Budząc duchy przeszłości

20:53


Jakie są wasze wspomnienia z rodzinnego domu? Ja myśląc o swoim mieszkanku, które dzielę z rodziną, nie mam przed oczami murów, które tworzą dość wymiarowy kwadrat. Mi dom kojarzy się z uśmiechem mamy, pachnącym ciastem babci… z rodziną. Co byście zrobili, gdyby wasza rodzina nie istniała? Gdybyście musieli mieszkać przez całe dzieciństwo w sierocińcu?


Czy wrócilibyście do niego, chociaż mielibyście ułożone życie i cele w życiu?
Czy wrócilibyście do przeszłości?




Laura spędziła dzieciństwo dorastając w sierocińcu. Teraz jako trzydziestoletnia kobieta powraca w rodzinne strony wraz z mężem Carlosem i siedmioletnim synkiem, Simonem. W starym i zaniedbanym sierocińcu postanawia stworzyć ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych. Nowy dom i tajemnicza okolica, oraz ciężka choroba pobudzają wyobraźnię jej syna. Chłopiec wymyśla nieprawdopodobne opowieści o wyimaginowanych przyjaciołach których tylko on widzi. Sytuacja ta zaczyna bardzo niepokoić Laurę, tym bardziej, że przywołuje echa dawno zapomnianych, dręczących wspomnień z jej własnego dzieciństwa. Jest przekonana, że coś przerażającego kryje się w murach starego domu. Coś, co tylko czeka, by się ujawnić i wyrządzić ogromną krzywdę jej bliskim, za wszelka cenę pragnie chronić rodzinę i odkryć co tak naprawdę czai się w zakątkach mrocznego sierocińca... 

Po obejrzeniu filmu jedyne wrażenie, które mi pozostało można określić dwoma słowami, a mianowicie : „Że co?”. Może jednak zacznijmy od początku…

Historia od samego początku zalatuje smutkiem i nieszczęściem. Budynek sierocińca jest przedstawiony jako nieprzystępny, wyrwany z rzeczywistości. Stary, ponury, brakuje tylko skrzypiącej huśtawki i trzasku pioruna. Scenarzyści tutaj byli bardziej oryginalni – dali nam starą babcię z łopatą. Tak czy inaczej wszystko jest przedstawiane w taki sposób by odbiorca czuł lekki dreszczyk. Wprowadzanie się bohaterów do budynku miało zmienić ich życie na lepsze. Oczywiście tak się nie stało. Laura jako dorosła osoba wróciła do miejsca, które nie do końca kojarzyło jej się ze szczęściem, pełna wielu nadziei i planów. Wraz z mężem chcieli dać dom Simonowi, chłopakowi który nie był ich rodzonym synem, ale tego nie wiedział.

Postacie były dość realistyczne. Większość filmu została poświęcona na sceny matki z dzieckiem, jednak poza kilkoma chwilami, gdy na moim ramieniu pojawiała się gęsia skórka, nie działo się nic ciekawego. Jedyną sceną, która naprawdę potrafiła mnie wystraszyć było ujęcie ze wcześniej wspomnianą babcią, z czego można wysnuć wniosek, że to babć z piekła rodem, boję się w horrorach najbardziej J

Wszystko w tym filmie ciągnęło do siebie. Odtwórcy ról, być może nieznani, nie wywoływali uczucia, że dany aktor nie pasuje do tej, a nie innej postaci. Scenarzyści i reżyser przeszli samych siebie. Do samego końca budynek wydawał się mroczny, a atmosfera posępna. Szkopuł tkwił w samej fabule.  Gdy po raz pierwszy obejrzałam film, wywołał on we mnie zwątpienie i brak zrozumienia. Nie spałam w nocy, ale nie dlatego, że się bałam. Ja po prostu nie wiedziałam o co chodziło! Całą noc łamałam sobie nad tym głowę i nie dałam rady wymyślić nic sensownego. Następnego dnia, obejrzałam horror jeszcze raz i dopiero pojawił się przebłysk olśnienia, chociaż i tak do końca nie byłam pewna, czy dobrze pojęłam historię i jej zakończenie.

Miałam dosłownie wrażenie, że film nie ma budzić grozy w odbiorcy poprzez strach, a nadwyrężenie stanu umysłowego.  Całkiem niezły pomysł na dobry horror został po prostu druzgocąco zniszczony.  Gdyby nie przerażająca babcia i dziwna maska, którą nosiło dziecko widmo, nie byłabym w stanie nawet oświadczyć, że był to horror. Tego właśnie się bałam – babci i upiornej maski! To przecież przerażające!

Ocena: 3/10


Również może Ci się spodobać

7 nie zagryzła klawiatura

  1. Dzięki za cynk. Będę omijać ten film;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedzieć, że film jest słaby. Thx.

    OdpowiedzUsuń
  3. *ucieka z wrzaskiem i chowa się za kanapą* Dzięki za info :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Słaba ocena więc póki co sobie odpuszczę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jak niziutko - myślałam, że to dużo lepszy film. Nie będę się nawet rozglądać:/

    OdpowiedzUsuń
  6. po raz kolejny Hiszpanie udowodnili, że potrafią robić świetne filmy

    OdpowiedzUsuń
  7. Robić? Tworzyć? Tak...
    Jednocześnie mogli od razu zostawić wszystko po hiszpańsku... i tak nic nie zrozumiałam i tak:-/
    Może poszukać czegoś innego hiszpańskiego? Takiego z hiszpańskimi chłopcami?

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl