Recenzja: Ruda Sfora Maja Kossakowska

22:13


Recenzja: Ruda Sfora Maja Kossakowska

„Gdy triumfuje wiara przekonanych, że nie wierzą w nic… ”

Ostatnio nabieram coraz to większego przekonania do polskich pisarzy. Tak stało się też z panią Mają Kossakowską. W ubiegłym tygodniu stanęłam przed półką w sklepie i to, co rzuciło mi się w oczy to właśnie nazwisko tejże pisarki. Wszystkie jej dzieła stały równiutko postawione. W pełni chwały, akurat do podziwiania. Stwierdziłam, że coś musi być na rzeczy i sięgnęłam po książkę, której streszczenie najbardziej mnie zainteresowało…



Maja Kossakowska jest magistrem archeologii śródziemnomorskiej. Pracuje jako dziennikarka, realizuje programy w TV i maluje obrazy. Debiutowała w 1997r opowiadaniem „Mucha”, a w 2000r. otrzymała nagrodę pisarzy SF – „Srebrny Glob”, w kategorii najlepsze opowiadanie za utwór „Beznogi tancerz”.
Tak naprawdę to niczego ze streszczenia się nie dowiedziałam, a jednocześnie popadłam w ogromne zaciekawienie książką. Naładowana pozytywnymi emocjami, zaczęłam czytać, a to co znalazłam w środku jeszcze bardziej mnie ucieszyło niż to, co na zewnątrz.

W „Rudej Sforze” pisarka miała po raz pierwszy szansę dać upust swojej wiedzy na temat mitologii szamańskiej i legend jakuckich. Na samym początku spotykamy Ergisa, szamana, dla którego powinność jest ogromnym brzemieniem. Wybrany przez duchy, musi kontynuować zadanie przodków, a w tym zmarłego dziadka. Na drodze staje mu podstępny Dyraja Bogoja, który nie wierze w „całe to gadanie” o duchach, ale bardzo podoba mu się perspektywa bycia posiadaczem większej ilości ziemi. Chłopiec przeszkadza oszustowi, więc ten postanawia go otruć. Młodzieniec trafia do drugich niebios, w których koniecznym jest, aby przeszedł inicjację szamańską.

Oczywiście można się domyślić, iż nie będzie to jego jedyne zadanie. Później dochodzi już osławiona w streszczeniu Ruda Sfora, która przebiega między niebiosami (jest ich 9), które konsekwentnie niszczy jak wszystko na swojej drodze. Nikt nie wie czym tak naprawdę jest ta Sfora ani w jaki sposób powstała. Zadaniem Ergisa będzie ją powstrzymać…

Chłopak na swojej drodze spotka wiele bohaterów, którzy kolejno będą stawać się nie tylko godnymi sprzymierzeńcami, ale także przyjaciółmi.  Przyłączą się do niego przede wszystkim: kulawy gadający koń, harda półbogini, pieśniarz z zadrą w sercu i kościej-tupilak, stworzenie wykonane z kości zmarłych, który powinien być zły i niebezpieczny… ale nie umiał.

Lektura szła mi bardzo dobrze. Nie była to jedna z tych książek, którą muszę przeczytać za wszelką cenę, albo taka, od której nie mogłam się oderwać. Jednakże powieść miała coś w sobie.  Barwni bohaterowie i  dobrze rozbudowana fabuła – te dwa czynniki grały tutaj pierwsze skrzypce. Czytając, można było zauważyć, że autorka bardzo lubi wprowadzać bogate opisy, a ja ze zdziwieniem odkryłam, że te wcale mnie nie nudziły! To naprawdę wielki postęp, ponieważ sama wolę, gdzie jest dużo akcji i dialogów. Odkładając książkę byłam zauroczona światem przedstawionym i pełna szacunku do autorki. Nie mogłam odkryć w jaki sposób pani Kossakowska w jednym tomie zmieściła tak interesującą i barwną podróż. Chyba się już tego nie dowiem.

Muszę stwierdzić, że „Ruda Sfora”, bardzo mnie usatysfakcjonowała. Jeszcze raz przekonałam się, że polska fantastyka także prze do przodu i się rozwija, a to co swojskie wcale nie musi być gorsze, od utworów zagranicznych…

Ocena: 8/10

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl