Recenzja: Wieczni Wygnańcy Cynthia Smith

14:44

 Opis wydawcy: Anioł wygnany z nieba i dziewczyna wygnana z raju, połączeni wieczną miłością...


Zachariasz zrobiłby dla Mirandy wszystko. To dla niej łamie zasadę, jakiej aniołom stróżom nigdy łamać nie wolno: przybiera ludzką postać. Lecz nawet wtedy nie jest w stanie ochronić swojej śmiertelnej ukochanej. Zaatakowana przez wampira Miranda ulega mrocznej przemianie...


Zachariasz, skazany za karę na życie na ziemi, dostaje jednak drugą szansę i nowe zadanie: pokonać bezwzględnego władcę ciemności. Lecz żeby ocalić dziewczynę, którą obdarzył wiecznym uczuciem, i odzyskać niebo, będzie musiał stanąć u wrót piekła...


Przerażające i romantyczne – tak mówi o swoich książkach Cynthia Leitich Smith, popularna amerykańska autorka. Taka również jest jej najnowsza powieść Wieczni - nastrojowa, niepokojąca i liryczna historia niebezpiecznego uczucia dziewczyny zmienionej w wampira i zakochanego w niej anioła, bestseller „The New York Times” w marcu 2010.






Ostatnio miałam wielką ochotę na szczyptę wampiryzmu. W rękę trafili mi „Wieczni wygnańcy”. Brak pięknej dziewczyny na okładce i zaciekawiające streszczenie, wręcz uwodziły mnie w celu otworzenia książki. Najwidoczniej nie miałam zbyt dużo do powiedzenia. Nie pierwszy i nie ostatni raz okazało się, że pozory mylą…

Miranda jest zwykłą nastolatką. Ma zwykłe, nastoletnie problemy.  Bardzo przeżyła rozwód rodziców, a każdy nowy dzień w szkole jest dla niej wyzwaniem. Z początku nieśmiała i wrażliwa dziewczyna. Normalka? Nic bardziej mylnego! Otóż mamy dwóch narratorów tekstu i to pierwszo osobowych! Jednym z nich jest wyżej wspomniana dziewczyna, a drugim… jej anioł stróż. Mężczyzna wprost kocha dziewczynę i nie jest to przesada z mojej strony. Wiodą sobie tak życie, jedno obok drugiego, bardziej lub mniej siebie świadomi, aż Zachariasz(bo tak ma na imię anioł stróż Mirandy) odkrywa, że na jej aurę spadł czarny welon… Nie świadczy to zbyt dobrze.

Akcja zaczęła się rozkręcać dopiero od sytuacji z cmentarzem, gdzie Miranda poszła wraz z przyjaciółką. Dziewczyny chciały się zabawić i wszystko byłoby ok., gdyby potem nasza główna bohaterka nie stała się wampirem, a raczej jak takowi wolą się określać – Wieczną Księżniczką. Widzicie, okazało się, że zmienił ją sam Mistrz Wiecznych i kazał nazywać się Ojcem…

Niedługo potem poznajemy sytuację ze strony Zachariasza. Ten upadł dla dziewczyny. Objawił się jej, aby ratować życie swojej podopiecznej. Na próżno. Teraz będzie musiał zapłacić karę. Chyba, że w odpowiednim momencie uda mu się wypełnić zadanie, które może okazać się katastrofalne w skutkach…
Powieść mnie nie zachwyciła w takim stopniu jak zakładałam.  Postacie wampirów także zostały przedstawione przez autorkę dość… specyficznie. Pierwsze moje skojarzenie wiązało się ze średniowieczem bądź jego parodią. Oprócz tego spijający krew zostali ukazani jako potworne, krwiożercze bestie. Samo zło w swojej naturze. Było to dość miłym zaskoczeniem, jeśli można się tak wyrazić. Niestety nie wystarczyło, abym była w pełni zadowolona lekturą.

Co do narracji – nie miałam z nią problemów, jednakże uważam, że lepiej gdyby występowała w postaci trzecio osobowej. Autorka kilka razy zastosowała „powrót”, czyli opisywała to samo zdarzenie, ale ze strony drugiej postaci. Potrafiło to być męczące, a poddawanie torturom czytelnika raczej nie jest zamysłem autora, prawda?

Skończywszy lekturę, utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to historia tylko i wyłącznie na jedną powieść, bez kolejnych części i wznowień. Prawdę powiedziawszy, to dopiero na końcu akcja zaczęła się rozkręcać na dobre, a ostatni rozdział był dla mnie naprawdę bardzo dobry. Autorka stworzyła miły akcent. Furtkę, którą z powodzeniem może otworzyć sobie, aby napisać sequel. Słyszałam pogłoski, że wydawnictwo ma zamiar wydać kolejne części, ale na razie cisza. Z jednej strony chciałabym, żeby zostało tak jak jest. Z drugiej czegoś mi zabrakło. Autorka wywołała we mnie symptom po przeczytaniu lektury zwący się „TO NIE POWINNO BYĆ TAK!”. Podsumowując jestem negatywnie nastawiona do kolejnych części, a jednocześnie bardzo chcę wiedzieć co będzie dalej…

Ocena: 4/10

Również może Ci się spodobać

3 nie zagryzła klawiatura

  1. bardzo bardzo przypadła mi do gustu recenzja i chyba dopiszę tę książeczkę do lektur, w które muszę się w najbliższym czasie zaopatrzyć. co prawda tematyka wampiryczna już mi się trochę objadła, ale ten pomysł wydaje się być oryginalny - dziewczyna i jej anioł stróż. poza tym zainteresował mnie też sposób narracji i mam nadzieję, że - tak jak piszesz - nie jest aż tak męczący, bo chętnie poznam tę historię z punktu widzenia dwóch bohaterów :)

    pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam książkę w domu i bardzo chętnie po nią sięgną :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Możliwe, że kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl