Druid + Kojot = Kłopoty

16:30


Recenzja: „Zbrodnia i kojot” Kevin Hearne

„Zbrodnia i kojot” to już czwarty tom „Kronik Żelaznego Druida”, a cykl ten ma swoje własne, szczególne miejsce… na półce Młodego. Czytując moje recenzje, co niektórzy pewnie zauważyli już, że posiadam brata, który ma nie tylko tę samą krew co ja, ale też hobby. Czasami to jest bardzo pożyteczne, bo koszty naszych książkowych pasji dzielimy na pół. Innymi razy warto kilkakrotnie zastanowić  się czy obdarowując kogoś jakąś powieścią, nie chciałabym  postawić ją na własnej półce… 


Tak więc, cykl pana Kevina  przebolałam już przy pierwszej części. Mówi się trudno. Tym bardziej, że o tyle, o ile moje odczucia do tej serii można nazwać pozytywnymi, na granicy uwielbienia, to mój braciszek „Kroniki Żelaznego Druida” zalicza do ulubionych. Chociaż jego odczuć do końca nie podzielam, to rozumiem.  Byłam więc też pełna zrozumienia, gdy Młody (właściwie tylko o dwa lata, ale zawsze) zapytał raz czy drugi o dzień premiery tomu czwartego. Do mojej tolerancji dołączyła także cierpliwość, objawiająca się po dwudziestym pierwszym pytaniu w stylu „Kiedy dostaniesz Druida?”. Po pięćdziesiątym przestałam się do niego odzywać, czego skutkiem był foch (tak to źle – nie mogłam wchodzić na jego teren, gdzie stoi część książek, w połowie do mnie należących). W końcu przyszedł listonosz, niosąc pod pachą paczkę. Po chwili moje przypuszczenia się potwierdziły, a z koperty wypadł Druid. Wielkodusznie oddałam książkę bratu, oznajmiając, że może czytać pierwszy. W zamian za to, przez kolejne dwie godziny mogłam być Bohaterem Swojego Domu. Później wszystko wróciło do normy, ale i tak było warto. :-D 

Gdy w końcu udało mi się dorwać powieść, nie zwlekałam ani chwili i od razu zaczęłam czytać, spychając na bok wszystko to, czym aktualnie się zajmowałam. Akcja książki zaczyna się praktycznie już od pierwszych stron, a później pędzi aż do  spektakularnego finiszu. Nie nudziłam się ani przez chwilę! Cały czas coś się działo. Jeśli akurat nie czytałam o zaskakującym ataku wroga, to ze zdziwieniem zapoznawałam się z niespodziewanymi działaniami ze strony przyjaciół głównego bohatera. Przez ponad czterysta stron byłam świadkiem niezliczonych pościgów, ataków, zasadzek czy zbrodni. Czwarty tom na początku wydawał mi się troszkę gorszy poziomem od poprzednich, ale było to tylko chwilowe uczucie. Później popłynęłam wraz z falą dynamicznej akcji, maksymalnie się koncentrując na perypetiach i przygodach moich ulubionych bohaterów. 

Podobnie jak przy poprzednich tomach i tutaj chciałabym wyrazić swoje uznanie dla kunsztu pisarskiego autora.  Już od pierwszych stron widać, że „Zbrodnia i kojot” to powieść szczegółowo zaplanowana, gdzie nic nie dzieje się bez przyczyny. Kevin Hearne nie porzuca wątków, nie tworzy luk w fabule, dzięki czemu czytelnik ma wrażenie ciągłości opisywanych przygód. Trudno nie stwierdzić, że książka jest napisana bardzo precyzyjnie i skrupulatnie. 

Autor wprowadza kilka nowych postaci, dzięki czemu można w „Zbrodni i kojocie” zapoznać się z dotąd nieznanymi bóstwami, wierzeniami czy fantastycznymi tworami, wyjętymi wprost z baśni i legend.  Muszę przyznać, że szczerze podziwiam geniusz pisarza, który objawia się nie tylko znajomością tematu, ale także jednocześnie prostym, jak i bardzo skutecznym sposobem na zaserwowanie danej wiedzy czytelnikom książek.  Kevin Hearne drobiazgowo i  dogłębnie tworzy fabułę, dokłada kilka szczegółów do uniwersum i równocześnie, konsekwentnie ukazuje rozwój bohaterów. 

Najmocniejszym elementem „Zbrodni i kojota”, jak właściwie całego cyklu „Kronik Żelazego Druida” jest humor. Zabawne gagi, wytrącające z równowagi wydarzenia i komizm sytuacyjny sprawiły, że zwyczajnie w świecie bałam się czytać tę książkę w miejscach publicznych, a gdy już się na to odważyłam, było to bardzo dużą niedogodnością. Widzicie, gwałtowne wybuchanie śmiechem w autobusie, lub w szkole na przerwie, cały czas jest, przez społeczność, dziwnie postrzegane… 

Tym, którzy czytali poprzednie części Druida, tłumaczyć nie muszę, że jest to jedna z tych powieści, które warto postawić na własnej półce, bo od czasu do czasu człowiek czuje przemożną chęć powrotu do wcześniejszych tomów. Sama jeszcze, troszkę egoistycznie mam nadzieję, że Atticus zbyt wcześnie nie przejdzie na emeryturę i dostarczy Kevinowi Hearne'owi wielu ciekawych historii, które autor później będzie mógł spisać dla swych czytelników. :)



tłumaczenie: Maria Smulewska
tytuł oryginału: Tricked
seria/cykl wydawniczy: Kroniki Żelaznego Druida tom 4
wydawnictwo: Rebis
data wydania: październik 2012
ISBN: 9788375109412
słowa kluczowe: mitologia, druid, atticus, sullivan, bogowie
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier




Również może Ci się spodobać

15 nie zagryzła klawiatura

  1. Ciekawa recenzja, a seria wciąż dopiero w planach

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka razy mi się już ta seria przewinęła przed oczami, ale jakoś po nią jeszcze nie sięgnęłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, czuję się, jakbym czytała swoje własne słowa. Czy to przypadek, Blair? :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm... Widzę, że dzisiaj był czas na błędy, dzięki za uwagi Kocie. :(

    Przed chwilą przeczytałam Twoją opinię, i nie, nie inspirowałam się. :-D Staram się nie czytać opinii innych przed pisaniem swojej recki, bo to niszczy moją kreatywność. :>

    Ale fakt, faktem, posta na forum nie ma co pisać. :-P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio zainteresowała mnie ta seria i będę starała się dorwać pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. obecnie czytam tylko opinie o tej serii, ale nie jestem przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  7. co na tym świecie się dzieje, że ja jeszcze nie słyszałam o tej serii?! koniecznie trzeba nadrobić kilka zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny jestem bardzo, bardzo zawiedziona! Jak mogłyście nie czytać Druida? Jak? Brać się do czytania w trymiga! ^v^

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach tę serię, ale o ile o tomie pierwszym i drugim są w miarę pozytywne recenzje, to o kolejnych już mniej. Mimo wszystko jednak może się skusze, a co ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim zdaniem dwójka jest najlepsza, ale to sama powinnaś sobie wyrobić o tym zdanie. :-)
    Czytaj, czytaj! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Są wcześniejsze tomy?? Już idę szukać, zapowiada się na udaną lekturę! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. ile ja już się zbieram przeczytać tą serię.... ah.. wiem.. wiem na pewno, że mi się spodoba Utwierdziłaś mnie tylko w tym przekonaniu więc koniec. Jeszcze w tym miesiącu zabiorę się za tę wspaniałą lekturę, a co tam szkoła. Da się powtórzyć ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. @AmyColl - żeby tylko na mnie nie było. :-P
    @marichetti - Są, są. ;-) Szukaj i czytaj!

    OdpowiedzUsuń
  14. Za mną dopiero pierwszy tom przygód lekko paranoicznego druida, ale dwa kolejne już czekają w kolejce :D Jak na razie jestem zachwycona twórczością tego autora. Można się naprawdę pośmiać i odprężyć, przy czym akcja i fabuła w ogóle na tym nie tracą, a nawet wręcz zyskują :D

    Mój brat niestety nienawidzi czytać :D Za to z tatą mamy podobny gust, więc sytuacja jest bardzo podobna jak u Ciebie i Twojego brata :D

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl