Stając na szachownicy własnego życia, między Królem Lata, a Królową Zimy

21:19



Recenzja: Królowa Lata Melissa Marr

Nigdy przedtem nie zastanawiałeś się jakby to było być nad wyraz wyjątkowym? Posiadać umiejętność, o której większość ludzi nawet nie marzy? Być unikatowym okazem -  jedynym w swoim rodzaju. Osobą, w którą nie wierzą nawet… wróżki?




Melissa Marr studiowała na wydziale nauk humanistycznych i  wykładała literaturę  oraz gender studiem w colleg’ach na terenie całego kraju.  Nigdy nie mogła oprzeć się pragnieniu poznawania nowych rzeczy. Aby zaspokoić pragnienie poznawania nowości, mieszkała w Pensylwanii oraz Północnej i Południowej Karolinie. Planuje także włóczyć się ze swoją rodziną tak daleko i często jak to możliwe.

Aislinn ma siedemnaście lat, a od kiedy pamięta w jej życiu panują trzy podstawowe zasady:
ZASADA NR 3
Nie patrz na niewidzialne wróżki
ZASADA NR 2
Nie rozmawiaj z niewidzialnymi wróżkami
ZASADA NR 1
Nigdy nie przyciągaj ich uwagi
Dziewczyna jest bowiem kolejną kobietą w swojej rodzinie, która posiada niezwykły dar dostrzegania „drugiego świata”. Terenu, w którym panują całkowicie inne prawa i zwyczaje. Ash widzi wróżki od urodzenia. Są to potężne i groźne istoty, przechadzające się w świecie śmiertelników. Niestety nadchodzi moment w jej życiu, kiedy okazuje się, że przestrzeganie zasad nie wystarcza. Musi zmierzyć się z podstępnym, ale także pociągającym Królem Lata…

Czy będzie gotowa w tej rozgrywce, postawić na szali całe swoje dotychczasowe życie?

Nazwisko pani Marr wiele razy przewijało mi się przed oczami. Nie jednokrotnie były to nie tylko recenzje jej książek, ale także rekomendacje pisarki na  wielu innych tytułach, z którymi miałam już przyjemność się zapoznać. Seria o wróżkach mnie nie przyciągała. „Królowa Lata” była pozycją, od czasu do czasu zaprzątającą moją głowę, ale nie zbyt usilnie, pozwalając mi na spokojne egzystowanie. Jednakże skuszona przez opinie zadowolonych czytelników, postanowiłam przemierzyć świat pani Marr, trzymając pomocną dłoń Ash. Czy się zawiodłam? Zdziwiłam? A może mnie także uwiódł przyciągający świat wróżek, w którym pierwsze skrzypce grał przystojny Król Lata?

„Determinacja to przymiot wszystkich mieszkańców świata wróżek.”

Muszę szczerze na początku przyznać, że podstawowe fundamenty wątków są całkowicie banalne. Pierwsza książka z serii o wróżkach pani Melissy daje nam bohaterów, tworzących nie do końca konfliktowy trójkąt miłosny, a główną rolę w przedstawieniu dostaje nieśmiała i nadzwyczajna nastolatka. Dodajmy do tego jeszcze wątek fantastyczny i mamy gotową powieść młodzieżową, która świetnie wpisuje się w wymogi XXIw., ale czy na pewno…?

Chociaż mój początek z „Królową Lata” nie wyglądał najlepiej, to muszę przyznać, że kolejne rozdziały mnie do siebie przekonały. Nie powaliły na kolana ani nie wywołały innych, przesadnie emocjonalnych reakcji, jednakże pomału zaczynały mnie „oswajać”. Przyzwyczajać do swoistego klimatu, który z biegiem stron bardzo łatwo wyczuć. Pisarka pisze przystępnym i prostym językiem.

„Jeżeli ktoś zrobi dla ciebie coś dobrego, okaże ci przyjaźń, po prostu to zapamiętaj. Nie umniejszaj tego pustymi słowami.”

Nie jest on bogaty w wyszukane stylizacje. Autorka kierowała się prostym przekonaniem, celując w odpowiednią grupę odbiorców, którymi na pewno nie są wytrawni czytelnicy fantastyki, czy też osoby dojrzałe emocjonalnie. Łatwo jest odgadnąć, że książka kierowana do nastolatków, będzie poruszać kwestie istotne dla takowego wieku i tak faktycznie jest. Pani Melissa wprowadza w życie bohaterów problemy charakterystyczne dla ich grupy wiekowej, jednocześnie próbując przekazać czytelnikowi, że postaci stworzone w powieści nie są pisane na jedną modłę.

Gdybyśmy potrafili kochać i nienawidzić z sercem przepełnionym dobrocią, jak czynią to wróżki, moglibyśmy żyć równie długo jak one.”*

Jedyną serią o wróżkach, która bardzo zapadła mi w pamięć i zachęciła mnie do zapoznania się z kolejnymi tomami jej cyklu była seria pióra pani Moning. Niebezpieczne i groźne wróżki, które autorka wykreowała dosłownie mnie uwiodły i przyciągnęły swym nieodpartym urokiem. Mroczny klimat tylko dopełniał dzieła, sprawiając, że książka była o wiele bardziej warta przeczytania.  Mogę spokojnie powiedzieć, że „Królowa Lata” to wersja dla grzecznych dziewczynek, która zostawia coś po sobie i przyciąga czytelnika, ale o wiele, wiele słabiej. Świat wykreowany przez panią Marr mnie nie uwodził, lecz oczarował. Nie był mroczny, ale troszeczkę ponury. Wprowadzał w stan „Chcę wiedzieć, co będzie dalej”, lecz była to tylko łagodna wersja od „NAPISZ TO WRESZCIE!”. Pierwszy tom tej serii jest bez wątpienia godny uwagi, jednakże trzeba podkreślić, iż jest w nim o wiele więcej subtelności  wrażliwości, która  ma oddziaływać na bardziej podatnego czytelnika.

Ocena: 6/10

·         Cytaty pochodzą z pierwszego wydania książki
       

    Egzemplarz do recenzji dostałam od wydawnictwa Nasza Księgarnia za co serdecznie dziękuję ;-)





Również może Ci się spodobać

16 nie zagryzła klawiatura

  1. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, co jest dziwne bo zazwyczaj uwielbiam takie czytać, ale jeśli chodzi o tą to spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. mimo wszystko dałabym szansę tej książce, gdyż już od jakiegoś czasu przyciąga moją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie czytałam jakiś czas temu i była taka całkiem całkiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam niedawno i jakoś szczególnie mi się nie spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo...liczyłam na wyższą ocenę, a tutaj niespodzianka. W takim razie książkę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zastanawiałam się nad sięgnięciem po tą książkę, ale teraz chyba jednak powiem jej "nie" ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy ja wiem? Jak na mnie to ocenia nie jest taka słaba, dziewczyny nie przesadzajcie :-P

    Pisałam już bardziej krytyczne recenezje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że ostatnio nie tylko ja wzięłam się za nadrabianie powieści o wróżkach :) Pani Marr pisze dość ciekawie i ma ciekawe pomysły, jednak w jej książce czegoś brakuje... Jakby odrobiny zaskoczenia. Ogólnie podobał mi się obraz wróżek - takie krwawe, bezlitosne... Nawet Król Lata był ciekawą postacią!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepowiednio spróbuj jeszcze serii pani Moning jak skończysz Marr. Porównując postacie z tej i tej powieści, można szczerze przyznać, że wróżki pani Melissy są dosyć ... łagodne XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię wróżki, ale... nie w takim wydaniu. Podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. A odnośnie tej Vedii to ona odtwarza tylko e-booki kupne czy takie np, które ściągne z chomikuj też? Bo własnie nie iwem jak to będzie jak kupię tą Vedię a tam mi nie pójdą e-booki ściągnięte...

    OdpowiedzUsuń
  12. No właśnie nie wiem jakto by było z tą moją, bo tam jest obsługa pdf z DRM więc chyba kiepsko z tymi ściąganymi..

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam. Jak książka wpadnie w moje ręce to z chęcią się z nią zapoznam, ale nie będę jej wypatrywać :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam, zgadzam się z recenzją, ale dałam chyba jeden punkcik więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. oj tam.. oj tam... :-P A część następną też już czytałaś?

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaciekawiła mnie ta książka, może kiedyś. ;3

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl