Nocna zmiana

20:19


Recenzja: „Miłość kąsa”  Lynsay Sands

Ostatnio, w literaturze fantastycznej, prawie na każdym kroku można spotkać wampira. Autorzy książek paranormal romance szczególnie polubili tego nieśmiertelnego bohatera. Fabuła często opowiada o ujarzmianiu mrocznej strony, chęci zmiany czy nawet przymusu odstawienia swojego głównego składnika pokarmowego (czytaj: krwi). Ja, jako czytelnik, zaczęłam się nudzić. Później nastąpił okres odkładania każdej pozycji, w której występował wątek wampirzej miłości. Starając się przełamać tą małą niechęć, postanowiłam, że sięgnę po książkę pt.: „Miłość kąsa” drugą część sagi o rodzinie Argeneau.


 Lynsay Sands jest autorką ponad trzydziestu powieści i ma na swoim koncie wiele nagród. Szczególnie doceniana za specyficzne poczucie humoru, którego nie brakuje także w jej książkach. Pisze głównie romanse historyczne oraz paranormalne, ma słabość do wampirów. Kolejne tomy Sagi rodu Argeneau wielokrotnie gościły na liście bestsellerów „New York Timesa”.

Etienne Argeneau ma poważny kłopot. Ktoś chce go zabić – na śmierć. Mężczyzna po trzystu latach egzystencji nie wie jak wytłumaczyć matce, że nie zamierza unicestwić swojego prześladowcy. Zagrożony jest także stan kawalerski Etienne, który swoją drogą, jest wampirem. Uratowała go bowiem piękna rudowłosa kobieta, jednocześnie poświęcając swoje życie. Nieśmiertelny się nie waha. Jeśli wybrał źle, będzie musiał egzystować ze swoim wyborem całą wieczność, ponieważ towarzysza życia wybiera się tylko jeden, jedyny raz.

Największym marzeniem Rachel to awansować na dzienną zmianę. Pani koroner pracowała po nocach, spała przy odgłosach pracującej kosiarki i w ogóle nie posiadała życia towarzyskiego. Wszystko przez pracę – jak twierdziła. Czeka ją ogromna zmiana, która przybędzie wraz z uderzeniem siekiery. Czy kobieta poświęci pracę za dnia dla jednego mężczyzny? Czy wyzbędzie się stereotypów?


Z początku byłam bardzo zawiedziona lekturą książki. „Miłość kąsa” to moje pierwsze spotkanie z sagą o rodzinie Argeneau, ponieważ nie czytałam „Ukąszenia”. Nie miałam pojęcia czego spodziewać się po tej powieści. Rozgoryczenie minęło bardzo szybko, gdy tylko odkryłam, że autorka książki posiada niewyobrażalnie dobre poczucie humoru. Przy tej powieści śmiałam się tak samo, jak przy powieściach o królowej Betsy, pióra Mery Janice Devidson, a jednak „Miłość kąsa”  nie była tak samo lekturą płytką i pustą. Miłe czytadło, które nie odmóżdża, ale solidnie odpręża.

Nie potrafiłam przyzwyczaić się do bohaterów skonstruowanych przez pisarkę. Trzy czy czterystuletnie wampiry zachowywały się dosłownie jak nastolatki. Przyzwyczajeni do maminej pomocy, byli tacy… delikatni i wrażliwi. Etieene to już w ogóle. Był mężczyzną spokojnym i cichym, nieprzyzwyczajonym do niecnych i złych czynów. To było takie… dziwne. Wampiry z powieści pani Sands w ogóle nie przypominały wampirów. Po kilku dialogach i sytuacjach osądziłam, że jednak autorka stworzyła postaci w ten  konkretny sposób, aby pokazać czytelnikowi inną stronę wampirzych osobników.

Fabuła była troszkę podzielona, chociaż jak zwykle w paranormalu, prym wiódł wątek romantyczny. Reszta była taką swoistą… otoczką. Oczywiście nie będę rozliczała powieści po tym aspekcie, ponieważ właśnie nim charakteryzuje się PR. Jedyne, na co chciałabym zwrócić uwagę, to duże urozmaicenie ze strony pisarki. Czytając książkę po prostu byłam pewna, że pani Sands przemyślała  konstrukcję powieści, zaplanowała wydarzenia. Brak sytuacji, gdy byłyby wprowadzane niepotrzebne wątki czy niespójna fabuła, był bardzo miłym zaskoczeniem, uprzyjemniającym lekturę książki. Na decyzję przeczytania powieści, wpływa także piękna i intrygująca oprawa graficzna.

„Miłość kąsa” nie wyróżnia się spośród książek, wchodzących na polski rynek. To kolejne  sympatyczne czytadło, które z wielkim powodzeniem potrafi poprawić zły humor czy deszczowy wieczór. Jestem pewna, że czytelnicy „Ukąszenia” będą zadowoleni w tym samym stopniu, co osoby, które swoją przygodę z rodem Argeneau zaczynają dopiero od kąsającej miłości. ;-)


tytuł oryginału: Love bites
seria/cykl wydawniczy: Wampiry Argeneau tom 02
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: czerwiec 2012
liczba stron: 336
słowa kluczowe: Wampiry Argeneau
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier


Brzmienie na dziś:



Egzemplarz do recenzji dostałam od wydawnictwa Prószyński i Ska za co serdecznie dziękuję ;-)

Również może Ci się spodobać

15 nie zagryzła klawiatura

  1. z chęcią sięgnęłabym po tę książkę :)
    zazdroszczę, że miałaś okazję czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie szczególnie nie ciągnie do tej książki, ale zachęciłaś mnie, więc postaram się ją gdzieś zdobyć ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ogromną ochotę zapoznać się z tą serią. Tym bardziej, że piszesz iż można się przy niej pośmiać :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. chciałabym przeczytać :)
    ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko zacznę od pierwszej części, gdy kiedys mi się trafi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem potrzebna jest porządna dawka dobrego humoru, jeśli tylko córka będzie miała ją w swoich zbiorach, to sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiś czas temu wygrałam pierwszy tom, czyli "Ukąszenie". Zapoznam się z nim i jeśli przypadnie mi do gustu to sięgnę również po "Miłość kąsa". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza część bardzo mi się podobała - była dosyć nowatorska i zabawna. Chętnie sięgnęłabym również po tą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba sobie daruję - nie przepadam za romansami...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapiszę sobie jej tytuł gdyby mnie kiedyś naszła ochota na tego typu książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zupełnie nie ciągnie mnie do tej książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno sięgnę po pierwszą część ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Vicky - sądzę, że druga jest napisana na tym samym poziomie co i pierwsza.
    Floro - Cieszę się :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zastanowie sie czy przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl