"Wolę zachorować i kochać chociażby przez ułamek sekundy"

15:03


*RECENZJA PRZEDPREMIEROWA* 

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa. Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna. I zawsze im wierzyłam. Do dziś. Teraz wszystko się zmieniło. Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.


Ze stylem pisania autorki zapoznałam się już przy lekturze „7 razy dziś”. Byłam kompletnie oczarowana. Z ogromną ciekawością wyczekiwałam polskiej premiery „Delirium”. Pierwszego tomu trylogii pióra tej samej pisarki. Chociaż jest to kompletnie inna historia oraz są to całkowicie odmienni bohaterowie, nie mogłam nie ulec przeświadczeniu, że znowu tonę. Tak moi drodzy, zapoznawanie się z tą historią wciągnęło mnie bez reszty.

Miasto, w którym mieszka główna bohaterka już od lat jest wolne od delirii – choroby, panoszącej się na całym świecie. Ludzie już od najmłodszych lat wyczekują momentu swojej dorosłości, jednakże wcale nie po to, aby móc zdać na prawo jazdy, czy legalnie napić się ze znajomymi alkoholu. Czekają, ponieważ wiedzą, że wtedy będą mogli zdać testy i dostać remedium – lekarstwo, dzięki któremu do końca życia będą wolni od cierpienia i bólu. Miłość bowiem jest złem, powodem wojen i okrucieństw, dziejących się na świecie. Skoro szczęście to wolność, a remedium przynosi szczęście, zarazem jest także wolnością.

Lena już od dawna nie może się doczekać, aż przekroczy próg dorosłości. W przeszłości bowiem przeżyła już o wiele więcej niż przeciętny nastolatek. Była świadkiem cierpienia własnej matki, potem także przeżyła jej samobójstwo. Będąc niemym obserwatorem upadku ukochanej osoby, powzięła decyzję, że sama nigdy taka się nie stanie. Nie popełni błędów swojej rodzicielki. Czy, aby na pewno?

Miłość to nie tylko uczucie, które może powiązać nas później często nierozerwalnym więzłem z naszą połówką. Jest to także uczucie, które objawia się w wielu innych postaciach. Jako czyste, platoniczne uczucie do przyjaciela. Często idzie w parze z szacunkiem względem rodziców, czy też pobłażliwością, którą często darzymy dzieci. Miłość ma wiele imion. Czasem rani, innymi razy przynosi spokój ducha.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałabyś się wyleczyć?

Podobnie jak w „7 razy dziś” świat przedstawiony przez panią Lauren jest bardzo plastyczny.  Akcja książki powoli przyspiesza z każdym rozdziałem, niemniej dopiero pod koniec niewątpliwie zaczyna być dynamiczna. Nie trudno zauważyć faktu, że przy pierwszej części trylogii pisarka skupiła się na opisywaniu sytuacji, która ma miejsce oraz jej głównych aspektów. Wydarzenia stają się swojego rodzaju otoczką, czy może raczej dowodem, który pokazuje prawdziwość twierdzeń zawartych w powieści. Autorka ani razu nie odbiega od meritum książki, nie przysłania najważniejszego wątku pobocznymi, które chociaż  nie skrywają się w cieniu, nie odwracają także uwagi czytelnika od bardziej istotnych spraw.

Ostatnio zauważyłam na rynku wydawniczym, rozwijającą się modę na powieści antyutopijne. Trzeba przyznać, że nawet jeśli mamy takowych książek od wyboru do koloru, to  nie zawsze niektóre pozycje mogą okazać się trafnym zakupem.  Po „Delirium” sięgnęłam bardziej ze względu na osobę, która ją napisała niż gatunek, w którym obraca się fabuła. Niemniej trzeba przyznać, że powieść całkiem dobrze dopasowuje się do ram, które zostały jej nadane, jednocześnie nie za bardzo się wybijając ponad inne, teraz już bardziej znane książki, ale także nie należąc do swoistej niszy gatunkowej.

 Gdybym miała porównywać dzieło pani Oliver, na pewno nie byłyby to „Igrzyska śmierci”, ani żadna powieść klasyczna typu „Roku 1984”. Przy pierwszym podejściu naszło mnie porównanie do „Dobranych ” autorstwa Alyy Condie oraz „Atrofii” pióra pani Lauren DeStefano.  Skojarzenie „Delirium” z dwoma wyżej podanymi tytułami, naszło mnie poprzez wątek nieszczęśliwej miłości. Jednakowoż teraz wszystko zależy od czytelnika, ponieważ o ile dzieło pani Oliver pertraktuje w tej sprawie, czyniąc tenże wątek głównym, to w „Dobranych” dochodzą także inny aspekty, takie jak Rada, czy Społeczeństwo. Pani Condie stworzyła świat, w którym wybiła wątek miłości między głównymi bohaterami,  sprawiając, iż stał się on jednym z ważniejszych, jednakże cały czas tym najważniejszym pozostała walka z ustrojem czy też Społeczeństwem.  Przy „Atrofii” natomiast jest to bardziej „odległa” sprawa.  Chociaż Lauren DeStefano potrafi poświęcić wiele uwagi na wydarzenia pertraktujące o miłości bohaterów, to tutaj cały czas jako numer jeden stoi wątek choroby ludzkości oraz cierpienie głównej bohaterki z tym związane.  

Nie licząc Leny, to właściwie żadnej z postaci „Delirium” nie można nazwać dynamiczną. Nie oznacza to jednak, że powieść „wieje nudą” kolokwialnie mówiąc. Narracja poprowadzona w książce jest pierwszoosobowa, wydarzenia poznajemy oczywiście dzięki ingerencji Leny, przez którą autorka z wielką wprawą zapoznaje nas ze światem przedstawionym. Przy lekturze książki, nie czytamy o przyczynach wprowadzanych zmian, a ich skutkach.  Śledzimy poczynania ludzi, którzy przyzwyczaili się już to pewnego rodzaju „tyranii” oraz nie znają innego życia. Dla nich pozbycie się jednego z ważniejszych dla nas uczuć, jest całkowicie normalne. Tak więc prostując – system już jest, działa i nikt nie uważa go za swego rodzaju trefny. Poznając główną bohaterkę, tak naprawdę bliżej przyglądałam się osobie, która jest już taką „mróweczką”, robiącą wszystko to, co powinna. Dopiero potem, gdy w Lenie zaczynają dokonywać się zmiany, pozyskiwałam tak zwany szerszy obraz, ponieważ jednocześnie znając zdanie uległej części społeczności, zaczęłam  zaznajamiać się z argumentami strony buntowniczej.

Powiem szczerze, że byłam bardzo ciekawa w jaki sposób autorka zapragnie rozwinąć wątek życia bez miłości. Opis od wydawnictwa był niezwykle interesujący. Przyciągał mój wzrok bardziej niż okładka, która na marginesie mówiąc, jest także całkiem niczego sobie. Sposób wykonania tego pomysłu przez autorkę troszkę mnie zaskoczył. Zauważyłam, że nie tylko fabuła, ale i każde zawahanie czy przyspieszenie akcji było starannie przemyślane. W powieści było poruszone wiele spraw, które nawet mi przez myśl nie przeszło, gdy w głowie układałam sobie różne wariacje, mogące być rozwinięciem fabuły.

Czy „Delirium ” to opowieść o nieszczęśliwej miłości? Tak. Czy ten wątek przewija się przez całą książkę? Trudno by było, gdyby tego nie robił. Jednakże jest tutaj także druga strona medalu, bo widzicie, ta powieść to nie tylko kilka łzawych wyznań bohaterów, którzy ubolewając nad swoim losem, szukają wyjścia z tej jakże okropnej sytuacji, aby na samym końcu osiągnąć szczęście. Jest to także książka o wzajemnym zrozumieniu, przełamywaniu własnych ograniczeń. Jak bardzo jesteśmy w stanie się zmienić dla ukochanej osoby?  Wzruszająca historia o poszukiwaniu samego siebie, potrafiła budzić we mnie delikatny niepokój.  Książka mnie nie obezwładniła ani za bardzo też nie poruszyła. Jeszcze nie. Jednak cała trylogia ma ogromny potencjał, którego rozwinięcie chciałabym poznać w kolejnej części.

„Kocham Cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą”

Ocena: 8/10

Autor: Lauren Oliver
Tytuł: Delirium
Wydawnictwo: Otwarte
premiera: 18 kwietnia 2012r.




Książkę otrzymałam od Wydawnictwu Otwartego za co serdecznie dziękuję :-)


Co  na nas czeka w kontynuacji?


I’m pushing aside the memory of my nightmare,
pushing aside thoughts of Alex,
pushing aside thoughts of Hana and my old school,
push,
push,
push,
like Raven taught me to do. The old life is dead. But the old Lena is dead too. I buried her. I left her beyond a fence, behind a wall of smoke and flame.








******

A ja przypominam o Mrocznym Konkursie, który będzie trwał do 9 kwietnia.  W związku z pytaniami, troszkę zmieniłam zasady. Tak - osoby nie posiadające bloga, mogą brać udział w konkursie. Ważne, aby w emali-u wysłały mi prawidłową odpowiedz oraz swój Nick i adres ;-)


Również może Ci się spodobać

21 nie zagryzła klawiatura

  1. Nie przepadam za mało dynamicznymi bohaterami książek, sprawia to że powieść bardzo traci na 'wartości'. Jednak ta pozycja ma coś w sobie, co mnie do niej ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła. Z chęcią zapoznam się z tą książką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się ;-)

    Co do braku dynamiczności - tutaj sprawia to, że książka jest w pewien sposób leniwa, ale także nadaje jej oryginalny charakter ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Atrofię", "Dobranych" i wiele innych antyutopii, więc i "Delirium" muszę poznać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na tą książkę. Jest już w drodze. Nie mogę się doczekać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Musisz mi uwierzyć, że jest na co czekać ;-D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę się doczekać lektury "Delirium".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takżę czekam aż książka wejdzie do sprzedaży i mocno Ci zazdroszczę, że już ją czytałaś. Ja dopiero co kupiłam sobie "7 razy dziś" i mam nadzieję, że uda mi sie ją przeczytać jeszcze przez te święta i oczywiście poznać styl pisania autorki :)

    Pozrawiam,
    Pati ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przeczytać, poprostu nie moge się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka zafascynowała mnie już dawno temu, i chyba w końcu muzę po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zauważyłam tę książkę, chciałam przeczytać... A teraz to już muszę to zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marze o przeczytaniu tej książki. Kiedy wyjdzie od razu pobiegnę po nią do księgarni.
    Piękna recenzja.
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam '7 razy dziś' i po tak dobrej recenzji na pewno przeczytam tą książkę. ;3

    OdpowiedzUsuń
  14. Opis bardzo mnie zachęca do lektury, taka recenzja tym bardziej. Przez całą książkę przewijający się wątek miłosny - to lubię. Co prawda nie poruszyła Cię za bardzo, ale jeżeli się podobała to z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem tą książką bardzo zainteresowana, więc to pewnie tylko kwestia czasu, aż przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zazdroszczę, że mogłaś wcześniej przeczytać :). Nie mogę się doczekać, gdy i ja zapoznam się z Delirium :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pomysł brzmi niestety wtórnie, ja podziękuję..

    OdpowiedzUsuń
  18. No teraz to już na 100% muszę ją przeczytać po takiej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja czekam na tą książkę i jakoś jej nie widać w mojej skrzynce na listy... :(
    Po tej recenzji czekam jeszcze intensywniej :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygrałam ją z podpisem od autorki, po angielsku. W USA niedługo 2 część wychodzi, Polska nieźle zacofana niestety :|

    Disincentive @ (read, watch, listen) - reviews

    OdpowiedzUsuń
  21. *-* Ja też bym chciała....

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl