„Śmierć jest początkiem, Miłość przekleństwem”

23:17


Recenzja: Proroctwo sióstr Michaelle Zink

Dwie  siostry. Rodzinne proroctwo. Dwie ścieżki, gdzie jeden niewłaściwy krok prowadzi do zguby.  Bliźniaczki, które powinny działać ramię w ramię, jednak podążają w przeciwnych kierunkach. Błąd popełniony przed kilkunastu laty, mający swe reperkusje w teraźniejszości. Miłość, która musi wytrzymać próbę czasu. Rodzina gotowa się poświęcić dla lepszego dobra.   Dwie dziewczyny nie wiedzące nic oprócz tego, że nie mogą ufać sobie wzajemnie. Takie same na zewnątrz, całkowicie odmienne w środku. Tylko jedna wygra, jednocześnie sprawiając, że druga poniesie sromotną klęskę…

Michelle Zink mieszka w Nowym Jorku. Od zawsze była zafascynowana dawnymi mitami i legendami. Nigdy nie usatysfakcjonowana ich lekturą, na ogół kończyła ją pytaniem "A co będzie... jeśli?". Czasami to pytanie prowadziło jedynie do jeszcze większej liczby pytań, ale zawsze wtedy, kiedy wszystko zaczynało być jasne, rodziła się opowieść. "Proroctwo sióstr" jest jedną z takich historii.

Książka opowiada o dwóch siostrach – Alice i Amalii.  Akcja powieści rozpoczyna się od pogrzebu ojca dziewczynek, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Z upływem czasu, Lia zaczyna dowiadywać się upiornych rzeczy na temat swojej rodziny. Odkrywa tajemnicę starego proroctwa, jednocześnie wraz z przyjaciółkami starając się pokrzyżować plany własnej siostrze. Dość szybko bowiem na światło dzienne wychodzi fakt, że bliźniaczki nie zamierzają ze sobą współpracować. Obrały inne cele, który jest tym właściwym?

Narracja książki jest pierwszoosobowa. Ze wszystkim zapoznawałam się pod czujnym okiem Lii, co szczerze powiedziawszy, było dość złym wyborem. Przez większość lektury wyraźnie czułam, że autorka zaniedbuje Alice. Praktycznie prawie że aż do końca niewiele się o niej dowiedziałam, a cała postać wykreowana przez pisarkę, została owiana dość gęstą mgiełką tajemnicy i  mroku. Czy był to celowy zabieg? Może następna część przyniesie odpowiedzi na takiego typu pytania, na dzień dzisiejszy wiem, że chciałabym dostać coś więcej z drugiej siostry. Tym bardziej, że „źli” i „upiorni” bohaterowie najczęściej są samą śmietanką  postaci tworzonych przez przeróżnych pisarzy. Odłożenie mrocznej siostry na drugi plan jest niewysłowionym błędem, nawet już nie wspominając tutaj o tym, iż jest to jedna z głównych bohaterek.

„Proroctwo sióstr” ma nietypowy klimat. Akcja potrafi się niemiłosiernie ciągnąć. Na samym początku wręcz czułam jak poziom mojego zachwytu ze zdobycia tejże pozycji malał. Na szczęście dałam książce szansę. Jako czytelnik potrzebowałam chwili, aby przyzwyczaić się do monotonnych rozmyślań głównej bohaterki oraz wątków, które powoli acz skutecznie, doszukiwały się mojej aprobaty.

„Proroctwo sióstr” to jedna z tych książek, która karze Czytelnikowi myśleć, szukać odpowiedzi  i zadawać następne, coraz to bardziej nurtujące pytania. Chociaż z rozdziału na rozdział akcja książki pomału się wyrównuje, to tak naprawdę przestawała dla mnie też być taka ważna. Zaczęłam zwracać uwagę na inne rzeczy. Towarzysząc Amalii odkrywałam ponure tajemnice rodzinnego proroctwa. Było to satysfakcjonujące i zadziwiające wrażenie. Autorka sprawiła, że ze strony na stronę, patrzyłam na fabułę przychylniej. W końcu dałam się oczarować tej powieści, która całkowicie skradła moją ciekawość, nie pozwalając, abym rozpoczęła jakąkolwiek inną książkę. Moje myśli zawsze wracały do ciemnego pokoju i dwóch sióstr, które zaczęło dzielić wszystko…

Bohaterowie książki nie są w niej najważniejsi. Szczerze powiedziawszy, można powiedzieć, że pełnią oni pewną funkcję wypełnienia fabuły, która zdaje się istnieć bez ich zbytecznych ingerencji. Świat przedstawiony nie odbiega za nadto od naszego. Nie licząc kilku wieków oczywiście. Pisarka osadzając akcję w dawnych czasach, postarała się także o pewną dozę realizmu. Postacie odpowiednio się zachowują i wysławiają. Nie ma w tym jednakże zbyt dużej przesady. Delikatnie wpleciony wątek kwitnącej miłości sprawia, że na moment wyłączałam się z dyskusji na temat celu, do którego zmierzali bohaterowie, jednak zawsze gdzieś z tyłu głowy brzmiał cichutki dzwoneczek.  Na mojej skórze tworzyła się powoli gęsia skórka, a ja w napięciu śledziłam dalsze perypetie Lii i jej przyjaciółek. Wszystko bowiem łączyło się w logiczną całość, żaden wątek wprowadzony w powieści nie był zignorowany w późniejszym czasie.

„Proroctwo sióstr” to niewątpliwie pozycja nie tylko dla dorastającej młodzieży, ale także dla starszych czytelników, którzy są spragnieni akcji, toczącej się w zamierzchłej przeszłości, czy też delikatnego odczucia kłującej w serce grozy i napięcia, nie pozwalającego wypuścić książki z ręki. Sama już nie mogę się doczekać, kiedy poznam nie tylko ciąg dalszy, ale także finał tej emocjonującej powieści. Mam nadzieję, że następny tom nie tylko mnie nie zawiedzie, ale także zaskoczy. Miejcie się na baczności moi drodzy, bo „Strażniczka Bramy” już czeka!

Ocena: 8/10

Autor: Michelle Zink
Tytuł: Proroctwo sióstr
Wydawnictwo: Telbit
premiera: 2010
okładka: twarda




Fragment powieści







Również może Ci się spodobać

23 nie zagryzła klawiatura

  1. Jestem właśnie w trakcie czytania :D Więc tylko pobieżnie przejrzałam recenzję, aby się nie sugerować :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna poluję na tę książkę, ale w mojej bibliotece jej nie ma, a zawsze kupuję coś innego. Będę musiała ją w końcu sobie zakupić. Nie mogę się doczekać aż wpadnie w moje zachłanne na takie lektury rączki. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. już gdzieś czytałam recenzję tej książki i w sumie sama chętnie bym po nią sięgnęła
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chcę przeczytać. Cała trylogia jest już wydana, więc pozostaje mi szybko ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama fabułą brzmi ciekawie, więc te przemyślenia zdołam znieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam całą serie i bardzo mi się podobała.;D

    OdpowiedzUsuń
  7. O serii nie słyszałam, a wydaje sie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam dwie pierwsze części- niesamowita książka. Teraz czekam na trzecią (wygrałam w konkursie :)) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie sądziłam że to takie ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo nawet tego pomijania Alice (co dla mnie zazwyczaj jest niedopuszczalne) książka wydaje się być na prawdę warta uwagi. Raczej nie mam zwyczaju kupować przysłowiowego kota w worku (choć jak każdy kilka razy się skusiłam), więc poszukam "Proroctwa sióstr" w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę to przeczytać! A okładka jest obłędna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od bardzo, bardzo dawna chcę przeczytać. Problelem jest to, że pierwszej części nie mogę się doszukać, natomiest często trafiam na kontynuację, "Strażniczka Bramy". No cóż, mam nadzieję, że może niedługo uda mi się po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka mi się baaardzo podobała :P

    OdpowiedzUsuń
  15. W sumie jakoś mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna książka...niedługo biorę się za trzeci tom :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Och, właśnie ty Laryso mnie do tej serii ostatecznie przekonałaś :-D Po Twojej recenzji wiedziałam, że muszę się zapoznać z tą autorką :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam wielką ochotę na przeczytanie tej książki od bardzo dawna. Niestety ogranicza mnie brak funduszy bo w innym wypadku cała seria stałaby na mojej półce.
    Świetna recenzja ;)

    Ja dopiero zaczynam moją przygodę z recenzowaniem. Jeśli znajdziesz wolną chwilę to zapraszam na mojego bloga ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ mnie zachęciłaś! Z chęcią przeczytam.
    I w końcu Cię odwiedziłam na blogu po długiej przerwie, juhu :D

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nom, mam nadzieję, że od teraz będziesz częściej wpadać Cass XD Obie po egzaminach - nie ma już wymówek

    Silence - chętnie do Ciebie wpadnę. A sprawdzałaś w bibliotece? ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetna recenzja, a powieść również wydaje się być świetna. Zachęciłaś mnie :)

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili,
    Shadow(wcześniej Panna Nikt)

    OdpowiedzUsuń
  22. Troszkę mnie wystraszyłaś tym swoim odejściem ;-)
    Zmiana nicka - zmiana stylu? Chętnie wpadnę i cieszę się, że moja recenzja zachęciła Cię do powieści XD

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl