"Bo zapomina..."

11:54


Recenzja: Nietykalni (2011)

Zgorszona faktem, że gdy przebywałam za granicą, w mojej rodzimej miejscowości puszczali film, który chciałam obejrzeć od kilku miesięcy, postawiłam sobie za punkt honoru  jeszcze w tym tygodniu „coś” zobaczyć. Cudem można było nazwać fakt, że w kinie leciał film, wyprodukowany jeszcze kilka, a nie kilkanaście, miesięcy temu. Mój wybór padł na „Nietykalnych”.


Ta historia zdarzyła się naprawdę. Sparaliżowany na skutek wypadku milioner zatrudnia do pomocy i opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia. Zderzenie dwóch skrajnie różnych światów daje początek szeregowi niewiarygodnych przygód i przyjaźni, która czyni ich... nietykalnymi.

Zaczyna się wręcz banalnie. Zostaje przedstawiona historia obydwu mężczyzn. Szczerze powiedziawszy, nie nastawiałam się za bardzo na tę ekranizację, a z kina wyszłam pod ogromnym wrażeniem. Nie skłamię jeśli napiszę, że film jest po prostu rewelacyjny! Gdy oglądałam, z czasem coraz uważniej śledziłam losy postaci. W niesamowity sposób, przygody Phillipa i Drissa, zostały połączone ze służbą domu, dawno nie widzianą rodziną… Małe elementy układane w całość, przedstawiające całą historię. Od początku do końca.

Powiem szczerze, że byłam urzeczona. Świadoma faktu, że jest to opowieść o historii, która naprawdę miała miejsce, podziwiałam bogatego mężczyznę, Phillipa, za siłę i spokój, którymi emanował. Z drugiej strony oczywiście był Driss, chłopak, zagubiony życiowo. Reżyser umiejętnie przedstawił wydarzenia, dzięki czemu widz wyraźnie widział, jak bohaterowie filmu się dopełniają. Pomagają sobie wzajemnie znaleźć jakikolwiek cel w życiu. Później zaprzyjaźniają się, ufają sobie… stają się nietykalni.

  Wspaniały film. Na początku nic nie wskazywało na to, że ekranizacja została oparta na faktach. Nie wydawało mi się, że zachowania obu mężczyzn są wymuszone lub nienaturalne. Bardzo dobrze sprawili się także aktorzy. Oglądając, miałam wrażenie, że wszyscy Ci ludzie, którzy występowali, mieli do opowiedzenia jakąś historię. Oczywiście najwięcej można się było dowiedzieć o Phillipie i Drissie, ale nie tylko. Cała służba domu była traktowana jak jedna wielka rodzina. Ludzie pracujący ze sobą od bardzo dawna, jeden bliski drugiemu. Sądzę, że nowy pielęgniarz "wpasował" się w atmosferę bez większych kłopotów.

Niesamowicie została także przedstawiona przepaść pomiędzy sferami życia obu mężczyzn. Jeden diabelnie bogaty i może nie tyle co znudzony, a zmęczony życiem, a drugi pochodzący z biednej rodziny, po przejściach, nie mający żadnego celu. A później życie przeplata ich ścieżki i pokazując figę z makiem, stara się, aby jeden drugiemu jakoś pomógł. O dziwo - udaje się. Sądzę, że to właśnie jest niesamowite w tym filmie. Pokazuje on, że nawet nie wiadomo jak źle mogłoby być w życiu, to zawsze jest ktoś, kto pokaże Ci drogę, gdy się zgubisz.

Można się było pośmiać, popłakać. We mnie ta ekranizacja nie wzbudzała aż takich emocji, żebym ryczała, ale na pewno poruszyła. Nie sądzę, żeby znalazła się osoba, która z kina wyszłaby obojętna."Nietykalni" sprawili, że gdzieś głęboko we mnie coś drgnęło, wywołało dziwny skurcz. Niektóre sytuacje były zabawne, inne po prostu smutne.

Jest to jeden z tych filmów, które bardzo dużo pozostawiają po sobie i wnoszą w życie widza małą iskierkę. Płomyk świadomości, że gdzieś tam, są ludzie zmagający się z problemami tak samo jak my. Na pewno budzi empatię i wrażliwość na różne sytuacje, które dzieją się wokół nas.

Szczerze polecam. Jestem pewna, że nie będziecie zawiedzeni.


czas trwania:     1 godz. 52 min.
gatunek:             Dramat, Komedia
premiera:           13 kwietnia 2012 (Polska) 23 września 2011 (świat)
produkcja:          Francja
reżyseria:           Olivier Nakache, Eric Toledano
scenariusz:         Olivier Nakache, Eric Toledano



Również może Ci się spodobać

18 nie zagryzła klawiatura

  1. Od dawna planuję obejrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. brzmi zachęcająco, więc może i ja dam się namówić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oho, raczej nie oglądam zbyt dużo filmów, ale dla tego chyba zrobię wyjątek. Zapowiada się bardzo interesująco, a i Twoje opinia zachęca do obejrzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak kiedyś mi się będzie nudziło i będę miała ochotę na film to obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Na filmie byłam razem ze szkolną wycieczką, film mnie po prostu oczarował. Muszę przyznać, że film jest naprawdę świetny i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś go obejrzę :)

    Pati ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie bardzo się cieszę, a wierzcie, że lepiej wcześniej niż później XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam i podzielam Twoją opinię, choć niekiedy trochę przynudzał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję obejrzeć, oby mi się udało ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie oglądałam, ale będę musiała to nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię francuskie komedie, wiec nie mówię nie.:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Otagowałam Cię do zabawy :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam w kinie i przyznam, że mi się baaardzo podobał :D I moi znajomi śmiali się na cały regulator, więc większość sali dziwnie się na nas patrzyła...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Musze się wybrać na ten film.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja znajoma była na tym w kinie i również polecała. :) Muszę to obejrzeć, bo to francuska komedia, a ostatnio takie są nawet lepsze od amerykańskich.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie obejrzę tę ekranizację w najbliższym czasie. xD

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najlepszy film jaki widziałam od lat. Wspaniały, cudowny, zabawny. A Abdela Sellou poznałam osobiście:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj:) To świetny film i całkiem fajna recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Avo_lusion - WOW! To naprawdę super ;-) A cóż to był za okoliczności?

    Olu - miło mi cię powitać w blogosferze XD
    Dzięki za miłe słówko ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl