie przeraziłaś, że jest aż tak źle...

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej sobie odpuszczę tę serię, chociaż wiązałam z nią dość spore nadzieje

    OdpowiedzUsuń
  8. Gosiarellu, książka po prostu mi się nie spodobała. Oceniłam ją tak, ponieważ poprzednie pozycje pani Cabot to były takie moje nastoletnie cacuszka... może z wyjątkiem pamiętników ;-)
    Co nie znaczy, że tobie ta pozycja nie przypadnie do gustu... Zdradzę tylko jeszcze, że końcówka na pewno Tobą.. wstrząśnie - zaufaj ;-)

    Dusiu ja także. Mnie zawiodła, ale czy Ciebie? Za to nie poręczę ;-)

    Tak czy inaczej sądzę, że jeśli wolicie ambitniejsze pozycje, to ta książka nie należy do takowych ;-(

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl