Frakcja ponad krwią, niezgodność ponad regułami

23:26


Po „Niezgodną” sięgnęłam w sierpniu. Po przeczytaniu książki, dosłownie pięć sekund poświęciłam ogólnemu ogarnięciu wszystkich bzdetów, które się w niej znalazły, po czym sprawiłam, aby moje życie było wolne od tej powieści, pozbywając się jej z myśli i prywatnej biblioteczki. Doświadczenie to było tak przerażające, że do dzisiaj zbierałam się, aby o danej książce napisać tekst. Mam nauczkę – nie sięgać po pozycję, która posiada okładkę ze wszystkich stron zapchaną cytatami z pochlebnych recenzji, zapewne pozamieszczanych w innej części internetowego wszechświata – tej jeszcze przeze mnie nieodkrytej.  

Książka opowiada o przygodach Beatrice Prior (vel Mary Sue). Jej rodzinną frakcją jest nudny Altruizm, tak więc porzuca go dla jedwabistych Nieustraszonych,  których już od dawna skrycie podziwia, podgląda i szanuje. Jest niestety także niezgodna (Ha! Nie spodziewaliście się, co?), co oznacza, że podziela cechy kilku frakcji, przez co do żadnej nie pasuje, a w przyszłości może być groźna dla systemu, więc musi się z tym kryć. Oczywiście za każdym razem, gdy powinie jej się noga, trafia na dobrą duszyczkę, która wszystko zatuszuje… ale do tego jeszcze dojdziemy.

Najważniejszym fundamentem świata przedstawionego jest fakt, że społeczność dzieli się na pięć odłamów, każdy kształcący konkretną cechę – Prawość (szczerość), Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwagę), Serdeczność (spokój, pokojowe nastawienie) i Erudycja (inteligencję). Każdy młody człowiek ma szansę wyboru frakcji, gdy przyjdzie czas na jego próbę, która będzie określała jego cechy osobowości. I tutaj mam już się do czego przyczepić – po pierwsze, człowiek jest tak oryginalnym i nieprzewidywalnym stworzeniem, że niemożliwością jest wytypowanie jakieś grupy, gdzie wszyscy jej członkowie będą podzielać te same cechy. Litości! Nawet jeśli już, to trzeba by było zrobić to na podstawie pewnego szablonu cech i zachowań, gdzie dana grupa w większości by go podzielała. Jednak nawet wtedy rodziłyby się wątpliwości, podziały, krętactwa wynikające z drugiej puli cech, już do schematu nie pasujących… 

Próba. Czy w ogóle jakakolwiek osoba, która miała na tyle odwagi, żeby książkę przeczytać ze zrozumieniem (bo przy "Niezgodnej" zdolność myślenia się wyłącza), może mi wytłumaczyć sens istnienia tej próby? Masz szesnaście lat, więc czas na teścik! Ludzie „ważni dla systemu" podłączają Cię do jakiejś maszyny,  jakiegoś głupka wrabiają w sprawdzanie Twoich zdolności i podłączają go do Twojego mózgu, a później bliżej nieokreślonym sposobem wtłaczają Ci w głowę jakąś sytuację i czekają jak się zachowasz. Najpierw jest pusta sala. Nie wiesz co masz robić, nie wiesz dlaczego się tam znajdujesz… i nagle pojawia się nóż i ser… jakiś głos w Twojej głowie karze ci wybierać. Jak wybrałeś nóż to jesteś nieustraszony, jak wybrałeś ser to jesteś inteligentny, a jak nie wybrałeś nic, bo byłeś zbyt zdezorientowany dziwnym pojawieniem się dwóch przedmiotów i głosem w głowie, to nie ma na Ciebie określenia i złamałeś system, shakowałeś Matrixa…  Czy naprawdę chcecie żebym to skomentowała? 

Ze strony na stronę było gorzej. Ta książka to chłam  do tego stopnia, że nie będę przepraszać,  jeśli w tym momencie zranię czyjeś uczucia. Brakowało mi tu logiki, jakiegokolwiek przygotowania do tematu… zgroza! Nie wiem, czy spośród osób, które moją recenzję przeczytają, znajdzie się ktoś, kto od czasu do czasu przegląda podziękowania. Najczęściej zajmują one kartkę, czasami stronę, jednak po lekturze książki można się z nich dowiedzieć masę rzeczy. Widzicie, pisarz to nie jest osoba, która ot tak, siada przed komputerem i sobie pisze. Trzeba wiedzieć o czym się pisze i po co się pisze. W innym wypadku to nie ma sensu. „Niezgodna” jest to książka, gdzie autorka nawet nie wysiliła się żeby temat sobie wygooglować. 

Veronica Roth stworzyła przerażający świat, wsadziła do niego bezmyślnych bohaterów i nazwała to powieścią. Najprostsza definicja dystopii – książka o tym, że na świecie było źle, ludzie w przyszłości wprowadzają zmiany, żeby to naprawić i jest gorzej. Proste? No właśnie nie za bardzo.  Esencja dystopii w  „Niezgodnej” polega na nieuzasadnionej przemocy, absurdalnych wyborach i przerażającej obojętności, która wydziera z zachowania przedstawionych postaci. 

Na przykład, zostawiając już w świętym spokoju tę „Próbę” (tak, właśnie wywróciłam oczami), porozmawiajmy o tym co było dalej. Otóż. Nieświadoma niczego młodzież,  po swoim  tekściku musi stawić się na wielkiej uroczystości, gdzie wybierze frakcję, która jej pasuje (gdybym wcześniej nie napisała, że zostawię w świętym spokoju „próbuję”, to teraz bym zapytała po co ona była, skoro potem i tak bohaterowie kierują się swoim wyborem).  Oczywiście jest to zrobione na zasadzie: Jesteśmy rodziną, masz wolny wybór, ale jak odejdziesz do innej frakcji to jesteś wydziedziczony i nie chcemy cię znać!, tak więc główna bohaterka ma potężny kryzys osobowości i do końca nie wie, dokąd ma iść.* W końcu, po wykonaniu bliżej niezidentyfikowanych i niezrozumiałych rytuałów, których opisy wywoływały u mnie migrenę i potężne „WTF?”, podzieleni bohaterowie oddalają się ze swoją nową rodziną. Następuje sytuacja sprawdzania umiejętności – w tym przypadku wskakiwanie do rozpędzonego pociągu – chłopak, który przez całe życie nie robił nic oprócz uczenia się (rodzice mu wtłaczali, że będzie Erudytą), nie chce i nie potrafi tego zrobić. Nikogo to nie interesuje, chłopak nie potrafi, więc jest bezfrakcyjny (czyli ma mieszkać pod mostem)…  Sytuacja numer dwa – tym razem skakanie po dachach – komuś to niestety nie wychodzi, biedak nie ma dziewięciu żyć i sobie umarł. Komentarz drużyny – „Nie pasował do nas”**.  

Tak więc, żeby było jasne – autorka przedstawiła świat podzielony na frakcje. Ludzie od samego początku wychowują się w jakiejś społeczności, ale mogą ją zmienić po teściku. Nikogo nie interesuje czy jakiś fastfoodziarz poradzi sobie jako nieustraszony, ponieważ nagle się nim poczuł, a Ci którzy przez całe życie obserwowali nieustraszonych kolegów, oddawali im cześć i robili ołtarzyki dają sobie radę i mają +100 do jedwabistości, bo potrafią wykorzystywać teorię w praktyce… 

„Niezgodna” jest to debiut pani Veronici Roth, a ja już od dawna poszukuję wydawnictwa, które wydało jej książkę. Widzicie, gdy byłam mała pisałam opowiadania. Teraz dzięki moim umiejętnością językowym, których nabyłam od tamtego czasu, mogłabym sobie te opka o zwierzaczkach i wróżkach przetłumaczyć, a później stać się bestsellerowym pisarzem! *-* Jeśli ktoś do tego momentu nie odgadł co staram się wam przekazać to tak – „Niezgodna” przypomina opko napisane przez sześciolatkę i urozmaicone w wymysły dorosłej kobiety. Roi się tam od niedociągnięć i bynajmniej nie chodzi mi o przecinki (których też brakuje).  Nazwanie tego brakiem pisarskiej wprawy jest… eufemizmem!  Zdania są krótkie i dziwne, bo brakuje w nich słów, przez co tracą sens. Dać taką książkę człowiekowi, a ten zaczyna pojmować znaczenie rzeczownika w wypowiedzi.  Już nie raz, podobnie jak w tym przypadku, spotykałam się z powieścią, gdzie opisy były bardzo oszczędne i mało plastyczne, ale ludzie… żeby mieć problem z dialogami? Rozmowy bohaterów były pozbawione sensu, ponieważ niektóre sformułowania nie pasowały do kontekstu. Wypowiedzi były bardzo sztuczne i wymuszone, a do tego od czasu do czasu trafiał się źle użyty zwrot, przez co dialogi kompletnie traciły wydźwięk czy przesłanie, które miały nieść. 

Nie wspominając już o błędach stylistycznych i interpunkcyjnych oraz o literówkach, które całkowicie zrażały mnie, jako czytelnika, do kontynuowania lektury. 

Główna bohaterka była zbyt idealną osobą. Nie miała żadnych wad, zawsze kierowała się bezinteresownością i wrodzonym miłosierdziem matki Teresy. Była bardzo nierealistyczna i  trywialna. Reszta postaci to zepsute roboty, które chodzą, mówią, robią co im  się karze i nic ponadto. Chyba, że akurat wykonują rolę „Tych Co Nie Lubią Tris” – wtedy muszą być zUymi  i nieznośnymi nastolatkami, których w przyszłości palec bUstwa AŁtorskiego  będzie musiał zmiażdżyć.  Jednakże nawet wtedy są przedstawieni bez polotu, jednowymiarowo i nieciekawie.  Akcja jest przewidywalna. Mało tego! Byłam na tyle hardcorowa, żeby domyślić się przebiegu tejże akcji po pierwszym rozdziale książki! Żeby było w tym tyle mojego mega sprytu, co głupoty autorki… Wątek romantyczny był żenujący, rozciągnięty do niebotycznych rozmiarów i przedstawiony w niepokojąco harlequinowski sposób. Okrucieństwo było tutaj pokazane nie gorzej niż w „Postalu”, a całość została tak okraszona krwią, że szpital by nie pogardził takimi zapasami. 

Przez cały czas, gdy czytałam książkę, zastanawiałam się nad jednym – jakby to było ją odłożyć i nie mieć świadomości, że coś takiego jak „Niezgodna” w ogóle powstało i zostało wydane. Niestety świat jest brutalny, głupimi łatwo manipulować, a ja osądziłam, że jeszcze jedna zła książka jest na tyle dobra, że będę mogła sobie nabazgrać recenzję.  „Powieść” na pewien czas odzwyczaiła mnie od myślenia, dzięki czemu troszkę od tego odpoczęłam. Gdy w końcu zauważyłam, że na każdym kroku znajdę jakąś niedorzeczność, trudno było spamiętać bzdury wcześniejsze, więc jeszcze jeden plus – ćwiczenie pamięci. Książka rozwinęła we mnie także umiejętność do sprytnego kojarzenia wątków – mogłabym podać kilka przykładów książek dystopijnych, z którymi pokrywają się wydarzenia opisane w „Niezgodnej”.  Książka w sam raz na dołączenie do nowej podstawy programowej…

tytuł oryginału: Divergent
seria/cykl wydawniczy: Divergent tom 1
wydawnictwo: Amber
data wydania: marzec 2012
ISBN: 9780062024022
liczba stron: 352
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski



* Moja subtelna aluzja, aby "Niezgodna" podążyła tam, gdzie życzyłam tego "Eve". :)
** Cytat niedokładny - znaczenie to samo, możliwy inny zapis w książce.

Również może Ci się spodobać

17 nie zagryzła klawiatura

  1. Uwielbiam Twoje recenzje, naprawdę. Co z tego, że mogę się oddać lekturze przyjemnej recki, w której książka będzie uznawana za zachwycającą, jak mogę przeczytać to co ty piszesz. Nie pisz pozytywnych opinii, błagam!
    Co do książki - to nie, raczej nie. Lubię czasami dla 'odmóżdżenia" przeczytać coś przy czym mało się myśli, jednak "Niezgodna" to chyba dla mnie za wiele. Hmm, a nóż bym ją pokochała?!

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Kadzia - Hmmm... ale wtedy musiałabym też czytać więcej książek rodem z opka do analizy - miej na względzie moje zdrowie psychiczne. :D

    Chociaż dzięki bardzo za miłe słowa. To tak jakbym dostała +20 do jedwabistości. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Blair jak zawsze urocza i szczera do bólu, uwielbiam Twoje wredne recki, szczególnie kiedy sprowadzasz autora na Ziemię, biedna Veronica zapewne ma teraz atak czkawki, biedactwo gdyby wiedziała, że jej wypociny zostały porównane do poziomu sześciolatki i te problemu z budowaniem zdań,o dialogach nie wspominam. " i do końca nie wie, dokąd ma iść.*" coś mi to przypomina. Nie życzę Ci źle Blair, ale mam nadzieję, że na więcej literackich zbuków będziesz trafiać, bo Twoje niepochlebne recki bawią mnie do łez. Książkę niestety już kupiłam zwabiona dobrym PR, ale nie tknę jej, na szczęście niedługo gwizdka więc sprawię komuś miły prezent...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach... gdyby tylko zagraniczni autorzy przejmowali się moimi wypocinami... *-*
    Cieszę się, że recenzja się spodobała. ;-) Chociaż znowu niepochlebna, no ale w czymś w życiu trzeba być dobrym, więc dlaczego nie w pisaniu...? ^v^

    Prezent zaiście będzie "bardzo" sympatyczny. x)
    Chociaż jakąś ciekawą zakładkę podrzuć. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi "Niezgodna" bardzo się podobała! Uwielbiam dystopie i wszystkie inne powieści młodzieżowej, a przy tej książce zrelaksowałam się i zapomniałam o bożym świecie. Co prawda, dystopia autorstwa Veronicii Roth ma kilka wad rzucających się w oczy, wyjątkowo mi one nie przeszkadzały. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ała! Szczerze, jest to pierwsza tak niepochlebna opinia na temat tej książki, jaką miałam okazję czytać, i aż mi oczy z orbit wyszły. No bo jak to tak, wszyscy chwalą, hymny pochwalne pieją, a tu ktoś nagle zrównuje tę powieść nie powiem z czym? Chyba poważnie się zastanowię nad przeczytaniem tej książki, bo miałam ją na szczycie listy "must read", a tu taka niespodzianka...

    OdpowiedzUsuń
  7. @Monika - co komu się podoba...
    @ izaa - jak wyżej. :D Nie zakazuję czytać, napisałam tylko, dość dosadnie, dlaczego nie polecam. :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Według mnie, aż tak źle nie było, ale wciąż nie jest to książka wysokich lotów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietna ksiazka! Na pewno niedlugo siegne po druga czesc :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie całkiem miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahahahahahahahahahhahahahahahaha. Mogłabym tak długo. XD Świetna recenzja! Książkę czytałam i nie odebrałam jej AŻ tak źle, jednak Twoja opinia powaliła mnie na łopatki. Jestem nowym fanem! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie tak negatywna opinia to za dużo ;) To książka adresowana do nastolatków poruszających się po tych samych ścieżkach, co saga "Zmierzch" i tak dalej. Jeśli szuka się ambitnych książek, to na pewno nie wśród tego typu autorów i nie należy po nich oczekiwać przemyślności Philipa Dicka czy Carda. Jako rozrywkowa książka na jeden wieczór, "Niezgodna" sprawdza się nieźle, według mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Sophie - A czyim fanem? Moim? :-P

    @Visenna - Hmmm... jakby to zgrabnie ująć... Szczerze? Ja w ogóle niczego nie oczekiwałam po tej książce. Do "Zmierzchu" mam sentyment i nie boję się przyznać, że czytałam, że swego czasu nawet mi się powieść Meyer podobała. Pośród tego typu książek nie szukam ambitnych autorów, którzy chowają się nie wiadomo gdzie i czekają na moje olśnienie. Dick swoją drogą, po niego sięgną raczej już czytelnicy wprawieni. "Niezgodna" jako odmóżdżacz? Nie ma sprawy, ale zauważ, że nie napisałam, iż książka nie sprawdza się jako rozrywka. Dla rozrywki można robić różne rzeczy z książką - nie koniecznie czytać. x)
    Ona jest po prostu źle skonstruowana pod względem fabuły, język autorki jest bardzo niezrozumiały, przy czym występuje wiele błędów stylistycznych i gramatycznych.

    Ta książka może zaszkodzić młodemu umysłowi, który wchłonie te wszystkie błędy, a później będzie tak pisał i się wysławiał.

    Ambitna literatura swoją drogą, ale od książki do poduszki też trzeba choć trochę wymagać. Poprawnej gramatyki i logiki chociażby. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi książka podobała się i to nawet bardzo. Chociaż rzeczywiście, jak teraz o tym myślę, była dość przewidywalna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj tam... oj tam... ja i tak po kontynuację sięgnę. :-P Żeby porównać do "Niezgodnej" chociażby. ^v^

    Przewidywalna była, ale faktycznie, ta przewidywalność trochę wciągała. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tam, oj tam, mi się baardzo spodobała :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ehehehe, a teraz ją zekranizowali... xD

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl