Czysta głupota

21:39


Dawno temu, za górami, za lasami, kiedy jeszcze przechadzałam się nieznanymi ścieżkami, wypróbowując swój lichy guścik, sięgnęłam po „Martwego aż do zmroku”. Nawet nie do końca będąc zaznajomioną we własnych upodobaniach czytelniczych, wiedziałam, że ta powieść nie przedstawia niczego wartościowego. Minęło trochę czasu. Tchnięta przeczuciem, zgłosiłam chęć udziału na blogowym konkursie,  gdzie do wygrania był jeden egzemplarz danej książki. Spróbowałam  zaczytywać się w tej historii znowu. Czy chcecie znać moje zdanie na jej temat?

 Charlaine Harris (ur. 25 października 1951 roku w Tunica w stanie Missisipi) – bestsellerowa pisarka publikująca od ponad trzydziestu lat. Początkowo pisała poezję, później, podczas studiów na Rhodes College w Memphis w stanie Tennessee tworzyła sztuki teatralne. Kilka lat po ukończeniu studiów zaczęła pisać powieści. Obecnie mieszka w Magnolia w stanie Arkansas ze swoim mężem i trojgiem dzieci.

Rzecz dzieje się w małym miasteczku w Luizjanie, a akcja kręci się wokół naiwnego dziewczęcia imieniem Sookie. Hmm…  pierwsze słowne skojarzenie? Ta niezwykle zacna główna bohaterka posiada bowiem niezwykły dar, który jest traktowany jako coś nienaturalnego nawet wśród takich kreatur jak wampiry, które dopiero co postanowiły ujawnić swe istnienie. Wracając do sprawy, Sookie potrafi czytać w myślach! Niestety mali szaro - komórkowcy, którzy traktują ją jak dziwaczkę i wariatkę, nie są świadomi, że za darem naszej biednej dziewczyny podąża także wielka odpowiedzialność… Główna bohaterka bowiem przez swoją paranormalną  naturę, nie może umawiać się na randki! O nieee…!
Na szczęście na swojej drodze spotyka tego jedynego. Ssącego krew Billa, którego całkowicie nie potrafi ogarnąć swoim małym móżdżkiem. Dosłownie.


Panią Harris znam nie od dziś i po zapoznaniu się z jej dwoma innymi cyklami, gdzie pisarka przedstawia perypetie życiowe Harper i Lily, całkowicie nie mogłam pojąć jak tak poczytna autorka książek, którą jest pani Charline, mogła napisać coś takiego. Najwyraźniej od każdej reguły muszą być jakieś wyjątki, a że każdy z nas jest tylko człowiekiem, to wszyscy możemy zaliczyć w życiu jakiś dołek. Jednak po kolei.

Jak wspomniałam wcześniej, z cyklem który otwiera powieść „Martwy aż do zmroku” próbowałam się zapoznać już w pierwszych miesiącach po jego wydaniu.  Niestety, a może raczej „stety”, nie udało mi się, co przyjęłam z lekkim zdziwieniem i większym zbulwersowaniem, ponieważ byłam już wtedy w trakcie lektury „Grobowego zmysłu”.  Pierwsza część cyklu o Sookie była jedną z nielicznych książek, której lektury nie zakończyłam, ponieważ nie byłam w stanie. W ostatnim tygodniu jednak dałam radę i się przemogłam. Chociaż moja opinia cały czas pozostaje taka sama, to jestem z siebie dumna. Pokonałam tę książkę! Jednakowoż ocalała godność nie wystarczyła, abym obiecała, że sięgnę po drugą część. Cóż moi drodzy, jedną z bardziej wartościowych umiejętności jest świadomość, kiedy powiedzieć sobie dość.

Jeśli chodzi o samą powieść, to nie mam pojęcia od czego zacząć. Może spróbujemy od głównej bohaterki? Jest to dziewczyna, która we wszystkie strony emanuje infantylnością. Od połowy powieści na poważnie zaczęłam się zastanawiać, czy naczelnym zamierzeniem autorki, było przedstawienie Sookie jako stereotypowej blondynki, ponieważ właśnie do tego to wszystko się sprowadzało. Dziewczyna w ogóle nie ma charakteru, ale to nie jest jeszcze najgorsze. Znalezienie u niej jakichkolwiek    cech istoty rozumnej czy chociażby myślącej, jest wyzwaniem, które przed czytelnikiem stawia pani Harris.  Zastosowanie tutaj narracji pierwszoosobowej dopełniło dzieła.

Dalej idzie Bill, cierpiętnik jak ich mało. Urodzony gentelman i nieudacznik w jednym. Nie mam zielonego pojęcia na czym wzorowała się pisarka, tworząc tą postać, ale najwyraźniej jej nie wyszło. Podobnie z resztą bohaterów, którzy w książce głównie pełnią rolę istot napędzanych własnymi żądzami i niezbyt ambitnymi planami. Kolejnym poważnym mankamentem jest wulgarność i agresywność postaci, które występują w „Martwym aż do zmroku”.  Powieść, podobnie jak inne książki tej autorki, jako główny wątek posiada zagadkę, którą powinna rozwiązać Sookie. Cóż…  rzekoma tajemnica  nie była zbyt skomplikowaną łamigłówką. Jestem pewna, że do połowy „Martwego aż do zmroku”, rozwiązał by ją każdy, nawet przeciętny w swej inteligencji czytelnik. Szkoda tyko, że główna bohaterka niezbyt chętnie pofatygowała się do odkrycia sekretu dziwnych morderstw.

W późniejszym czasie wątek kryminalny został wręcz wypchnięty przez część erotyczną, która nagminnie wracała, nawet pomimo mych modlitw, aby wyniosła się w siną dal. Intymne sytuacje pomiędzy czołowymi bohaterami są opisane prostacko i ordynarnie. Jak wiadomo, wszystko jest dla ludzi, ale moi mili, przy pewnych rzeczach potrzebne jest wyczucie! Jestem całkowicie pewna, że po naszej kochanej, skażonej zanieczyszczeniami ziemi, chodzi bardzo mało ludzi, którym sprawia przyjemność moment, w którym niedawny posiłek podchodzi im do gardła. Moja biedna osoba niestety właśnie w taki sposób czuła się podczas lektury tejże powieści. Czytanie o zbliżeniach bohaterów było po prostu niesmaczne.

Nie wiem jak to mogło się stać, ale w „Martwym aż do zmroku” styl pani Harris jest wręcz prymitywny i trywialny. Momentami widoczny był także kulejący warsztat redaktorski. Dopatrzyłam się kilku literówek czy też braku znaków interpunkcji, które potrafiły razić w oczy. Wiele teraz mówi się także o tuzinkowości oraz masowości literatury. Otóż możecie uwierzyć mi na słowo, że dana powieść pani Charline jest całkowicie nietypową  historią! Naprawdę! Jest ona, aż tak bardzo pospolita i szablonowa, że aż wyróżnia się spośród reszty. „Martwy aż do zmroku” to dogłębnie kliniczny przypadek i nie sądzę, żeby jakiemukolwiek innemu pisarzowi udało się napisać tak beznadziejnie nieciekawą powieść, w której sama fabuła jest bez polotu.
 Tak, to dopiero trzeba umieć napisać…


Niedawno moje zacne uszko usłyszało radosną nowinę. Otóż pani Harris ma zamiar niedługo wydać trzynastą część cyklu o kelnerce Sookie. Chociaż nie mam pojęcia jak na tę wiadomość zareagowali fani, moje serce się raduje. Przeczytałam tom pierwszy i musiałabym być urodzoną masochistką, aby sięgnąć po następny, dlatego też podziwiam  wszystkich tych, którzy dotrwali do końca, lub chociażby w perypetiach damskiego odzwierciedlenia Edwarda znaleźli coś dla siebie. Pod sam koniec podkreślę wreszcie, że chociaż skreślając Sookie, nie mam zamiaru kończyć także z innymi seriami pani Harris, która napisała dwa bardzo interesujące i godne uwagi cykle. Podczas trzydziestoletniej kariery pisarskiej zdarzył się jej mały epizod jakim jest seria „Martwego aż do zmroku” i który mogę łaskawie wybaczyć.

Ocena: 1/10

Autor: Charline Harris
Tytuł: Martwy aż do Zmroku
Wydawnictwo: Mag
Wydanie: I
data wydania: lipiec 2009
liczba stron: 386



Również może Ci się spodobać

18 nie zagryzła klawiatura

  1. W 100% zgadzam się z Twoją opinią. Czytałam tę książkę i miałam podobne odczucia. Kompletnie nie rozumiem jak na podstawie tej historii można było nakręcić serial, który co ciekawe zyskał popularność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz pierwszy spotkałam się z tak niską oceną tej książki. Miałam na nią wielką ochotę, ale po twojej recenzji porządnie się zastanowię czy warto tracić na nią pieniądze.

    Pozdrawiam :*
    Panna Nikt

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do serialu... Podobne odczucia miałam względem "Pamiętników wampirów". Książkę uważam za dno, a serial śledzę z odcinka na odcinek... Cały czas śmiejemy się z koleżankami, że reżyser musiał mieć dobrego dilera skoro z czegoś takiego stworzył przyzwoity materiał...

    "Czystej krwi" nie oglądałam. Może ktoś tak? Serial lepszy od książki?

    Dziwię się PN, że jeszcze nie spotkałaś się z negatywną oceną tej powieści, ponieważ byłam całkowicie pewna, że jestem jedną z wielu XD

    OdpowiedzUsuń
  4. serial uwielbiam, ale po książki raczej nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że przesadzam, jak po 1/3 książki cisnęłam ją w pi.... w sensie w ścianę :D I nie wróciłam do lektury, oddałam znajomej (a raczej wrzuciłam jej do torebki i zamknęłam na nią umysł :D)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oboma rękami i nogami podpisuję się pod Twoją recenzją. Od siebie dodam jeszcze, że z każdym kolejnym tomem ta seria jest co raz gorsza :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam, ale nie mam zamiaru tego zmieniać.;P

    OdpowiedzUsuń
  8. A wiesz, że przeczytam! Kiedyś interesowałam się tą serią, bo spodziewałam się, że będzie dobra (słyszałam o niej same dobre rzeczy), teraz sięgnę tylko po to, żeby sprawdzić czy zgodzę się z Twoją opinią.. no ale to nastąpi jak znajdę trochę czasu XD

    OdpowiedzUsuń
  9. I tak mnie nie ciągnęło do tego cyklu. Ale nad innymi propozycjami Harris pomyślę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ani nie oglądam serialu, ani nie czytałam i widzę, że nie mam czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam, ale jakoś mnie to nie dziwi. Oglądałam serial i wiedziałam już po nim, że książka nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tej książki nie poleciłabym nawet wrogowi :-P
    Co innego przy Lily czy Harper. Obydwa posiadają wątki kryminalne, a Harper jeszcze fantastyczny, a powieści są napisane na bardzo dobrym poziomie.

    Zobaczymy - może serial będzie lepszy? Chociaż może skoro Ci się nie podobał Gosiarellu, to lepiej nie próbować...? XD

    OdpowiedzUsuń
  13. Oglądam serial, ale od razu przyznaję się, że tylko dla Alexandra Skarsgårda. Głupota tej historii jest powalająca i na pewno nie przeczytam, ale uwielbiam tego aktora i wszystkie sceny bez jego udziału najchętniej bym wycięła.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, bo miałam zamiar ją przeczytać. Dobrze, że nie wydałam na nią pieniędzy, ale ściągnęłam wersję ebookową na czytnik ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaa... ! Czytnik dobra rzecz :-P

    OdpowiedzUsuń
  16. Przygody Sookie to mało strawialny tasiemiec i tyle. Ja się bardzo staram w każdej książce dostrzec coś pozytywnego i tutaj było to naprawdę abstrakcyjne zadanie. Natomiast co do seriali i książek to genialnym przykładem są "Pamiętniki wampirów". Jedno z drugim niewiele ma wspólnego i w tym wypadku książka jest znacznie gorsza.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl