"Jutro trup, żywy dziś"

23:30


*RECENZJA PRZEDPREMIEROWA*

„Tylko głupiec próbuje okraść łowcę złodziei. Jednak pokusa jest zbyt silna.”

Berren to uliczny złodziejaszek. Chłopak nie pamięta innego życia i stara się egzystować z dnia na dzień.  Jego najważniejszym zadaniem jest przetrwać.  Ulice Deephaven nie są bezpieczne.  Miasto jest w trakcie odbudowy, za dnia jak i w nocy każdy ogląda się za siebie. Ludzie unikają najmroczniejszych zaułków, gdzie czyhają na nich mordercy z ostrymi jak brzytwa nożami. O terytorium walczą z nimi pomniejsi kieszonkowcy, a sieroty wraz z bezdomnymi toczą, mogłoby się zdawać, odwieczną walkę o resztki jedzenia.


Głównym bohaterem powieści jest chłopak o wątpliwej przyszłości, ale walecznym sercu. Berren wie jedno – jeśli chce pożyć dłużej, musi zmienić swój los. Pewnego dnia stawia się na publicznej egzekucji kilku innych złodziei, w nadziei na chwilę jedynej rozrywki, którą może dostarczyć mu miasto. Od punktu kulminacyjnego odciąga go jednak obecność dziwnego mężczyzny, zwanego Łowcą złodziei. Chłopak urzeczony nagrodą, która przypadła mężczyźnie za złapanie złodziejaszków,  uświadamia sobie, iż jest to jego jedyna szansa.  Wie, że w najlepszym wypadku czeka go niewolnicza praca w kopalni, a w najgorszym – śmierć. Porywa się z motyką na słońce i postanawia znaleźć swoje serce w sakiewce odwiecznego wroga, każdego złodzieja. Czytelnicy przekonują się, że jest to ogromny zwrot w życiu bohatera, jednak tak samo jak i dla Berren’a będzie dla nich ogromną niespodzianką, w którą stronę…

Stephen Deas to brytyjski pisarz specjalizujący się w fantasy. Debiutował w 2009 roku powieścią „Adamantowy Pałac”, która w Polsce także wyszła nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. „Łowca złodziei” to pierwsza część nowej trylogii, której drugi tom jest nominowany do prestiżowej David Gemmell Legend Award, przyznawanej najlepszym powieściom fantasy.

Akcja książki bardzo szybko rozgrywa się na stronicach stron, fundując czytelnikowi nie zapomniany popis przeżyć. Bohaterowie od samego początku intrygują  i jednocześnie fascynują. Szczerze powiedziawszy „Łowca złodziei” to pierwsza powieść Stephena Deas’a, którą na razie miałam możliwość przeczytać, ale na pewno nie ostatnia. Autor umiejętnie wplata wątki poboczne w główny ani na moment nie sprawiając, że uwaga czytelnika skupia się na czymś innym niż sedno sprawy, przedstawionej w książce.

Sądzę, że warto trochę więcej czasu poświęcić postaciom występującym w książce. Narracja powieści jest trzecioosobowa, a głównym bohaterem jest oczywiście Berren, jednakże pisarz także w pewien sposób nakłania odbiorcę treści do bliższego przyjrzenia się samemu Mistrzowi Syannis’owi. Każda z postaci budzi małą nić zainteresowania, a w pewnym momencie, kiedy one wszystkie zaczynają się zapętlać, dochodzi do głosu bardzo miłe uczucie satysfakcji, związane z przyjemnością czytania powieści. Bohaterowie nie nudzą. Są bardzo szczegółowo skonstruowani, dzięki czemu nie tylko budzą uwielbienie czytelnika względem nich, ale także potrafią irytować i złościć. Autor nie stawia także przy nich krzyżyka. Postacie cały czas potrafią zaskoczyć lub zadziwić swoimi zachowaniami. Kolejnym plusem w książce jest fakt, że pisarz ich nie selekcjonuje.  Pozytywni bohaterowie nie zawsze zachowują się perfekcyjnie i bez zarzutu i chociaż przy negatywnych bardzo trudno doszukać się oznak większego człowieczeństwa, wierzę że w następnej części  to się zmieni.

Ogromnym minusem był cel bohaterów, do którego dążyli, a raczej jego brak. Nie zrozumcie mnie źle. Teoretycznie Berren przez cały czas dążył do zmiany swojego życia, jednakże przez pół powieści tak naprawdę nie wiedział czego chciał, więc nie można tego uznać jako punkt, który w pewnym momencie powinien być uznany jako kulminacyjny całej fabuły. Nie motywowała go zazdrość ani złość. Nie poszukiwał zemsty. Autor nie ukierunkował głównego bohatera. Nie przedstawił poprzez niego czytelnikowi celu wszystkich przygód i wyrzeczeń. Przy czytaniu książki brakowało mi świadomości, że pisarz próbuje poprzez treść przedstawić jakieś własne wewnętrzne refleksje. Główny wątek fabuły można w pewien sposób uznać za „otwarty”. W taki sposób pan Deans może napisać kilkanaście kontynuacji „Łowcy złodziei”, gdzie każdy tom opisywałby oddzielną przygodę i tyle.    

Niemiłym uczuciem towarzyszącym mi podczas czytania , było dziwne przeświadczenie, że nasz główny bohater jest dzieckiem. Berren poprzez swoje zachowanie cały czas wydawał się niedojrzały jak na chłopaka, którego powinno ukształtować trudne życie. Co więcej, pisarz nie dał nam w pierwszym tomie do zrozumienia, że jakiekolwiek wcześniejsze przeżycia naszego bohatera, ukształtowały osobę, którą się stał. Fakt faktem, że kilkakrotnie miałam możliwość zapoznania się z krótkimi wspomnieniami Berren’a z czasów jego porywczej młodości. Nie ma to jednakże odzewu w wydarzeniach, które opisuje autor książki.

Chociaż pomysł na taką, a nie inną fabułę szalenie mi się podobał przed lekturą powieści, a teraz po jej przeczytaniu tak pozostało, to czuję pewien niedosyt.  Moim zdaniem pan Stephen zawarł w „Łowcy złodziei” stanowczo za mało wydarzeń. Koncentrując się na przygodach naszych bohaterów, pominął także troszkę wątek o świecie przedstawionym, który tak naprawdę został stworzony od samych podstaw. Ten szczegół także ujmuje książce świetności. Gdy autor tworzy wszystko od początku, może pozwolić sobie na wiele wariacji. Wymyślić historię rodów i państw oraz za pomocą słów przedstawić świat, do którego czytelnik nie będzie miał wstępu nie inaczej niż tylko poprzez przeczytanie danej powieści.

Z drugiej strony „Łowca złodziei” to kawał naprawdę dobrej fantastyki, do której mam ogromną słabość. Bez wątpienia mogę pokusić się o stwierdzenie, że za pomocą swojej nowej powieści, Stephen Deans złowił moje serce lecz niestety później spoczął na laurach i nie postarał się, aby ono zostało w jego posiadaniu.

Ocena: 5/10 

Autor: Stephen Deans
Tytuł: Łowca złodziei
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera: 22 marca 2012r.


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka za co serdecznie dziękuję!





Również może Ci się spodobać

13 nie zagryzła klawiatura

  1. Właśnie czekam na własny egzemplarz, sprawdzę na własnej skórze jaka to opowieść

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na razie tylko zapamiętam tytuł tej książki. Moja lista książek do przeczytania jest już bardzo długa, dlatego wpisuję na nią pozycje, do których nie mam żadnych wątpliwości. Łowca złodziei może poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, ciągle mam wątpliwości do tej książki. Mam bardzo dużo innych, nawet nie wiem, kiedy skończę te, co już na mojej półce są. "Łowca..." może poczekać, ale kiedyś pewnie się za niego wezmę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie to nie ciągnie mnie do tej książki. Mam sporo innych ciekawszych pozycji do przeczytania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moje klimaty niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam egzemplarz, przed premierą raczej nie zdążę przeczytać, ale niedługo po niej...

    OdpowiedzUsuń
  7. Tym razem sobie odpuszczę z braku czasu, ponadto nie ciągnie mnie do niej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie jestem do końca przekonana. A nie będę się na siłę zmuszała do tej lektury, gdyż na półce czeka cały ogrom książek do przeczytania. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm widzę, że tak pół na pół.. więc nie wiem czy sięgać ; p

    OdpowiedzUsuń
  10. Polecę tę książkę mojemu koledze, który uwielbia takie motywy. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chociaż ocena pół na pół to sięgnę pewnie po tę książkę z czystej ciekawości :)
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo wszystko i tak mam ogromną ochotę przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo się cieszę Talu :) "Łowca złodziei" to dość specyficzna książka. Nie czytałam "Adamantowego pałacu", ale autor operuje świetnie językiem, a stworzeni bohaterowie są bardzo przystępni. Nikogo nie zmuszam, sama na razie pierwszy tom oceniłam pół na pół, ale powieść czyta się szybko, więc zawsze można ją gdzieś wcisnąć :P

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl