Wola kontra Strach

21:47


Recenzja: Zielona Latarnia

Jakiś czas temu wraz z bratem bardzo ekscytowaliśmy się premierą filmu „Zielona Latarnia”. Pamiętam, że w dniu, gdy film wchodził do kin, byłam za granicą na wakacyjnym wyjeździe i nie mogłam się doczekać, aż razem z rodziną wybierzemy się na ekranizację. Niestety moje wyobrażenia o „Zielonej Latarni” były zbyt duże i nie pokrywały się z rzeczywistością. Jednak o tym za chwilę.

Gdzieś tam, daleko od naszej planety, istnieje potężna jednostka zwana Green Lantern. Są oni obrońcami wszechświata. Wybrańcy, to tak naprawdę wojownicy, którzy przysięgli strzec międzygalaktycznego porządku. Jednak gdy na horyzoncie pojawia się nowy wróg, zwany Parallaxem, wszystko spoczywa w rękach najmłodszego członka oraz jedynego ludzkiego reprezentanta – Hala. Mężczyzna jest wspierany przez swoją ukochaną z dzieciństwa, Carol Ferris. Główny bohater musi szybko odnaleźć w sobie odwagę i pokonać strach…

Fabuła filmu jak zwykle kręci się wokół zmagań głównej postaci i świata, który oczywiście jest ratowany przez poprzednio wymienionego bohatera…  Hal  Jordan z dnia na dzień staje się potężną  i nierzeczywistą jednostką. Jego zadaniem jest oczywiście nie tyko obłaskawić nowe supermoce, ale także nie raz wyruszyć na ratunek pięknej kobiecie. Czy da radę? Pfff… Co to w ogóle za pytanie?!

Od czego by tu zacząć? Nie mogę wymyślić chwilowo niczego, oprócz zakomunikowana Wam prostego faktu – spektakularnie się zawiodłam. Z każdą minioną  minutą mój zapał i podekscytowanie spadało, a na ich miejsce wchodziło rozgoryczenie i smutek. Niestety kolejna superprodukcja, która miała przed ekrany zaciągnąć miliony ludzi z różnych krajów, odniosła pewną klęskę. Spytacie się: Dlaczego? Film był emitowany w kilku państwach, a sale kinowe odwiedziło naprawdę wiele setek ludzi. Cóż… może i poszli obejrzeć film. Mogę jednak zapewnić, że jeśli chodzi o ten konkretny film, to z mojej strony był to pierwszy i ostatni raz.

Akcja niemiłosiernie się wlokła. Na początku jeszcze  tego nie widać, ale można praktycznie przyznać, że gdyby do kina poszedł od razu po pracy bardzo zmęczony człowiek, to zasnąłby w dowolnie wybranym przez swój organizm momencie. Ba! Oczy zamykałyby się nawet tym wypoczętym! Większość czasu poświęcona jest bowiem na klasyczne zabiegi, takie jak wypieranie się obowiązku jaki idzie z wielkim darem oraz opisywanie różnorakich pierwszych doświadczeń związanych z mocą. Być może nie działałoby  to na mnie, aż tak ujemnie, gdyby nie był to wątek szablonowy, powtarzany po prostu zawsze przy takiego typu produkcji. Mój apel brzmi: Ludzie ogarnijcie się! Cóż najwidoczniej każdy szanujący się superbohater musi zaliczyć okres pt.: ”Ja nie chcę!!”.

Dalej oczywiście idzie ratowanie pięknej kobiety oraz  pięknego, tęczą zalanego świata i to najlepiej w takiej kolejności. Kogo interesuje, że komputerowo wygenerowany kostium Zielonej Latarni, wygląda wyśmienicie? Czy ktoś w kinie zwraca uwagę na fakt, iż przy wersji 3D, obraz jest wizualizowany w o wiele lepszy sposób niż przy innych tego typu produkcjach? Powiem Wam – nikt. Jeśli już, to naprawdę bardzo mały odsetek ludzi. Być może recenzenci, ale taka ich praca. Łapią się też pokręceni fani, ale to zwykle jedna z odmian klasycznego zboczenia (bez urazy, ale poniekąd mówię też o sobie :-P).

Z aktorów najlepiej trzymał się odtwórca głównej roli, Ryan Reynolds, ale też na ostatku sił. Kilka razy udało się aktorowi wprowadzić coś od siebie, nadać postaci odrobiny realizmu, ale przez większość czasu miałam wrażenie, iż jest on bardzo ograniczany przez scenariusz.  Osobą wpadając w oko była na pewno Blake Lavely, aktorka głównie znana z serialu „Plotkara”. Fakt, miło się ją ogląda na ekranie, a „Zielona Latarnia” nie była wyjątkiem od reguły. Niestety najgorzej prezentował się czarny charakter, który cóż… prawie w ogóle nie siał grozą ani tym bardziej, nie zarażał strachem. Szkoda. Niewątpliwie ekranizacji tak poczytnego komiksu, przydałaby się  „zła postać”, ale taka z prawdziwego zdarzenia. Nawet nie chodzi o pracę jaką w to włożył odtwórca Parallaxa, Clacey Brown. Charakterystyka samego bohatera była… nijaka.

Reasumując, chętnie przeczytałabym komiks, aby z czystej ciekawości dowiedzieć się, czy wypada tak samo źle jak i film. Sądzę, że DC Comics jeszcze raz powinno się zastanowić, w jaki sposób chcą wizualizować swoje papierowe przedsięwzięcia, ponieważ poziom z produkcji na produkcję spada, oj spada! Po części jestem także zniesmaczona. W dzieciństwie, a nie było to aż tak baaardzo dawno temu, oglądałam animowaną bajkę, „Ligę Sprawiedliwych”. Już tamto przedstawienie Zielonej Latarni podobało mi się o wiele bardziej aniżeli teraz, na dużym ekranie.

Ocena: 3/10

czas trwania:     1 godz. 54 min.
gatunek:             Akcja, Sci-Fi
premiera:           29 lipca 2011 (Polska) 14 czerwca 2011 (świat)
produkcja:          USA
reżyseria:            Martin Campbell
scenariusz:         Michael Goldenberg, Greg Berlanti




Również może Ci się spodobać

13 nie zagryzła klawiatura

  1. To raczej nie dla mnie, poza tym niska ocena więc stanowczo nie :D
    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę omijać w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. oglądałam swego czasu film wraz z moim mężem i no cóż... za specjalny to on niestety nie był...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka zdecydowanie nie w moim guście, więc na pewno nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, nie...to już nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż Sylwio... to akurat jest film :-P

    Ogólnie bardzo lubię takowe produkcje, jeszcze cś mnie do nich ciągnie. Żałuję tylko, że każdy następny film jest gorszy od poprzedniego :-/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem fanką takich filmów, zwłaszcza, że twoja recenzja nie jest jedyną negatywną tego filmu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja i tak nie zamierzałam oglądać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że nie wydałam niepotrzebnie pieniędzy, bo chciałam niedawno obejrzeć ten film w kinie, jednak całe szczęście się rozmyśliłam.

    OdpowiedzUsuń
  10. W ostatnim czasie mało jest ciekawych filmów. Mam nadzieję, że chociaż "Perseusz" i "Hobbit" będą na poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ekhm... Ja nie wiem, ale jak zobaczyłam trailer ZIELONEJ LATARNI, to przez 3 minuty leżałam na dywanie i śmiałam się do rozpuku. Wdzianko miał 'niezłe', fabuła jakaś trochę taka no... no beznadziejna... ;D Dla Blake Lively kiedyś ten film zaliczę, ale spodziewam się około 2 h nieustającego brechtu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym obejrzeć z czystej ciekawości.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż... Prawidłowo Nyx :-D
    W ostatnich latach komiksowe ekranizacje w ogóle się nie sprawdziły.. . Tylko Iron Men wymiatał, ale to też bardziej dzięki odtwórcy głównego bohatera 8-)

    Ostatnio oglądałam Avengersów, może nawet popełnię recenzję, a chwilowo powiem Wam tylko - jest nadzieja!

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl