Pamiętaj - Nigdy nie zapominaj

08:47


"Nieważne co w życiu robisz, ale ważne, żebyś to zrobił bo nikt inny nie zrobi tego za ciebie."

Już od dawna pragnęłam obejrzeć ten film. Na początku, jeszcze się „czając”, zaczęłam czytać recenzje na jego temat. To była jedna z najgorszych decyzji jakie podjęłam, ponieważ trafiłam na okropny spoiler. Byłam na siebie bardzo zła i stwierdziłam, że nie ma co się katować, jak się zna końcówkę. Sens odradziło mi także kilka koleżanek. Dałam sobie czas, żeby odpocząć od tego filmu, chociaż w ogóle go nie oglądałam. W końcu sam do mnie wrócił jak bumerang. Obejrzałam go i nie zawiodłam się tak bardzo jak myślałam.


Historia opowiada o młodym chłopaku, który tak naprawdę ma przed sobą całe życie i nie ma pojęcia jak nim poprowadzić. Jeszcze nie wie, co chce robić. Cały czas przeżywa śmierć brata, który popełnił samobójstwo. Na duchu podtrzymuje go młodsza siostra Caroline, która ma niespełna jedenaście lat i  wielki talent do rysowania. Rodzeństwo jest blisko siebie także ze względu na rozwiedzionych rodziców, a przede wszystkim ojca, który nie poświęca im wystarczająco dużo czasu  i ich zaniedbuje na rzecz własnej, dobrze prosperującej firmy. Pewnego razu główny bohater wychodzi do baru z przyjacielem i wdaje się z bójkę. Policjant niesprawiedliwie go oskarża, a chłopak w akcie zemsty, chce „poderwać” jego córkę. Sam nie przewiduje, że dziewczyna może mu się spodobać…

Fabuła filmu wcale nie była zła. Mamy tutaj wątek romantyczny, który jest bardzo dobrze rozwinięty. Aktorzy także dają świetny popis, a oglądając „Remember me” nie widzimy ani Cedrika ani Edwarda. Jest po prostu Tyler. Najwidoczniej Robert Pattinson, który w głównej mierze przyciągał przed ekrany tłumy fanek nie dał się zaszufladkować i chwała mu za to. Muszę przyznać, że jako osoba jest dobrym aktorem i szkoda by było, gdyby ludzie kojarzyli go tylko ze skórą świecącą jak diamenty.

. Zgadzam się z połową tego stwierdzenia. Jak wtedy gdy ktoś przychodzi do naszego życia i jedna połowa z nas mówi Nie jesteś gotowy a druga mówi Zatrzymaj ją koło siebie na zawsze. Michael, Caroline zapytała mnie kiedyś co chciałbym ci powiedzieć, gdybym wiedział, że mnie słyszysz. I powiedziałbym: Kocham Cię. Boże, tęsknię za tobą i wybaczam Ci.

Końcówka powaliła mnie z nóg. Dosłownie. W ogóle się jej nie spodziewałam  i chociaż zwykle wręcz oczekuję takich prezentów w książkach czy filmach, ten nieoczekiwany zwrot akcji wcale mi się nie spodobał. Uważam, że był zbędny. Akcja była na inny temat, a tu nagle ni z gruszki ni z pietruszki wyskoczyli mi z takim czymś. Poraził mnie szok, a później zniechęcenie. Szkoda. Rozumiem, że można było uhonorować święto, lub pokazać dramat zwykłego człowieka, który stracił w takiej katastrofie rodzinę, ale że aż tak? Nie będę za wiele wspominała o końcówce, ale jestem pewna, że każdy kto zdecyduje się na obejrzenie filmu, będzie nią bardzo zaskoczony. Być może na kimś zrobi ona większe wrażenie, ale dla mnie wydawała się po prostu nie potrzebna.

Bohaterowie. Odtwórcy głównych ról byli bardzo dobrzy, jednak najbardziej podobała mi się rola Caroline. Dziewczynka była bardzo sprytna i inteligentna. Wyróżniała się od innych dzieci w swoim wieku, przez co w pewnej mierze także cierpiała. Była wielkim skarbem swojego brata, który za każdym razem kiedy tylko się do niej odezwał lub cokolwiek dla niej zrobił, pokazywał mi jak bardzo kocha młodszą siostrę. Żal mi było także ich starszego brata, który popełnił samobójstwo. Jego śmierć kładła na rodzinę duży cień. Atmosfera smutku, który nigdy nie odszedł była bardzo dobrze pokazana. Neutralną postacią był ojciec Ally. Czasami było mi go szkoda, momentami bardzo mnie denerwował. Zwykle po prostu był i tyle. Potrafił od czasu do czasu namieszać lub wprowadzić zamęt, ale zwykle był pokazywany w roli troskliwego ojca, który nie może się pogodzić z wiadomością, że jego malutka córka dorasta.


Motyw śmierci występował tutaj bardzo często. Najpierw wyżej wspomniany brat Tyler, była także matka Ally. Przeżycia bohaterów kształtowały ich. Tworzyły z nich ludzi, którymi się stawali.  Bardzo często zmieniały także ich rodzinę i bliskich. Gdybym miała określić ekranizację kolorami, bez wątpienia powiedziałabym, że większość wydarzeń występuje w  barwach ponurych, czarno – burych. Jasne plamki bieli, którymi może być uśmiech dziecka, Abo chwila wesołości, próbują powoli wychodzić na wierzch, ale idzie im to z mizernym skutkiem.

Tak więc moi mili, nie powiem, że nie warto obejrzeć filmu. Jeśli tylko chcecie się przekonać, że nie wszędzie gdzie występuje Robert Pattinson jak cień dąży za nim Edward Cullen, proponuję śmiało odtworzyć sobie „Na zawsze twój”. Z drugiej strony troszeczkę się rozczarowałam zakończeniem, przez które wypłynęły mi dwie, trzy łezki. Nie tak sobie wyobrażałam finał tej historii i na pewno nie  chciałabym, aby był taki jak został przedstawiony. Mówi się trudno. Chociaż plus w tym taki, że sobie popłakałam. Już dawno zaszczytnie nie oblałam łzami, żadnego filmu.

Ocena: 6/10



Czas:
1 godz. 53 min.
gatunek:
melodramat
premiera:
19 marca 2010 (Polska) 1 marca 2010 (Świat) (więcej...)
produkcja:
reżyseria:
scenariusz:

Również może Ci się spodobać

3 nie zagryzła klawiatura

  1. Hmm, chętnie obejrzę w wolnej chwili :)) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię Pattinsona, ale skoro jego kreacja w tym filmie jest zupełnie inna niż Edziu... Może dam się skusić

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam i bardzo mi się podobało, płakałam na końcu. Wzruszające.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl