Wejdź głębiej...Nie spotka Cię tu nic złego...

22:17


Recenzja: „Las zębów i rąk” Carrie Rayan

„Potwory rodem z Resident Evil i miłość jak z Igrzysk śmierci. Czujecie się… zachęceni?”

Wejdź głębiej. Nie spotka Cię tutaj nic złego. Zieleń jednocząca się pośród roślin. Posłanie z kruchych gałązek, łamiących się cichutko, gdy na nich staniesz. Pohukiwanie sowy. Udzielający się spokój. Możliwość wzięcia głębokiego oddechu i wczucie się w oazę spokoju…
Separacja od problemów. Tak jakby wejście do tej malowniczej krainy, było bramą dzięki której za nami nie może podążyć nic złego. Chyba, że czyha na nas już na miejscu. Po drugiej stronie. Myśląc tylko o jednym – ludzkim mięsie.



Wtedy, mój Drogi, nie wpadłeś na herbatkę do Krainy Czarów, o nie. Znajdujesz się w Lesie Zębów i Rąk. Tutaj każdy dźwięk, nawet opadający liść,  może być zwiastunem Twojej śmierci…
Mary zawsze żyła według zasad, kierując się trzema prostymi prawdami. Siostrzeństwo, zawsze wiedziało najlepiej. Strażnicy mięli za zadanie chronić całe społeczeństwo osady, a Nieuświęceni nigdy nie mogli odejść.

Jedna chwila. Zmieniła wszystko.

Powieść rozpoczyna wycie alarmu, który niestety nie zwiastował zwykłego pożaru. Wszyscy w osadzie drżeli na samą myśl o nim, bojąc się chwili, gdy przeraźliwy dźwięk zabrzmi, aby móc wszystkich ostrzec: Uważajcie! Oni nadchodzą. Już dość trudne życie Mary zmienia się w jednej chwili. Na gorsze. Dziewczyna musi patrzeć na śmierć matki i powstawanie osoby, która chociaż cały czas wygląda tak jak ona, jest całkowicie inną osobą. Opuszczona przez brata, który zaczyna się od niej izolować i ukochanego, który nawet nie wie jakie uczucia główna bohaterka do niego żywi, Mary jest zmuszona do wstąpienia wśród szeregi Sióstr. Nikt jednak nie domyśla się, że dziewczyna może się czegoś dowiedzieć… Czegoś szokującego, niemożliwego, a jednocześnie budzącego nadzieję.

Od samego początku byłam bardzo optymistycznie nastawiona do tej powieści. Pikanterii dodawał także fakt, że chociaż jest to trylogia, to jest to moje pierwsze i ostatnie spotkanie z Mary. Chociaż nie liczyłam na całkowity rozwój akcji i odsłonięcie wszystkich kart, wiedziałam, że historia, w którą się zagłębię, będzie musiała w pewien sposób zostać opowiedziana do końca. Z jednej strony, cieszyłam się z tego, z drugiej wiedziałam, że będę żałować, jeśli książka zawładnie moim sercem.

Jednego nie można poddać w wątpliwość, mówiąc o powieści pani Rayan. Akcja zaczyna się od samego początku, trzymając nas w napięciu, aż do ostatniej strony. Mogę zapewnić, że było kilka momentów, kiedy się troszeczkę nudziłam. Na szczęście prawie w tym samym momencie, pisarka obracała sytuację o sto osiemdziesiąt stopni i raczyła nas niewiarygodnym rozwinięciem wątku. Było to wspaniałe uczucie. Czytając przez cały czas byłam świadoma jednego, że niczego nie mogę być tutaj pewna. To co było normą na jednej stronie, zmieniało się w abstrakcję na drugiej i odwrotnie.

Główna bohaterka troszeczkę budziła moją irytację. Być może dlatego, że narracja była pierwszoosobowa, a autorka nie szczędziła nam refleksyjnych fragmentów, kiedy to wraz z Mary przeżywałam jej ból, cierpienie i nigdy nie gasnącą nadzieję.

Chociaż bywały momenty, w których naprawdę strasznie mnie to denerwowało, to naszpikowanie powieści tyloma sprzecznymi uczuciami  muszę uznać za świetny ruch ze strony pisarki. Gdy czytałam książkę, wpadałam w pewno odrętwienie, które bardzo trudno było przegonić. Chociaż ani razu się nie popłakałam ani nie zaśmiałam, los bohaterów nie był mi obojętny. Cały czas towarzyszyło mi uczucie, że coś ściska mnie za płuca. Nie mogłam wziąć głębszego oddechu. Prawie każda wypowiedz Mary była przepełniona jej emocjami. Ból i cierpienie  było bardzo odczuwalne. W tej samej chwili, gdy uświadomiłam sobie, że nie podchodzę obojętnie do lektury, była tą samą, gdzie przekonałam samą siebie, że pomimo charakteru bohaterki, który budził mój wewnętrzny sprzeciw, jest to książka, obok której nie można przejść nie zauważając jej.

"Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy."*

Od samego początku zagadkowi byli dla mnie Nieuświęceni. Dopiero później uświadomiłam sobie, że tak naprawdę przypominają mi zombii z filmu Resident Evil. Nie sądzę, aby czytelnik, który kiedykolwiek oglądał ten film, nie wysnuł innych wniosków. Podobieństwo postaci było porażające i chociaż w pierwszym odruchu troszeczkę mnie odrzuciło, to potem przekonałam się, że nadanie takich cech tym postacią nie ujmuje ani deka ze świetności książki.

Moją irytację budził trójkąt dziewczyny i dwóch chłopców. Po pierwsze jest to już strasznie oklepany motyw  i zaczyna naprawdę brakować mi względem niego cierpliwości. Po drugie w pewnym momentach nie potrafiłam już osądzić, kto do kogo co czuje, co stwierdziłam z ogromnym żalem. Czasem wątek pokrywał się z głównym, który moim zdaniem był o wiele bardziej interesujący, a momentami nawet przyćmiewał większość akcji. Najgorszym w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę nie potrafiłam do końca polubić chociażby jednej postaci. Główna bohaterka była w porządku, ale raczej bardziej marzycielska niż wojownicza. Jej przyjaciółka Cass momentami naprawdę budziła we mnie złość na nią samą i zgorszenie jej postawą. Bracia – Travis i Harry. Raz byli pełni miłości, szacunku i zrozumienia. Za drugim egoistycznymi młodymi macho, którzy dążą tylko do własnych celów jak w przypadku Harrego, albo nie potrafią wykonać kroku w odpowiedniej chwili jak Travis.

Szczęście w nieszczęściu, że moja uwaga bezgranicznie skupiała się na fabule książki, która wprost do mnie przemawiała. Z tego też powodu cieszę się, że w kolejnych tomach trylogii świat przedstawiony pozostanie, a bohaterowie odejdą. Przynajmniej na drugi plan.

„Las zębów i rąk” był niesamowity. Zaczęłam go czytać pełna optymizmu i pewna, że czeka mnie niezwykła podróż w świecie, którego jeszcze nie znałam. W pewien sposób nie pomyliłam się, ale książka nie wydała mi się także taka fantastyczna jak ją malowali. Jestem niezmiernie ciekawa w jaki sposób będzie się prezentowała część druga. Już nie mogę się doczekać  jej premiery.

Ocena: 8/10

*cytat pochodzi z książki wydanie pierwsze 2011r.

Autor:Ryan Carrie
Wydawca:Papierowy Księżyc
Okładkamiękka
Data premiery:2011-04-20

Również może Ci się spodobać

16 nie zagryzła klawiatura

  1. Tę książkę od dawna mam w planach, pozytywne recenzję kuszą piekielnie, dzielnie zniosę tych kilka irytujących motywów, czego nie robi się dla lektury... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i bardzo mi się podobała. Teraz poluję na drugą część:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka też mi się podobała. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno nawet nie wiesz, jak ja Ci zazdroszczę! Jakiś czas temu w wymianie miałam dostac tą książkę, ale jeszcze nie doszła :( A tak bardzo chcę przeczytac!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja okropnie chciałabym przeczytać tę książkę. Widziałam już tyle recenzji, że niemal wiem, iż każda kolejna będzie genialna. Ale Twoja recenzja mnie zaskoczyła jednym. A mianowicie tą drugą okładką. Nie widziałam jej jeszcze. Jest genialna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam zaraz po premierze i bardzo mi się podobała. Teraz nie mogę się już doczekać tomu drugiego, który już w styczniu ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gosiarellu - jest na co czekać! A tym bardziej czego zazdrościć :-P

    Nie wiem dlaczego, ale mam takie ciągoty do tych antyutopijnych, że masakra :-) Szkoda, że cały czas przenoszą tą premierę kolejnego tomu ;-( Ja chcę już! Nie wiem jak możecie tak czekać dziewczyny od kilku miesięcy. Po prostu Szacunek. :-D

    OdpowiedzUsuń
  8. To zdecydowanie nie dla mnie... Nie dość, że jest tu pierwszoosobowa narracja, to jeszcze zombie! A to są dwie rzeczy, których najbardziej nie lubię w książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę, że mam ta książkę. Muszę tylko uwinąć się z recenzjami i z ogromną przyjemnością sięgnę po Las. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się Twoja recenzja, jest świeża i podejmuje ważne motywy - między innymi chociażby ten motyw trójkącika, który mnie też wkurza. Autorka umie manipulować emocjami widza i to jest świetne. Dlatego nie mogę się doczekać Śmiercionośnych fal, chociaż będzie to już historia zupełnie innych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, od dawna poluję na tę książkę. Jakoś Mikołaj w tym roku pominął ten tytuł :/
    Ale nic, coś mi się wydaje, że zrobię sobie prezent i kupię obydwie kiedy już wyjdzie kolejna książka autorki

    OdpowiedzUsuń
  12. I znów jestem w kropce. Wiele złego o niej słyszałam, ale równie wiele dobrego, więc nie wiem co z nią zrobić. Pomyślę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem przekonana co do tej powieści, więc póki co sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka jest moim zdaniem naprawdę genialna! Miło czytać, że Tobie również się podobała :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam i nie mogłam się oderwać od lektury. Również niecierpliwie czekam na drugą część - a premiera już niedługo :D:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam tą książkę w planach. Wszędzie widzę recenzje tej książki. Problem jest w tym, że nie mogę jej nigdzie znaleźć .. ;)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl