"Rozsądna? Ja Ci dam rozsądna!"

23:18


Recenzja: Bezwzględna Gail Carriger

„Bezwględna” to książka, której wyczekiwałam od ładnych paru miesięcy. Sumienne przeszukiwanie portali i serwisów nie opłaciło się. Gdy w końcu przyszło co do czego, zapowiedz książki ukazała się w momencie, kiedy najmniej się jej spodziewałam.  Panna Alexia Tarabotti vel Lady Maccon w końcu nie lubi, gdy musi na kogoś czekać, aby zacząć swe zapierające dech w piersiach przygody. Nawet wtedy, gdy jeszcze nie weszła do druku…


„ – Alexio, najdroższa, bądźże rozsądna – mitygował ją małżonek (…).
 - Rozsądna? Ja ci dam rozsądna!”*

Gail Carriger pisze celem odreagowania smutnego dzieciństwa pod okiem ekspatrianta i zrzędy. Uciekła z prowincji, mimochodem zdobywając dyplom lub dwa. Następnie wyruszyła w podróż szlakiem historycznych stolic Europy, wegetując na biskwitach zachomikowanych w torebce. Obecnie rezyduje w Koloniach wraz z pokaźną kolekcją obuwia i zapasem londyńskiej herbaty. Ma słabość do kapelusików i owoców tropikalnych.

Co robi dama, wychowana w dobrym domu, gdy niebawem na świat ma zawitać jej pierworodne dziecię? Siedzi potulnie w mieszkanku, wyczekując powrotu małżonka?  Posłusznie odpoczywa z dala od miejskich problemów? A może po prostu stara się wypić zapas całej londyńskiej herbaty? Co do tego ostatniego, zapewniam was, że na pewno, a reszta… i niby co jeszcze?
Ostatnio życie stawia przed Lady Maccon nie lada wyzwania, które bardziej obrazowo można określić jako rzucane kłód pod nogi.  Jednakowoż, nasza główna bohaterka jest już swojego rodzaju specjalistą od komplikacji, czasem nawet nadprzyrodzonych, więc dziarsko bierze się do dzieła.

W czwartym tomie cyklu „Protektoratu parasola” dane nam będzie poznać tajemnicę sekretnej beczki w pracowni madame Lefoux, dowiedzieć się, czy Biffy jest subiektem, co kryje garderoba Lorda Akeldamy i czy zostanie on dyktatorem mody w stolicy. Akcja rozgrywająca się zaledwie na trzystu sześćdziesięciu stronach książki wciągnęła mnie bez reszty poprzez perypetie bohaterów, wywołane sprawą dzieciofelera oraz pomysłowym fortelem, który ma szansę przywrócić bezpieczeństwo Alexii.  Ostatnią szczyptą mojej ciekawości zajęły się pewne jeżozwierze i imbryki, ale to już osobna, dosyć bezwzględna historia…

 Powrót do steampunk’owego świata, który stworzyła Gail Carriger, nie stanowił dla mnie żadnych trudności. Kolejne tomy z cyklu „Protektoratu parasola” są dosyć szybko wydawane, dzięki czemu nie muszę przed każdą następną częścią wracać do poprzedniej w celu przypomnienia sobie przygód głównej bohaterki. Będąc teraz po lekturze książki muszę stwierdzić, że chociaż nie lubię wielkich słów, to „Bezwzględna” prześcignęła każdą swoją poprzedniczkę, stając się najlepszą częścią serii. Nie jest to dla mnie nic dziwnego. Po zapoznaniu się z „Bezzmienną”, a potem także „Bezgrzeszną”, można stwierdzić, że to już swojego rodzaju rutyna, która potrafi obudzić w czytelniku ogromne pokłady satysfakcji.

„ – Kto chce mnie zabić Lady Maccon?
   - Za dużo możliwości? Mam to samo.
   - Lady Maccon!  ”

Im więcej książek czytam, tym bardziej wyrasta we mnie przekonanie, że te bardziej grubsze tomiska przyniosą ze sobą o wiele więcej wydarzeń, rozwoju akcji oraz że automatycznie fabuła stanie się ciekawsza. Potem jednak przypominam sobie o książkach Pani Carriger i stwierdzam, że przy każdej regule muszą być jakieś wyjątki. Autorka na bagatela, ponad trzystu stronach przeprowadziła tyle intryg, zmian akcji, rozwojów wydarzeń i tyle razy pozwoliła czytelnikowi zadawać sobie następne pytania, rozwiązując poprzednie zagadki, zadziwiając  przy tym wszystkich wkoło,  że czasem trudno jest mi to zliczyć na palcach obydwu dłoni. Co dziwne wątki poboczne, które czasem przechodzą do części następnej ani razu nie przysłoniły głównego, który był roztrząsany w czwartej części.

Ogromnym plusem  jest także niewymuszony humor, który stanowi swojego rodzaju otoczkę całej książki. Pisarka pozwoliła mi raz jeszcze śmiać się  nie tylko z zabawnych sytuacji, ale także z zachowań bohaterów. Powieść nie jest parodią obyczajów, które panowały w epoce wiktoriańskiej, jednocześnie natomiast bardzo często pojawiają się w niej dialogi bądź wydarzenia, które delikatnie bagatelizują problemy tamtejszych ludzi oraz ich zwyczaje.

„W imię mody ojczyznę dziś chronię.  Słabszych własną turniurą osłonię. Prawdę będę tropić szalenie. I przysięgam zachować milczenie.”

Seria potrafi wywoływać gamę uczuć podczas czytania, a „Bezwzględna” bynajmniej nie jest wyjątkiem. Najwięcej ambarasu tworzyli bohaterowie. Książka ma to do siebie, że dzięki stylowi autorki i jej umiejętnościom przy tworzeniu różnorakich postaci, bardzo łatwo jest przywiązać się do Alexii i jej kompanii, jednocześnie nienawidząc wrogów Lady Maccon i życzyć im tego, co najgorsze. Czytając miałam wrażenie, że moje emocje są bardzo spotęgowane. Być może ma to już związek z moim przywiązaniem do serii, może po prostu powieść została tak napisana. Nie zmienia to faktu, że od samego początku do końca byłam wzburzona pewnymi decyzjami, które podejmowali bohaterowie, jednocześnie jako czytelnik, który „zawsze wie lepiej”, nie chcąc tego zmieniać! To niezwykłe. Chociaż czasami my – bibliofile, potrafimy zapomnieć kto jest pisarzem i od kogo zależy rozwój akcji, psiocząc na wydarzenia, które nie leżą po naszej myśli, nie często się zdarza, a bynajmniej mi, żebym pogodziła się z danym stanem rzeczy. Przy tej książce, po prostu nawet nie próbowałam odbierać autorce sterów władzy, całkowicie ufając w przyszły rozwój wydarzeń.

„Bezwzględna” to kontynuacja, nie bez powodu bestsellerowej serii. Powieść dotrzymująca kroku wszystkim częściom poprzednim, a nawet bezwzględnie je prześcigając! Jestem całkowicie pewna, że fani perypetii Lady Maccon będą nie tylko zachwyceni, ale także wniebowzięci, gdy z zapartym tchem zaczną śledzić losy swoich ulubieńców. Trzeba przyznać, iż faktem jest, że „Protektorat parasola” to seria, którą trudno zacząć. Wszystkie powieści są napisane w taki sposób, że przy początku miałam problem z „wgryzieniem” się w fabułę. Co rusz mi coś przeszkadzało. Nie potrafiłam się przystosować do stylu autorki. Z satysfakcją muszę stwierdzić, że dobrego złe początki i reszta jest wyśmienitym kąskiem, na który w końcu połasi się każdy czytelnik.

Ocena: 9/10 

Autor: Gail Carriger
Tytuł: Bezwzględna
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: marzec 2012r.
okładka : miękka bez skrzydełek



Moje recenzje innych tomów z serii:

4) Bezwzględna <-------------
5) Timeless

A co nas czeka w przyszłości...?
"Timless" Gail Carriger (by Parasol Protectorate #5)Alexia Tarabotti, Lady Maccon, has settled into domestic bliss. Of course, being Alexia, such bliss involves integrating werewolves into London High society, living in a vampire's second best closet, and coping with a precocious toddler who is prone to turning supernatural willy-nilly. Even Ivy Tunstell's acting troupe's latest play, disastrous to say the least, cannot put a damper on Alexia's enjoyment of her new London lifestyle.
Until, that is, she receives a summons from Alexandria that cannot be ignored. With husband, child, and Tunstells in tow, Alexia boards a steamer to cross the Mediterranean. But Egypt may hold more mysteries than even the indomitable Lady Maccon can handle. What does the vampire Queen of the Alexandria Hive really want from her? Why is the God-Breaker Plague suddenly expanding? And how has Ivy Tunstell suddenly become the most popular actress in all the British Empire?




Egzemplarz do recenzji dostałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka za co serdecznie dziękuję!


Również może Ci się spodobać

15 nie zagryzła klawiatura

  1. Muszę przyznać, że do serii ciągnie mnie od dawna jednak na razie nie miałam czasu przeczyć żadnej z części. Mam jednak nadzieję, że w najbliższym czasie uda się to zmienić.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, ponieważ pomimo trudnych początków jest bardzo łatwo pokochać calutki cykl :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę już mam na półce dzięki uprzejmości Pana Marcina, jednak najpierw zapoznam się z pierwszymi trzema. Zwłaszcza, że każdy z tomów zbiera same pochlebne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też radzę Ci Talu czytać po kolei, ponieważ wątki ze wszystkich tomów są ze sobą ściśle powiązane i jak przeczytasz od razu tom czwarty, to zapoznasz się z ogromnymi spoilerami z poprzednich części :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Eh, po prostu uwielbiam tę serię, a najbardziej wspomniany przez Ciebie humor autorki. "Bezwzględna" już stoi na półce i z niecierpliwością czekam na moment, kiedy będę mogła wreszcie ją przeczytać. :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego tomu jeszcze nie czytałam, ale niedługo to się zmieni. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo że czytałam tylko pierwszy tom, to jestem nim zauroczona i z pewnością sięgnę po kolejne części ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza część bardzo mi się podobała, więc dobrze przeczytać, że następne też są dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że całkiem niezła książka :D Może się muszę zabrać za tą serię :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze.. już od dawna mam na oku tę serię.. jednak do tej pory nie miałam sposobności dorwać w swoje łapki książki :/ W portfelu pustki a w bibliotece jak na złość nie mają...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze żadnej książki z tej serii, ale chyba powinnam to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kusisz mnie tymi recenzjami i kusisz! Nie wstyd Ci? :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytam (tak jak pisałam u innych na blogach), tylko najpierw nadrobię zaległości z pierwszych trzech tomów z serii. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak na razie rozglądam się za pierwszą częścią.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl