Gdy wszyscy są pewni, że bezdusznie masz nieczyste sumienie

15:16


 Recenzja: Bezgrzeszna Gail Carriger

W trzeciej części cyklu o Bezdusznej, główna bohaterka ma kłopoty. Nikt nie chce uwierzyć w jej niewinność. Wszystkie fakty są przeciw niej.  Nawet wzburzony Lord Maccon, nie daje wiary w czyste sumienie swojej małżonki. Obrażona Alexia wraca do rodzinnego domu, a w mieście od razu zaczynają się plotki. Ludzie biorą ją na języki, przez co familia niezwłocznie wyrzuca ją z domu. Jedyna osoba, która mogłaby pomóc w tym momencie naszej bohaterkie – Lord Akeldama – znika bez śladu i nie zostawia po sobie żadnego znaku życia. Dosłownie.



Zatem Alexia ma pełne ręce roboty.  Musi dowieść swojej niewinności oraz odnaleźć Lorda Akeldamę, wyciągając go z kłopotów, w które akurat wpadł. W tym samym czasie Pan Woolsey zacznie pobijać rekord pod względem czasu nietrzeźwości, jednocześnie opłakując swoją ponurą sytuację. Jego oddany beta, próbując zapanować nad watahą i wziąć to wszystko w karby, pokaże ile siły może się mieścić w tak niepozornym człowieczku, który nieprzypadkowo jest także zmiennokształtnym.

„Bezgrzeszna” bez wątpienia dogania swoje starsze siostry. Fabuła rozwija się bardzo dynamicznie. Nie brakuje akcji. Przez cały czas śledzimy perypetie głównej bohaterki, która próbując wyjść z jednych kłopotów pakuje się w drugie. Poznajemy kilka nowych postaci. Dowiadujemy się wielu nowych rzeczy. Nic niestety z tego nie przychodzi, ponieważ jak to zwykle bywa u pani Carriger pytania tylko rodzą pytania, a na odpowiedzi trzeba sobie zasłużyć. Lub bardzo sprytnie opanować sposób myślenia pani Maccon. Powiedzmy sobie szczerze, to drugie nie jest w ogóle możliwe. Nawet jakbyśmy tego bardzo chcieli J

Dialogi są wprost urzekające. Chociaż w tym tomie jest mniej rozmów na linii Alexia-  Conall, to autorka nie daje nam powodów do nudy. Wprowadza następnego inżyniera, który woli, gdy nazywa się go zegarmistrzem oraz kilku templariuszy, którzy uważają bezduszność za czyste zło…
Z drugiej strony jak mogłoby być więcej rozmów pomiędzy małżonkami, skoro główna bohaterka bardzo wyraźnie powiedziała, że nie ma zamiaru więcej widzieć na oczy tego „durnia”?

Koniec nie był już tak bardzo zaskakujący jak przy poprzednich częściach, ale i tak ufam, że pani Carriger już niedługo zafunduje nam bardzo ciekawe doznania w „Bezwzględnej”. Osobiście jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się wątek pewnego „feleru”, który przez cały tom spędzał sen z powiek głównej bohaterki.  Natomiast ja, na razie śpię bardzo dobrze. Ostatnio śni mi się premiera czwartego tomu, takiej bardzo dobrej serii…

Ocena: 8/10


Ciekawostki:


Również może Ci się spodobać

8 nie zagryzła klawiatura

  1. Jak wiele książek tak i ten cykl mam w planach czytelniczych. Seria mnie naprawdę ciekawi, więc na bank się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że jesteś zafascynowana serią :), ja też postaram się ogarnąć ten cykl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten cykl w planach i mam nadzieję, że gdy już go dorwę również przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz bardziej mnie ta seria kusi, gdzie o niej czytam zawsze jest wychwalana i to chyba coś znaczy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam całą serię, już się nie mogę doczekać premiery kolejnego tomu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tylko uda mi się znaleźć wszystkie trzy książki, chętnie je przeczytam... Wydają się świetną lekturą na nudne wykłady czy wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tylko tom pierwszy, na pozostałe na razie poluję. Jestem jednak pewna, że mi się spodobają

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że się spodobają! Cały cykl ma w sobie coś świeżego, coś innego...

    Też nie mogę doczekać się kolejnego tomu :D
    Mam nadzieję, że wyjdzie już niedługo ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl