O litościwa śmierci!

15:52


Recenzja: „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” Drew Magary

Gdy tylko trafiła mi się okazja, żeby przeczytać "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich", nie wahałam się ani chwili. Najbardziej zachęcił mnie do tego tytuł książki, dopiero później opis. Trzeba przyznać, że jedno i drugie jest dość sprytnie obmyślone i wywołuje w potencjalnym czytelniku ciekawość. Książka rzuca całkowicie inne światło na różne sprawy, zmusza do myślenia i zastanowienia się: Czy gdybym mogła żyć wiecznie, nie tęskniłabym za śmiertelnością?

Drew Magary to amerykański pisarz, bloger sportowy i dziennikarz, publikował na łamach między innymi „Maxima”, „GQ”, „Playboya”, „New York Magazine”, „Rolling Stone’a” i „Penthouse’a”, współpracował z Comedy Central i ESPN. Jego pierwsza książka, „Men with Balls”, ukazała się w 2008 roku, trzy lata później wydał debiutancką powieść – „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich”.

 W 2019 roku ludzkość odkrywa lek, który czyni ich nieśmiertelnymi.

No, może nie do końca. Co prawda nikt już się nie starzeje, wciąż można jednak zginąć pod kołami ciężarówki albo zwyczajnie umrzeć na raka wątroby.

Do tego wieczne życie ma tylko jedną oczywistą zaletę... i całą masę wad. Wiesz, że wieczna młodość oznacza, że już zawsze będziesz miała okres? Nigdy nie przejdziesz na emeryturę. No i poważnie zastanowisz się, zanim na ślubnym kobiercu przyrzekniesz komuś, że nie opuścisz go aż do śmierci – to może potrwać naprawdę bardzo, bardzo długo.


Po przeczytaniu noty od wydawcy, którą z resztą  umieściłam powyżej, spodziewałam się raczej humorystycznego, może troszkę ironicznego przedstawienia sprawy. Autor jednak zabrał się do tego całkiem poważnie. Na początek - wykreował bohatera, który był zwykłym człowiekiem. Nie miał żadnych powiązań z wytworzeniem metody na nieśmiertelność, nie działał aktywnie z żadną ze stron. Miał bierne zapatrywania na sytuację nie tylko przyszłą, ale także i teraźniejszą. A później został rzucony w wir wydarzeń. Sądzę, że było to znakomite posunięcie - przedstawić fabułę za pomocą bohatera, który jest zwykłym szarakiem, pospolitym człowiekiem, nie mającym żadnego wpływu na sytuację.

Porównując  końcówkę z niektórymi wcześniejszymi wydarzeniami, ostatnie rozdziały wydają mi się jakieś takie... nierealne.  Można pomyśleć: Jak to nierealne? Przecież to science-fiction, większość tekstu zapisanego w powieści nie ma sensu. A właśnie, że nie! Autor tak umiejętnie przedstawił te wszystkie szczegóły, detale, zmiany, sytuacje i wydarzenia, sposób jak na to reagowało społeczeństwo....  Przez moment to wszystko wydawało mi się całkiem możliwe. Przyszłość. Czy ludzkość nie pragnie wiecznego życia? Z resztą, nawet bez tego już niedługo z pewnymi sprawami, jak gaz ziemny czy ropa naftowa, mogą zacząć się kłopoty. Zakończenie wydawało mi się totalnie oderwane od reszty.


Ktokolwiek mówi, że nie ma wyboru, jest po prostu zbyt leniwy, by zacząć decydować sam za siebie.

Nieśmiertelność była już wiele razy przedstawiana w różnorakich powieściach. Zwykle, nie obraźcie się, kojarzyło mi się to z motywem wiecznej miłości, z resztą nieszczęśliwej, pomiędzy dwojgiem kochanków. Autor „Nieśmiertelności, która zabije nas wszystkich” podszedł do sprawy z innej strony. Obrał realne zagrożenia ludzkości jako skutki wzięcia leku. Brak surowców mineralnych, kończąca się woda, liczne epidemie czy zmiany jakie dotykają istoty ludzkiej. Pisarz poświęcił wiele miejsca na dynamiczną przemianę głównego bohatera. Dzięki dziennikowi, który prowadził, czytelnik mógł zauważyć jak bardzo ludzkość stała się egoistyczna i cyniczna. Wymarła wszelka moralność i współczucie względem drugiej osoby. Zasady etyki przestały działać.

Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki pan Drew przedstawił wszystkie wydarzenia. Czytelnik ma styczność z formą dziennika, prowadzonego przez głównego bohatera.  Było to swojego rodzaju niezwykłe, ponieważ chociaż ze stylem pamiętnikarskim spotkałam się już nie raz, to z dziennikiem nie. Autor opisuje różnorakie sytuacje suchym, prostym i rzeczowym językiem. Na relację ze zdarzeń nie wpływa zabarwienie emocjonalne protagonisty. Dzięki temu czytelnik może sam zdecydować, w jaki sposób podejść do opisywanych spraw. Sam wytycza granicę. Przedstawia sobie punkt, w którym coś jest dobre, lub złe. Taki typ opisywania wydarzeń także pozwala odbiorcy na refleksje i chwilę zastanowienia.

Doświadczenie życiowe nauczyło mnie jednak, że jeśli kobieta przedstawia ci jakiś własny pomysł, nie zrezygnuje nigdy dopóty, dopóki nie ulegniesz.

Małym niedopracowaniem była tutaj technologia. Dostałam świat, w którym wieczność jest możliwa. Znaczy to, że nauka poszła do przodu. A co z technologią? Już dzisiaj na rynku światowym pojawiają się przedmioty, które w ubiegłym roku były marzeniem, S-F,przedstawianym w filmach (dobra teraz troszkę przesadzam ). Jednak mam na myśli, że pisarz nie uwzględnił tego rozwoju techniki. 

Tyle.


„Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” to książka bez wątpienia godna uwagi. Powieść na pewno nie raz otworzy oczy danemu odbiorcy, na kilka istotnych rzeczy, sprawi, że ludzie zaczną myśleć oraz zastanawiać się nad swoim własnym losem.  Napisana w sensowny sposób, bogata w zwroty akcji i zaskakujące wydarzenia, nie pozwala się także nudzić. Jest to oryginalne spojrzenie na świat ze zdumiewającą kreacją przyszłości. Sama sądzę, że jednak nie powinniśmy się dziwić. To jak będzie wyglądało nasze jutro, zależy tylko od nas, a my często  o tym fakcie zapominamy.

tłumaczenie: Grzegorz Komerskitytuł oryginału: The Postmortal

seria/cykl wydawniczy: Nowa Fantastyka

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: luty 2012
ISBN: 978-83-7839-053-4
liczba stron: 464
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier


Również może Ci się spodobać

11 nie zagryzła klawiatura

  1. Mimo że temat nieśmiertelności bardzo mnie intryguję i często o nim czytam (a nawet sama marzę o tym, żeby móc żyć troszkę dłużej, niż jest mi zaplanowane :P), to ta książka jakoś niespecjalnie mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusząca propozycja z tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. okładka zniewala - może się skuszę:P

    OdpowiedzUsuń
  4. I w tym wypadku sprawdziłoby się powiedzenie, że książki nie można oceniać po okładce. Jeśli zrobiłabym to - nie sięgnęłabym po tę książkę. Jednak, czytając opis oraz Twoją recenzję, czuję nieodpartą chęć sięgnięcia po nią! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. książkę od dawna mam wpisaną na mą listę życzeń, a co za tym idzie, z pewnością ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niekoniecznie mnie ta książka intryguje...

    OdpowiedzUsuń
  7. Z pewnością po nią sięgnę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że ten postęp techniczny został zatrzymany ze względu na zachłyśnięcie się lekiem na nieśmiertelność - ludzie przyporządkowali mu wszystkie swoje myśli i dążenia ;) Ale wiem, że trochę tłumaczę autora ;) Mnie książka też się spodobała i też uważam, że ostatnie rozdziały były trochę oderwane od reszty... niemniej jednak naprawdę, ale to naprawdę MOŻLIWE. Nie wiem, może to język albo umiejętność kreowania dobrej opowieści, ale ja skończywszy tę książkę przez chwilę siedziałam nieruchomo i wyobrażałam sobie moje miasto w takiej sytuacji za kilka lat... Przerażające.

    No i jeszcze jedno. Solara?! Co to za imię?! :D Najpierw myslałam, że autor żartuje, ale ona... naprawdę miała tak na imię O____________O

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od jakiegoś czasu mam ogromną ochotę na tą książkę, a Twoja recenzja sprawiła, że mam ochotę pobiec teraz od razu do księgarni by kupić tą książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę mam już za sobą i chociaż nie do końca jest w moim guście, to na pewno na długo zapada w pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nyx - Taaa.... Solara była porażająca po prostu O_o. Co do pomysłu z zastojem techniki, już się z nim zapoznałam na forum Gavrana i muszę przyznać, że jest bardzo sensowny. Ludzkość złapała po prostu lenia - ot, co!

    Remusik Lupin - Oh, dzięx :-)

    Tala - Prawda? XD Zmusza do zastanowienia bez wątpienia.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl