Klątwa unurzana w bezczasie

13:29


Recenzja: Anna we krwi Kendare Blake

Do tej powieść przyciągnęła mnie niezwykle klimatyczna okładka. Nie mogłam odciągnąć od niej wzroku. Sprawiała, że za wszelką cenę musiałam przeczytać tę powieść. Czy wnętrze było tak samo dobre jak wygląd zewnętrzny? Co czułam, trzymając książkę w ręku? Grozę? Napięcie? Znużenie? Jakie emocje  we mnie wywołała? Strach? Niedowierzanie? A może był to... rozbawienie?


Kendare Blake ukończyła wydział literatury na uniwersytecie Middlesex w północnym Londynie. Mieszka i pracuje w Waszyngtonie.

Cas od dziecka wychowywał się w bardzo specyficznej rodzinie. Jego ojciec prowadził całkowicie nie codzienną profesję – zabijał umarłych. Wraz z matką, białą czarownicą, we trójkę podróżowali po całym świecie, nigdzie na dłużej nie zagrzewając miejsca. Ich jedynym celem było uwalnianie ludzi od niebezpiecznych zjaw, potrafiących nie tylko zaleźć za skórę, ale także zabić – na śmierć. Po drodze, gdy chłopak podążał swą młodzieńczą ścieżką, przeżył ogromną tragedię. Jego ojciec przemieniając się z drapieżcy w ofiarę, został zabity w dziwnych okolicznościach. Od tamtego czasu Cas sam dzierży amethe – tajemniczy nóż, dający władzę nad duchami. Wraz z matką kontynuuje tradycję rodzinną i pozwala duchom odejść dalej. Jego następnym zadaniem jest zadośćuczynienie rodzinom, których bliscy padli ofiarą Anny we krwi… Dziewczyny, której żywot osłania mgła strachu.

Przyznam szczerze, że całkowicie inaczej wyobrażałam sobie tę książkę. Miałam nadzieję, że Anna będzie skrzyżowaniem krwawej Merry z Carrie – bohaterką wykreowaną przez Stephena Kinga. Troszkę się przeliczyłam, chociaż nie do końca. Autorka do fabuły wplotła kilka aspektów, które bezsprzecznie powieść zamieniły w książkę młodzieżową. W jaki sposób to zrobiła? Ułagodziła charakterki bohaterów. Jak przystało na nastolatków, postacie posiadały nutę zachwiania. Zwykle kierowały się uczuciami, co jednocześnie powodowało zmianę zdania i przyspieszenie bądź spowolnienie akcji. Szczerze powiedziawszy mam trochę za złe pisarce, że poszła w tym kierunku. Gdyby ta powieść nie była kierowana do młodszego czytelnika, to klimat książki całkowicie odpowiadałby nastrojowi, w który wprowadziła mnie okładka. Mroczny, nieprzystępny i bardzo tajemniczy.

Nuta horroru bardzo szybko znikła. „Anna we krwi” była pozycją, gdzie przy dialogach nie raz zaśmiewałam się do rozpuku niż taką, gdzie przy opisach włos powinien mi stawać dęba. Nie mogę także wspomnieć o jakimkolwiek bogactwie językowym, ponieważ go nie znalazłam. Autorka całkowicie wpasowała się w stylizację młodzieńczą, chociaż dzięki Bogu, nie wprowadziła żadnego slangu. Przy tej powieści był by to tylko gwóźdź do trumny.  Lekkie i przystępne dialogi, które bardzo często były okraszone dowcipem, trzymały mnie w swoich kleszczach. Zamiast drżeć ze strachu, trzęsłam się ze śmiechu. Na szczęście nie przy scenach, które powinny wywoływać we mnie trwogę. Tak, występowały takie wątki. Niestety nie tak często jakbym chciała.

Anna na początku potrafiła wystraszyć. Przez pewien czas była nawet śmiercionośnym zagrożeniem vel wrogiem numer jeden. Nie trwało to jednak długo. Pani Blake nie utrzymała bohaterki w stanie zawieszenia,  nie pozwoliła jej siać grozy jak przez ostatnie pół wieku. Uczyniła ją postacią dynamiczną,  na szczęście jednocześnie nie umniejszyła jej roli, którą miała do odegrania w fabule.

Narracja była oczywiście pierwszoosobowa, a moim spikerem nie był nikt inny tylko Cas. Chłopak bardzo często potrafił mnie oburzyć swoimi kontrowersyjnymi stwierdzeniami, przez chwilę, wyśmiewając Harrego Pottera, był mi nawet solą w oku. Pani Kendare wystylizowała go na nastolatka, który jest świadomy otaczającego go świata. Był bohaterem zmiennym w swej dojrzałości, jeśli tak to mogę ująć. Czasami zaskakiwał logicznymi i poważnymi stwierdzeniami by na powrót przemienić się w pyskatego, lekko buntowniczego nastolatka. Bawił, drażnił  i zaskakiwał, jednocześnie też nie pozwalał bym uznała książkę za nudną.

Nie jestem pewna moi drodzy jak odpowiedzieć na pytanie: Czy „Anna we krwi” mnie zawiodła? Faktem jest, że to powieść która była dla mnie swojego rodzaju kotem w worku. Zachwyciłam się okładką i bez namysłu stwierdziłam, że musi stać na mojej półce. Jednocześnie także sądziłam, że będzie to książka ze szczyptą romansu, horroru i masą porządnej fantastyki. Po zajrzeniu do środka, stwierdzam, że żaden czytelnik, nawet gdyby dobrze szukał, Kinga tu nie znajdzie. Jest to bardziej powieść o perypetiach bohaterów, pomiędzy którymi rozkwita uczucie nieszczęśliwej miłości, owianej lekkim posmakiem fantastyki niż porządny, mrożący krew w żyłach horror z miłością w tle.

Tak więc odpowiadając na pytanie – nie, nie zawiodłam się. „Anna we krwi” to książka, która mnie zaskoczyła, ale później bardzo korzystnie zapisała się w mojej pamięci. Fabuła mnie wciągnęła, a bohaterowie zaczęli zastanawiać. Nie jest to żadnego rodzaju literatura poważna, nie doszukiwałabym się w niej żadnej głębi ani nie powiedziała, że autorka w jakikolwiek sposób przekazuje nam swoje perełki mądrości. Jednocześnie muszę zaznaczyć, że na tle powieści młodzieżowych, a nawet książek, które ostatnio przeczytałam, powieść wypada bardzo korzystnie. Jeśli czytaliście „Pomiędzy”, a książka wzbudziła w Was chociaż połowicznie taki niesmak jak we mnie, to „Anna we krwi” przywróci Wam wiarę w duchy. Nie była to krwawa Merry, chociaż miała coś z Carrie, która pokazała swe drugie oblicze.  Muszę na koniec podkreślić, że chociaż szukałam podobieństw do innych postaci literackich, to najlepszym stwierdzeniem jest to, że była to po prostu Anna, a ja bardzo chętnie poznam dalsze jej losy, które nakreśli Kendare Blake.

Ocena: 8/10

Autor: Kendare Blake
Tytuł: Anna we krwi
Tytuł oryginalny: Anna Dressed in Blood
Wydawnictwo: Prószyński i Ska
Ilość stron: 320
data wydania: 12 kwietnia 2012r.





Egzemplarz do recenzji dostałam od wydawnictwa Prószyński i Ska za co serdecznie dziękuję :)

Również może Ci się spodobać

16 nie zagryzła klawiatura

  1. Koniecznie muszę to przeczytać. Okładka też bardzo mi się podoba. Nie mogę się doczekać aż wpadnie w moje zachłanne łapki na takie powieści. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałabym z chęcią tę książkę :)
    interesująco zapowiada się cała historia

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem jeszcze do końca przekonana, co do tej książki. ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. To nic, tylko zaopatrywać się w towar dziewczyny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już sama okładka mnie przyciąga, koniecznie muszę się w nią zaopatrzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka znajduje się na mojej liście powieści do przeczytania :). Mam nadzieję, że zapoznam się z nią prędzej niż później xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapewniam, że lepiej prędzej XD Aczkolwiek może poczekać, jeśli masz coś ciekawszego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja po nią jednak nie sięgnę, bo wiele złych opinii o niej słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tam.. oj tam... Moja jest akurat dobra XD

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja sięgnę, i to już w maju :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie przeczytam, jak tylko będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dopisałam już do mojej i tak za długiej listy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś specjalnie mnie do tej książki nie ciągnie. Chociaż recenzja pozytywna jak wiele innych, to fabuła wydaje mi się być banalna. Jednak nie mogę oceniać, nie przeczytawszy.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl