Fiolet okalający sen

00:52




Recenzja: Nevermore. Kruk Kelly Creagh

“Szkarłatna śmierć”, “Kruk”, “Ligeja”, “Człowiek tłumu”, a to tylko niektóre tytuły twórczości Edgara Allana Poe’go, wybitnego amerykańskiego pisarza, który dla swojego narodu jest tym, kim dla nas może być Adam Mickiewicz. Wiersze tego pisarza są dla mnie magnetycznie przyciągające. Czytając, od razu każą mi bardziej zagłębić się w historię, którą opowiadają. Niedawno do rąk trafiła mi książka „Nevermore. Kruk”, której autorka zainspirowała się twórczością wyżej wymienionego pisarza. Przeczytawszy streszczenie, lektura była u mnie praktycznie pod obstrzałem. Cheeriderka i Got? Sądziłam, że będzie to banalny romans, obsadzony w gatunku fantasy. Później przeczytałam wiele pozytywnych recenzji i zaczęłam się zastanawiać. Czy udało mi się obrać konkretne stanowisko? Czy debiut pani Creagh mnie zszokował? Przeraził? Chwilowo zdradzę jedno – żałuję, że będzie kolejna część.


„Uważaj czego pragniesz… możesz to otrzymać…”

Wracamy do szkoły. Dlaczego? Cóż… nikogo nie powinno to dziwić. Tutaj wszystko się zaczyna. O dziwo teraz nie w sali od biologii, a języka angielskiego. Nieco rygorystyczny nauczyciel postanowił dobrać uczniów w pary jak dzieci w przedszkolu, aby Ci wykonali projekty na temat sławnych, nieżyjących już pisarzy. Pech chciał, że Isobel nie mogła wybrać jakiegoś kujona, który wszystko by za nią zrobił. Ta sama zła siła sprzeciwiła się Varenowi, który nie dostał nikogo, kto zostawiłby go w świętym spokoju. Pewnie już wiecie, że ta dwójka trafiła na siebie. Początki nie były najlepsze. Można powiedzieć, że jedno w drugim sypatii nie budziło. Ona uważała go za egoistę, który tak jak jego koledzy nie potrafi być sobą, więc udaje kogoś innego. On uważał ją za głupiutką blondynkę, której w głowie tylko machanie pomponami i róż… dużo różu… Dziewczyna lubiła ten kolor. Z resztą co z tego? W końcu Iż nie czepiała się chłopaka, że ten namiętnie wraca do czerni. Może raz, albo dwa napomknęła na ten temat…

W końcu przystępują do projektu, przecież wspólna praca nie może trwać wiecznie, prawda? Okazuje się, że wystarczy kilka dni, aby przyjaciele Isobel odwrócili się od niej, kilka dni, aby dwoje nienawidzących się nastolatków, zaczęło żywić do siebie cieplejsze uczucia, kilka dni, przez które mrok misternie będzie splatał własny, okrutny plan…
„Nevermore. Kruk” to debiutancka powieść Kelly Creagh. Autorka jest wielką fanką twórczości Edgara Allana Poe’go, mieszka w Kentucky, a w wolnym czasie naucza tańca brzucha…

Sama powieść przeszła moje oczekiwania. Tak naprawdę, to od samego początku nie byłam do niej przekonana. Sądziłam, że będzie to kolejna książka z gatunku paranormal romance, gdzie miłość jest głównym motywem, a reszta zepchnięta na dalszy plan, nie przedstawia za bardzo wyszukanych wartości. Teraz, będąc po lekturze jestem zachwycona. Począwszy od stylu autorki, a zakończywszy na najmniejszych szczegółach – podobało mi się wszystko. Nie jest to banalna opowieść, trącająca o same wyświechtane motywy. Autorka już od pierwszych rozdziałów zaczyna wprowadzać nas w mroczny świat tajemnic i sekretów, w którym wszystko może się wydarzyć. Najbardziej skryte marzenia mogą się spełnić. Powieść potrafiła mnie przerazić i rozśmieszyć. Pokochałam rozmowy głównych bohaterów, a przede wszystkim waleczność Isobel, która zawsze potrafiła kierować się własnym sumieniem. Varen był… właśnie, jak to napisać? Trudno jest mi powiedzieć cokolwiek na temat tej postaci. Najpierw skryty i małomówny. W późniejszym czasie dający się polubić nie dzięki temu co mówi, a właśnie przez to co robi.

Myślałam, że przedstawienie tak różnych postaci, które właściwie powinny popadać w skrajność, będzie groteską. Tak naprawdę Isobel wcale nie wyszła na przygłupią, stereotypową cheeliderkę. Polubiłam tę dziewczynę. Na ten fakt mogło wpłynąć to, że chociaż narracja była trzecio osobowa, to przez cały czas narratorka przedstawiała nam wydarzenia właśnie dzięki Isobel. Nie byłam wszechwiedzącym obserwatorem, tak jak powinno się stać, przy narracji trzecioosobowej, ale nie żałowałam. Było to miłe doświadczenie.

Sama końcówka była chyba najmroczniejszym fragmentem całej książki. Wycisnęła ze mnie łzy i falę smutku. Pożałowałam, nieszczęśliwego uczucia bohaterom tak samo jak braku chusteczek sobie. Całkowicie nie byłam przygotowana na taki obrót akcji. Z jednej strony wolałabym, żeby autorka nie ciągnęła tej historii. Tym bardziej, że na kontynuację sobie poczekam i to długo.  Patrząc na to z innej perspektywy wydaje mi się to koniecznym zabiegiem. Właściwie cała fabuła była obleczona w ponure klimaty, które cały czas powalały mnie swoją mrocznością. Nie wiem jak bym zareagowała, gdyby po tym wszystkim autorka zakończyła wszystko happy Endem.

Było naprawdę miło. Uwierzcie. Zwykle, gdy patrzę na książkę, potrafię z góry powiedzieć w jakim stopniu spodoba mi się powieść. Tutaj się pomyliłam i bardzo się z tego cieszę. Żałuję tylko, że nie przeczytałam książki kilka miesięcy później. Miałabym bliżej do drugiej części. Jednak chętnie poczekam. Na rozwinięcie tak wspaniałej historii warto czekać. Mam nadzieję, że pan Poe, który zainspirował autorkę, sądzi tak samo. Tym razem będę mądrzejsza. Zawczasu przygotuję sobie opakowanie chusteczek i masę wolnego czasu, który zarezerwuję tylko i wyłącznie dla Isobel i Varena.

Ocena: 9/10


Tytuł: Nevermore. Kruk
Autor: Kelly Creagh
Wydawca: Jaguar
Ilość stron: 480
data wydania : 9 listopada 2011r.




·          Opis z Esensjopedii 

Również może Ci się spodobać

14 nie zagryzła klawiatura

  1. Świetna recenzja bardzo zachęcająca do lektury Nevermore. Książka stoi już u mnie na półce i nie może doczekać się swojej kolejki. :( Jeszcze troszkę i się za nią wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedys sięgnę, na razie nie bardzo mam czas :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Twoją opinią:) Książka jest genialna i żałuję, że kolejna część będzie dopiero pod koniec roku :(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na nią wielką ochotę. Nie mogę się już doczekać kiedy ją gdzieś dorwę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie na nią czekam, aż nie mogę się doczekać kiedy do niej siądę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja, po której mam jeszcze większą ochotę na tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nadal jescze przede mną... Mam nadzieję, że wkrótce przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka rzeczywiście jest jedyna w swoim rodzaju. Początkowo również podchodziłam do niej dość sceptycznie, ale w końcu i tak mnie urzekła. Szkoda tylko, że tyle trzeba czekać na dalszą część. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek.:)
    Nie mogę się już doczekać 2 tomu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie aż tak się nie podobało, niemniej po drugą część chętnie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  11. Początkowo byłam nastawiona do tej powieści sceptycznie, ale w miarę czytania kolejnych recenzji i informacji internetowych, coś mnie zaczęło w niej ciekawić. Być może kiedyś uda mi się ją przeczytać i wtedy ocenię, czy warto było.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo, bardzo zachęcająca recenzja. Z wielką chęcią sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl