Gdy znikają wszystkie zasady, trzeba stworzyć własne

17:27


Recenzja: Jutro John Marsden

Niedawno dane mi było zapoznać się z twórczością pana Marsdena. Seria „Jutro” podbiła serca wielu ludzi – w tym polaków. Słyszałam o niej różne opinie, niektóre złe, inne dobre. Większość z nich zgadzała się w jednej kwestii, a mianowicie w tym, że  żadna z kolejnych części nie dorasta do pięt pierwszej. Jakie były moje wrażenia? Czy po tych wszystkich komentarzach, prawda o cyklu zblakła? Została zastąpiona przez zniekształconą plotkę?



John Marsden zaczął pisać, ponieważ uczniowie w prestiżowej szkole, w której uczył nie chcieli czytać. Jego debiut powstał w zaledwie trzy tygodnie, ale od razu zawędrował na listy bestsellerów. Po pierwszym sukcesie Marsden przez kilka lat wiązał karierę pisarza z zawodem pedagoga.  Później zrezygnował z pracy w szkole, ale nie z pracy z młodzieżą – organizował warsztaty pisarskie. Sukces z warsztatów zainspirował go do założenia szkoły, w której nie tylko pełni funkcję dyrektora, ale także prowadzi lekcje.

Wszystko zaczęło się od wycieczki do Piekła. Ellie i jej najlepsza przyjaciółka Carrie, zdecydowały, że zabiorą ze sobą kilkoro przyjaciół i wybiorą się w góry, gdzie czekać na nich będą niezastąpione przygody. Przez ten okres czasu paczka znajomych bardzo się do siebie zbliżyła. Jednych zaczęła łączyć głębsza więź, inni zmieni zdanie na temat drugich. Nikt jednak nie wiedział, że największa przygoda jeszcze na nich czeka. Żadne z nich nie miało pojęcia, że właściwie nigdy nie chcieliby brać w niej udziału.  Powrót do domu wstrząsnął nimi.  Czekały na nich puste ulice, martwe zwierzęta, ograbione domy i brak bliskich. Jednak nie to było najgorsze. Pozostawało jeszcze okrutne przeczucie, że to dopiero początek…

„Tak, zło było wynalazkiem człowieka.”

Powiem szczerze, że spodziewałam się czegoś innego. Historii rodem z „Zagubionych” lub czegoś przybliżonego do „Gone. Zniknęli”. Tak naprawdę nie pomyliłam się do samego końca. „Jutro” to powieść owiana tajemnicą i czasami błędnie podjętymi decyzjami bohaterów. Przede wszystkim opowiada o wyborach ludzi, którzy nagle muszą zacząć walczyć o to, co zwykle przychodziło do nich samoistnie. Po prostu osądziłam, że fabuła będzie zahaczać o fantastykę, albo chociażby science – fiction. Zdziwiłam się, gdy odkryłam co jest segmentem głównego wątku, jednakże bardzo dużo mi brakowało do uczucia niezadowolenia.

John Marsden wprowadził mnie do świata, w którym z dnia na dzień wszystko się zaczęło walić. Nie potrafiłam oprzeć się wrażeniu, że „Jutro” bardzo przypomina mi „Kamienie na szaniec”. W obydwu lekturach bohaterowie, którzy dopiero co weszli w realia świata dorosłych, zaczynają bezpardonową walkę  nie tylko o  własne życie, ale także swoich bliskich .

„Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscem- piekło wiąże się z ludźmi. Może to ludzie są piekłem.”

Akcja rozwija się powoli. Nie jesteśmy od razu rzuceni w wir walki bohaterów. Postacie same dojrzewają do decyzji, które podejmują. Wśród nich zaczynają na powierzchnię wypływać naturalni przywódcy, obserwatorzy czy także stratedzy. Na moich oczach postacie zaczynały się zmieniać. Coraz głośniej bronić własnego zdania. Przyjaciele, którzy znali się tylko z tej dobrej strony, poznają inne cechy własnych kolegów. Lepsze i gorsze. Autor powoli pokazuje nam w jaki sposób nadchodzi moment, w którym podejmują najważniejszą decyzję. Walczyć, czy nie? To właśnie miało zmienić i zmieni nie tylko ich samych, ale także sytuację, w której się znaleźli.

Narracja jest poprowadzona pierwszoosobowo przez Ellie. Właściwie możemy ją nazwać główną bohaterką.  Jest to pewna siebie i inteligentna dziewczyna. Zawsze podobało się jej życie, jakie wiodła. Wracając z przyjaciółmi do domu, który przestał istnieć, znalazła się w samym centrum wojny. Wydoroślała. Spoważniała.  Zaczęła działać. Wraz z innymi podjęła decyzję, od której nie było odwrotu. Sądzę, że pan Marsden nie bez przyczyny zastosował taki tryb narracji. Dzięki temu poznajemy przemyślenia i sposób spojrzenia na wszystko osoby, która bierze czynny udział w wydarzeniach. Ellie nie raz zaskoczyła mnie swoją bystrością i spostrzegawczością. W końcu zaczęła wyprzedzać problemy nim te nadeszły. Niesiona kłopotem moralności w sytuacji, która daleko od niej odbiega, spostrzegła, że zasady przestały istnieć. Prawne, potrącające o wyznanie wiary, czy zwykłe, którymi na co dzień kieruje się każdy człowiek. Dzięki temu nie tylko czytamy o krwawej wojnie, wzniecającej chaos na całym świecie jak i jej poprzedniczki. Zapoznajemy się także z drugą stroną tego medalu. Widzimy jak ta sytuacja zmienia ludzi. Ich nadzieje i marzenia. Sens ludzkiego życia.

„Ludzie, cienie, dobro, zło, niebo, piekło: wszystko to tylko etykietki, nic więcej. Ludzie sami stworzyli te przeciwieństwa: natura ich nie dostrzegała. W naturze nawet życie i śmierć nie były przeciwieństwami - po prostu jedno stawało się przedłużeniem drugiego.”

Akcja bywała także przewrotna. Czasami autor skupiał się bardziej na uczuciach bohaterów, ale nigdy nie brakowało dynamiczności. Zawsze coś się działo. Jako czytelnik siedziałam jak trusia, wyczekując niespodziewanych wydarzeń. Nie powiem, że wszystkie zdarzenia  skumulowały się w jedną wielką zapowiedz wybuchu, którym miała być końcówka. Chociaż faktycznie ostatnie rozdziały były nieprzyjemną niespodzianką, jeśli chodzi o rozwój akcji, to właściwie wszystko sprowadziło się do zastosowania przez autora świetnej furtki, pełniącej funkcję dobrej zapowiedzi kolejnej części. Cisza przed burzą – tak bym to określiła.

„Niesamowite uczucie. Świadomość, że za chwilę na zawsze odmienisz czyjeś życie.”*

Mam ogromną nadzieję, że opinie, z którymi się zapoznałam to w większości brednie. Pierwszy tom został napisany genialnie. Fabuła była dobrze przedstawiona, a postacie umiejętnie rozrysowane. Jednak czegoś mi brakowało. To nie do końca było to, czego się spodziewałam i teraz gdy skończyłam czytać książkę, pragnę czegoś większego i lepszego.  Pokładam dużo wiary w następną część i nawet nie myślę o tym, że mogę się zawieść.

Ocena:  7/10

Cytaty pochodzą z pierwszego polskiego wydania książki.
Notka biograficzna pochodzi ze strony wydawnictwa. 

Również może Ci się spodobać

14 nie zagryzła klawiatura

  1. Wiele osób bardzo chwali tą książkę, chyba się skuszę. Bardzo ciekawa recenzja.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Seria wciąż czeka na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam wszystkie wydane dotąd część i również mi się podobały. Teraz ostrze sobie pazurki na kolejny tom:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że książka zbiera pozytywne opinie. Mam kupioną serię i stoi w mojej domowej biblioteczce - czeka cierpliwie na swoją kolejkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie wydane części przeczytałam i jestem zauroczona serią. Dziwi mnie, że Ciebie w pełni nie usatysfakcjonowała, ale mam nadzieję, że kolejne tomy, zrobią na Tobie większe wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też mam taką nadzieję Julio :D Jednak nie było tak źle, po prostu zabrakło mi tego "czegoś", fabuła jest naprawdę świetna!

    Dzięki dziewczyny! Czytać! Czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z tą książką, ale mam nadzieję, że jak najszybciej nadrobię zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i bardzo mi się podobała. Mam nadzieję, że znajdziesz w następnych częściach to, czego szukasz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Seria jak dla mnie świetna:) Mam nadzieję, że niedługo ukarzą się kolejne tomy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i również mimo iż była bardzo dobra w następnej części liczę na coś więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajna pozycja, jestem ciekawa czy dalsze części też takie będą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam i baardzo mi się podobało. Dobrze napisana powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam o tej serii tyle zachwytów, że ciężko byłoby się na nią nie rzucić. Planuję przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam. Za to kupiłam xD

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl