Wiadomość

13:45


Recenzja: "Sekretny język kwiatów" Vanessa Diffenbaugh

Jestem nieufna jak lawenda. Samotna jak biała róża. Boję się. Dlatego pozwalam by moim głosem były kwiaty.

Ludzie już od stuleci wymyślają różne sposoby komunikacji.  Wcześniej słało się gołębie z listami, dzisiaj służą do tego telefony komórkowe. Emaile, facebook – elektronika pomału zaczyna wypierać listy i przesyłki. Jednak subtelne sposoby komunikacji, znane tylko w bardzo wąskich kręgach, potrafią przetrwać przez stulecia. Jednym z nich jest sekretny język kwiatów, gdzie przez rodzaj danej rośliny, przekazuje się ukryte wiadomości, emocje i uczucia. 


Książka pani Vanessy Diffenbaugh nie oczarowała mnie od razu. Była chwila, gdy internet trząsł się od recenzji tej powieści, a „Sekretny język kwiatów” zyskiwał na popularności. Sama na tę pozycję trafiłam stosunkowo niedawno, przeglądając biblioteczne półki. Był to oczywiście jeden z tych wypadów „oddaję i nie biorę”, który nigdy w moim wypadku nie jest skuteczny. Korzystając z okazji, postanowiłam powieść przeczytać. Okładka mnie nie zachwyciła, jednak zrobił to opis. Wiedziałam, że będę musiała zapoznać się z tą historią. 

Victoria obchodzi osiemnaste urodziny. Bez świeczek. Bez dużej imprezy ze znajomymi. Jej życie nie było tak kolorowe jak niektórych rówieśników. Dziewczyna dzieciństwo spędziła w różnych domach dziecka  i rodzinach zastępczych. Nieprzystosowana. Małomówna. Aspołeczna. Bezczelna i nieufna. Na zewnątrz tylko to było widoczne. Mało kto wiedział, że dziewczyna jest bardzo wrażliwa i czuła na piękno.  Komunikowała się ze światem za pomocą kwiatów, tak jak nauczyła ją tego jedyna osoba na świecie, której pozwoliła się zbliżyć. Początek dorosłego życia nie był najlepszy dla Victorii. Dziewczyna nie potrafiła przystosować się do egzystowania pomiędzy innymi ludźmi. Pragnęła zostać florystką. W kwiaciarni przygotowywała klientom bukiety o ukrytych znaczeniach, aby pomóc im w codziennym życiu. Sama jednak nie chciała odnaleźć miłości, bezpieczeństwa czy poczucia przynależności. Wszystko zmieniło się, gdy poznała Granta, chłopaka, który także wiedział czym jest sekretny język kwiatów. 

Samotność, przynajmniej dla mnie, jest uczuciem zmiennym. Czasami potrzebna by zrozumieć niektóre sprawy, innymi razy uwierająca, gdy człowiek potrzebuje kontaktu z ludźmi. Patrząc na wszystko z boku, jestem całkowicie przekonana, że nie da się żyć samemu, bez bliskich. Potrzebna jest przyjaźń, miłość, chociażby matczyna, czy zrozumienie ze strony drugiej połówki. Ludzie nie zawsze są niszczącymi wszystko potworami, potrafiącymi zepsuć najpiękniejsze chwile. Powinniśmy być świadomi faktu, że umiemy także wspierać, współczuć czy podać pomocną dłoń. Autorka w swojej książce przedstawia czytelnikom bohaterkę, która została pozbawiona tej cząstki człowieczeństwa.   Victoria była przez wiele lat bardzo raniona przez ludzi. Niezrozumiana, nie starała się być dla innych, żyła dla siebie. Jako dorosła, zagubiona kobieta, pomału zaczynała rozpoznawać piękno świata czy ludzkich zachowań. 

Pisarka nie boi się poruszać trudnych tematów, bez koloryzowania opowiada historię dziewczyny, którą przez całe życie targają demony przeszłości.  Bohaterzy są nakreśleni bardzo ciekawie, posiadają swoje wady i zalety, mają także wiele cech dla nich charakterystycznych. Interesująco nakreśleni, wzbogacają akcję, ich zachowania jak i  zarówno dialogi, były dla mnie jedną z bardziej intrygujących rzeczy w powieści. 
Nigdy nie widziałam jak w danym momencie zachowa się Victoria. Była ona postacią pełną dystansu dla świata i siebie samej. Nie posiadała pewności siebie ani odwagi do stawiania czoła temu, co miało nadejść.

Bardzo pomocny był także słownik poszczególnych kwiatów wraz ze znaczeniami, który został umiejscowiony na samym końcu książki. Po przeczytaniu tej powieści wiem na pewno, że już nie będę patrzeć na te cudowne rośliny w ten sam sposób, co wcześniej. Będę starała się rozróżniać znaczenia, szukać ukrytych wiadomości, nawet tych, które zostały wysłane nieświadomie. „Sekretny język kwiatów” jest jednak książką mówiącą przede wszystkim o ludzkich zachowaniach i wzajemnym zrozumieniu. Wybaczeniu i puszczeniu w niepamięć  różnych krzywdzących nas wydarzeń. Debiut pani Vanessy nie tyle co powala na kolana, a wywołuje drżenie serca. 

Książka zapada w pamięć na bardzo długo, co nie powinno nikogo dziwić. Jest to piękna lektura, posiadająca klimatyczną fabułę oraz postaci, które nad wyraz dobrze przekazują sobą wszelkie ludzkie odruchy i zachowania. Czytelnik w pewnym momencie zostaje całkowicie pochłonięty historią, opowiadaną przez pisarkę, zaczyna utożsamiać się z bohaterami i im kibicować. Zakończenie powieści jest tak naprawdę bardzo dobrze skonstruowanym podsumowaniem całej gamy uczuć, która przebrzmiała i słów, przekazanych pomiędzy wierszami. Sekret, kryjący się w języku kwiatów, kruszy serca i apeluje, aby spojrzeć w głąb drugiego człowieka. 

tłumaczenie: Małgorzata Miłosz
tytuł oryginału: The Language of Flowers
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: maj 2011
ISBN: 978-83-247-2372-0
liczba stron: 400
słowa kluczowe: kwiaty, miłość, rodzina zastępcza, dom dziecka,
kategoria: romans, obyczajowe
język: polski
typ: papier



Również może Ci się spodobać

7 nie zagryzła klawiatura

  1. Z pewnością przeczytam niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę w planach, od bardzo, bardzo dawna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że jak spotkam się z tą książką to na pewno wezmę i przeczytam. Nie przejdę obok obojętnie, ale zatopię się w fabule :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę i pewnie wkrótce się za nią "zabiorę". Mam wobec niej dość duże oczekiwania, więc cieszę się, że Twoja jest pozytywna, i jak piszesz, książka na długo zapada w pamięć- to zawsze świadczy o jej wyjątkowości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka naprawdę zachwyca :-) Pomysł na fabułę też nieszablonowy, co u mnie daje ogromny plus :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę, no i jeszcze ta okładka... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś nawet zaczęłam ją czytać, ale w końcu ją odłożyłam i zapomniałam o niej. Po przeczytaniu Twojej recenzji zaczęłam strasznie tego żałować...

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl