Strach

23:44


Recenzja: "Gone. Zniknęli Faza Piąta: Ciemność" Michael Grant

Nie wolno się bać. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja.

Cienie powodują, że Ciemność rośnie w siłę. Kruchy pokój pomiędzy dwoma obozami w każdej chwili może przestać istnieć. Minęło wiele czasu, od kiedy zdarzyło się coś naprawdę emocjonującego. Bohaterzy się nudzą, geniusze obawiają, a zwykłe dzieciaki próbują żyć normalnie. Normalnie. Czy to słowo posiada jeszcze jakąś godną uwagi definicję?   Tak wiele przeszli, ustanowili nowe prawa, przetrwali głód, plagę kłamstw i zarazę… Jednak Zło pragnie odrodzenia. Niezidentyfikowana siła niszczy ludzi i zwierzęta. Bariera staje się czarna. Nie ma się jednak czemu dziwić. To tylko ETAP.


„Ciemność” to już piąty,przed ostatni tom przebojowej serii pana Granta, która nie raz wzbudzała we mnie masę emocji od rozdrażnienia poczynając i na rozbawieniu kończąc. Do tej pory, nim jeszcze nie sięgnęłam po najnowszą część, najmilej mi się wspominało tom pierwszy. Coś w nim było. Początek tej całej historii był, moim zdaniem, zarysowany najlepiej i najwyraźniej. Chociaż „Głód” gonił Fazę pierwszą całkiem sprawnie, to do niej się nie umywał. Najgorzej w moim mniemaniu wypadł tom trzeci i czwarty. Momentami ogrom, wykorzystanych przez autora absurdów mnie przytłaczał i sprawiał, że bardzo ciężko brnęłam przez fabułę, którą mogłabym z powodzeniem nazwać morzem głupoty.

Cały czas jednak widziałam coś w tych książkach. Były przerażające, zapełnione przez wiele okropieństw, których człowiek sobie normalnie nie wyobraża. Jednocześnie też od czasu do czasu jakiś dialog czy sytuacja sprawiały, że  budziła się we mnie nadzieja. Myślałam wtedy: „A może im się uda? Może znajdzie się miejsce na jakiś happy end?” Historia opisana przez pana Michaela Granta ma słodko – gorzki smak, gdzie ten drugi zdecydowanie przeważa. Koniec przygód naszych etapowych bohaterów jest bliski, jednak nie oznacza to, że jeszcze nie będą musieli rozegrać wielu bitw i wojen, żeby do niego dożyć.

Wciąż w pewien sposób pozostawała Genialną Astrid. Właśnie dlatego mieszkała w lesie, cała pogryziona przez muchy, śmierdząca padliną i dymem, z rękami pełnymi blizn i odcisków. Dlatego w ciągłym napięciu wciąż rozglądała się ostrożnie dookoła, próbując zidentyfikować każdy z dźwięków lasu i dlatego ćwiczyła ładowanie strzelby. Bo przecież tak właśnie musiało wyglądać życie geniusza.

Rzeczą, która mną wstrząsnęła, była nieprawdopodobna dynamika bohaterów. Oni wszyscy tak bardzo się … zmienili. Wiecie przecież jak jest. Zwykle już na samym początku czytelnik poszukuje postaci, którą by wielbił, kibicował jej czy nawet się z nią utożsamiał. Tutaj przeżyłam całkowity szok, ponieważ w pewnym momencie nie potrafiłam już orzec, kto jest kim. Genialna Astrid cały czas pozostała tą inteligentną dziewczyną, która potrafi znaleźć rozwiązanie w kryzysowej sytuacji, jednakże jednocześnie przestała być osobą, segregującą świat na czerń i biel. Zaczęła zauważać szarości. Podobnie z Dianą. Dziewczyna dojrzała, stała się odpowiedzialna. W pewnym sensie, jej ostre krawędzie troszkę się zaokrągliły, jednak jestem całkiem pewna, że było to raczej skutkiem strachu, który jej nigdy nie opuszczał w tej części. Mogłabym tak wymieniać kilka akapitów, ale tę zmianę można dojrzeć tylko przeczytawszy powieść.

Wszystkie postaci po prostu zapomniały, że są jeszcze… dziećmi. Musieli wiele przejść i przeżyć. Pogodzić się z faktami, które bolały. Życie pod kopułą stało się dla nich całym światem, nie istniało nic oprócz tego. W ich egzystencję czasami wkradała się monotonia, która niestety sprawinie była przepędzana przez dziwne sytuacje. ETAP zmienił ludzi, sprawiając, że przystosowali się oni do panujących w nim warunków. Było to takie… smutne.

- Opowiem ci dowcip,Cigarze. Rozum i szaleństwo idą razem na spacer w ciemności szukając wyjścia. Cigar roześmiał się, jakby to było zabawne. - wiesz chociaż jaka jest puenta, biedny, szalony chłopaku? - Nie - przyznał Cigar. - Ja też nie więc po prostu idźmy przed siebie, póki starczy nam sił.

„Ciemność” jest także rozwiązaniem wielu istotnych, dla fabuły, zagadek. Jestem pewna, że nie byłam jedyną czytelniczką, którą intrygowała sprawa dorosłych. Co się z nimi stało? Czy żyli? Czy za barierą jeszcze cokolwiek istniało? Sprawa ma swoje wytłumaczenie już na pierwszych stronach książki. Nie było to zaskakujące, ale zdecydowanie fascynujące. Zaczęłam zadawać sobie pytania w stylu: Co by było gdyby…? Właśnie. Autor już od początku wciągnął mnie w wykreowany przez siebie świat. Sprawił, że nie widziałam niczego innego oprócz słów, składających się w zdania. Kazał mi, przypomnieć sobie wszystkie szczegóły, wydarzenia, które miały miejsce w poprzednich częściach.  Tylko zapoznałam się z pierwszym rozdziałem, a już byłam maksymalnie  zaabsorbowana całą resztą.

Sam siedział za kółkiem, Dekka obok niego. Komputerowy Jack wciśnięty był w wąską przestrzeń za siedzenim kierowcy i nie wyglądał na zadowolonego. - Bez urazy, Sam, ale zjeżdżasz z drogi. Zjeżdżasz z drogi! Sam! Zjeżdżasz z drogi! - Nieprawda. Zamknij się - warknął Sam, wyjeżdżając z powrotem na drogę, po tym jak samochód omal nie wylądował w rowie.

Odpowiedzi się pojawiły, ale tylko na część pytań. Czasami mam dziwne wrażenie, że autor bawi się z czytelnikami, cały czas dawkując im w ten sposób informacje. Piąty tom to rekcja na poprzednie części, ale także wprowadzenie nowych, nieznanych dotąd komplikacji.  Fabuła "Ciemności" jest tak samo emocjonująca jak poprzednich. Bywały momenty, kiedy byłam wręcz pewna niektórych sytuacji czy zachowań bohaterów, a później następowało zaskoczenie, ponieważ pisarz rozgrywał wszystko całkowicie inaczej. Mniej interesująca zdawała się zaś sama intryga. Chociaż pan Grant nie podzielił się z czytelnikami wszystkimi istotnymi faktami, to potrafiłam z niemałym powodzeniem sama rozwiązać zagadkę, która sprawiała bohaterom o wiele więcej kłopotów.

„Ciemność” to jedna z moim bardziej lubianych powieści z serii ”Gone”. Owszem, trzeba przyznać, że ta część jest troszkę bardziej łagodna od poprzedniej i o wiele mniej surowa od części pierwszej. Z drugiej strony, piąty tom przygód bohaterów, nie zostawia czytelników też na lodzie, nie gwarantując napięcia, zagadki czy masy akcji. Wszystkim zainteresowanym polecam, ponieważ naprawdę warto. Drżę z niecierpliwości, czekając na moment, kiedy wyjdzie „Światło”. Jestem bardzo ciekawa jak wreszcie to wszystko się skończy, ponieważ, jak zwykle w przypadku pana Granta, mam wiele pomysłów na temat tego jak to wszystko się potoczy, ale żadnej pewności co do nich.


tłumaczenie: Natalia Mętrak
tytuł oryginału: Fear. A Gone Novel
seria/cykl wydawniczy: Gone tom 5
wydawnictwo: Jaguar
data wydania: maj 2012 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7686-113-5
słowa kluczowe: gone, ciemność, strach, magia, przyszłość
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier






Również może Ci się spodobać

17 nie zagryzła klawiatura

  1. Za serię zabiorę się jak tylko zdobędę pierwszą fazę, gdyż na razie to moją półkę zdobią tylko faza druga i trzecia. Ja nie wiem jak to robię, że przeważnie serie od środka zbieram :D
    Ale ogólnie jestem bardzo jej ciekawa i cieszę się, że 5 część dorównuje poprzednim, ponieważ zdarza się w seriach, że co kolejna część to gorsza... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od pewnego czasu kusi mnie ta seria. Rozejrzę się za nią, bo chyba warto ją poznać.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam pierwszy tom i mam zamiar zapoznać się z kolejnymi:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę jak najszybciej nadrobić zaległości z tą serią - do tej pory przeczytałam trzy pierwsze tomy i mam ochotę na więcej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety ale nie mam przekonania co do tej serii książek.

    OdpowiedzUsuń
  6. całą serię mam na mojej "liście życzeń" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie czytałam tylko pierwszy tom cyklu... czas to nadrobić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam tylko pierwszy tom, ale zamierzam to nadrobić;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna książka. :3 Dałaś wspaniałe cytaty! Nigdy nie mam talentu do ich wyszukiwania. :D Również czekam na kolejną część, ponieważ nie wiem, ile bym wymyślała, to i tak potem Grant mnie zaskakuje. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio przeczytalam peirwszą część i jakoś do mnie nie trafiła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczynam myśleć o tej serii na poważnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio ta seria stała się bardzo popularna i zbiera same pozytywne recenzję. Mnie jednak w ogóle nie ciągnie do zapoznania się z nią.

    OdpowiedzUsuń
  13. No to tylko czekać na zakończenie serii, które już w 2013 roku, jeśli się nie mylę. A ja dopiero drugi tom będę czytała.
    written-by-bird.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam u siebie jedynkę i muszę w końcu zacząć ją czytać!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię całą serię Gone. Twoja recenzja narobiła mi niesamowitego smaka na tą część, a ja przecież mam przed sobą jeszcze tom czwarty :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Czekałam na tę książkę i zaczaiłam się na nią w bibliotece. I udało się! Czytam ją jako pierwsza :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem właśnie w trakcie czytania piątej części "GONE". Seria jest naprawdę wspaniała. Jedna z moich ulubionych serii. Chociaż muszę przyznać, że nie pasują mi rozdziały, w której opisane jest życie poza ETAPem (życie dorosłych). Uważam, że bez tego byłoby troszeczkę lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl