Goniąc nieśmiertelność

20:09


Recenzja: Strażniczka Lee Caroll

„Królestwo czarnego łabędzia” było dla mnie nie lada gratką. Książka pod pewnymi względami mi się podobała, ale nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że para autorów, kryjących się pod pseudonimem Caroll Lee, nie dała z siebie wszystkiego. Postanowiłam zatem dać szansę całemu cyklowi i zaczekać z osądem do premiery „Strażniczki”, drugiej części serii o Garent James, ostatniej spośród swej rasy. W końcu się doczekałam. Jakie były moje wrażenia? Czy książka podniosła poziom całego cyklu?  O tym już za chwilę.

Lee Carroll to pseudonim literacki Carol Goodman – autorki popularnych kryminałów – i jej męża Lee Slonimsky’ego, poety i menedżera funduszu hedgingowego. Małżeństwo mieszka w Great Neck w Nowym Jorku.

Projektantka biżuterii Garet James pochodzi z długiej linii kobiet, które przysięgły chronić świat przed złymi mocami. Z pomocą Willa Hughesa, piekielnie przystojnego czterystuletniego wampira, już raz udało jej się powstrzymać zagładę. Teraz Hughes wyrusza w podróż, by odnaleźć magiczną Letnią Krainę, w której – jak sądzi – będzie mógł uwolnić się od klątwy wampiryzmu. Dziewczyna rusza jego śladem. Szukając Willa, Garet spotyka wiele tajemniczych postaci. Każde spotkanie zbliża Garet do ukochanego oraz pomaga lepiej zrozumieć rodzinne dziedzictwo. Jednak nie tylko ona pragnie zdobyć wiedzę na temat magicznego świata, coś podąża jej tropem…

Zatem, moi mili, niestety muszę Wam oznajmić, że ze „Strażniczką” mam jeszcze większy problem niż z „Królestwem czarnego łabędzia”. Bez wątpienia jedna, jak i druga książka, to pozycje godne uwagi, jednakże nie wyróżniające się z tłumu. Ogromnym plusem jest plastyczność obrazu. Autorzy mają talent do opisów postaci jak i przyrody, co jest ważne, przy wprowadzaniu tak wielu różnorakich bohaterów. Ze smutkiem muszę jednak stwierdzić, że nie jest to pozytyw książki, a bardziej kunsztu pisarskiego pisarzy.

Historia sama w sobie jest dość banalna. Nieszczęśliwa miłość dwójki kochanków, która doprowadza do ich zguby. Oczywiście na drodze postaci stają inne, wrogie osoby i przeszłość, która stanowi rolę przepaści pomiędzy nimi. Jednak co to jest dla Garet, dziewczyny, wychodzącej już z większych tarapatów oraz Willa – wampira, za wszelką cenę chcącego odzyskać śmiertelne życie?

Muszę szczerze przyznać, że największą niewiadomą w całej powieści jest postać Willa. Stało się tak, ponieważ autorzy zastosowali narrację pierwszoosobową, przeplatając wydarzenia prowadzone z punktu widzenia Garet, dziejące się w czasie teraźniejszym oraz relację młodego Williama, prowadzącego czytelnika przez swoją przeszłość. W takim wypadku, po prostu nie sposób  przegapić druzgocącej różnicy pomiędzy Willem wampirem, a Willem człowiekiem. W „Królestwie czarnego łabędzia” miałam możliwość poznać tę postać, jako znużoną swą egzystencją, istotę nocy. „Strażniczka” dała mi możliwość śledzenia losów mężczyzny, gdy był jeszcze nieświadomym życia młodzikiem, podziwianym przez płeć piękną. Powiem Wam szczerze, młody Will był okropny. Jego zachowanie momentami było infantylne, wręcz idiotyczne. Chłopak nie rozumiał, że nie zawsze można być pępkiem świata. Żądał wiele od życia, nie proponując niczego od siebie. Totalna masakra. Z jednej strony jestem pełna podziwu dla przedstawienia przez pisarzy tak dynamicznego rozwoju postaci. Niestety wielkim mankamentem tego manewru był fakt,  że śledzenie przygód danego bohatera stało się dla mnie męką.

Druga rzecz to rozwinięcie wątków i fabuła.  Nie jestem w stanie wytknąć pisarzom braku logiki, ponieważ pod tym względem wszystko było w porządku. Co innego, jeśli mamy wziąć pod uwagę podtrzymywanie napięcia czy stopniowanie akcji. Jako czytelnik, w ogóle nie byłam zainteresowana wątkami, czy wydarzeniami, które na aktualnych kartkach miały miejsce. Co innego z opisami świata przedstawionego. Wtedy wręcz chłonęłam wszystkie słowa, zaserwowane przez pisarzy.

Prawda jest taka, że jeśli chodzi o rozwój cyklu, to „Strażniczka” stoi w miejscu.  Poziom książki raczej nie spadł gwałtownie, ale jeśli czytelnik ochłonął po barwnej palecie wszelkich bohaterów, przedstawionych w „Królestwie czarnego łabędzia”, to kontynuacja powieści nie zachwyca, nawet gorzej  - nie wywołuje podobnego podziwu, co jej poprzedniczka. Historia opisywana przez pisarzy nie wciąga, nie intryguje.  Już na samym początku biernie do niej podeszłam i tak już zostało do samego końca. Nie oczekuję w napięciu ostatniej części trylogii, tak więc pisarze pod tym względem ponieśli klęskę.

Podsumowując, jeśli jesteście fanami cyklu, treść zawarta w „Strażniczce” raczej nie zachwyci, ale także nie rozczaruje. Sądzę, że wielu sięgnie i po drugą jak i po trzecią część serii. Z różnorakich pobudek. Dla poznania zakończenia historii lub żeby nacieszyć się znakomitymi opisami. Sama nie obiecuję, że gdy wybije premiera  ostatniego tomu, z duszą na ramieniu pobiegnę do księgarni. Za to jestem  całkowicie pewna, że sięgnę po inną książkę duetu pisarskiego Caroll Lee, gdy tylko na nią trafię. 

Egzemplarz do recenzji dostałam od wydawnictwa Prószyński i Ska za co serdecznie dziękuję ;)


Tytuł: Strażniczka
Autor: Caroll Lee
tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
tytuł oryginału: The Watchtower
seria/cykl wydawniczy: Królestwo czarnego łabędzia tom 2
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: maj 2012
ISBN: 978-83-7839-142-5
liczba stron: 392
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Do tej pory ukazały się:
2) Strażniczka <----------





Również może Ci się spodobać

13 nie zagryzła klawiatura

  1. Zgadzam się w pełni, jej lektura tak mi się dłużyła...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przeczytam z chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaa... tylko dwieście stron, a czytałam ją przez tydzień :-/

    OdpowiedzUsuń
  4. nie czytałam poprzedniej części, ale to jak najbardziej seria dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniecznie muszę poszukać pierwszej części ;]
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Taaak. Zaczynanie od pierwszej to dobry pomysł XD
    A serio - "Królestwo czarnego łabędzia" polecam
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak na razie się wstrzymam, gdyż nie ciągnie mnie do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako, ze nie lubię zbytnio przerywać czytania serii w środku sięgnę po "Strażniczkę". Pierwsza część w sumie nie była taka zła ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo wszystko, z chęcią sięgnę po oba tomy. Kiedyś... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Może już niedługo... Konkursik u mnie będzie XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszą część czytałam, po drugą też mimo wszystko chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl