"Przed Tobą jest świat"

17:08



Powiem szczerze, że gdy zaczęto mówić o powstawaniu czy premierze tego filmu, to się za bardzo nie nastawiałam. "Hobbita" czytałam w podstawówce (nie tak dawno jak można myśleć, ale kawałek spory. xD), jednak najbardziej zapadło mi w pamięć, że jest to bajkowa historia, taka którą można przeczytać dziecku na dobranockę. Ciepła, pełna humoru i oczywiście przygody. Za to w kinie bardzo pozytywnie się zdziwiłam, bo chociaż wystąpiło wiele zabawnych sytuacji, ciekawych dialogów i naprawdę można było odczuć nutkę ciepła zaczerpniętego z książki, to klimat filmu bardziej przypominał "Władcę" - miejscami mroczny, nie brakowało grozy, tajemnicy czy dreszczyku emocji.

Właśnie fakt, że adaptacja nie jest doskonałym odwzorowaniem książki, uważam za najmocniejszą stronę filmu.  Już podczas jego projekcji z ogromną łatwością mogłam odgadnąć, że Peter Jackson za wszelką cenę chciał powiązać wydarzenia opisywane w „Hobbicie” z „Władcą Pierścieni”. Przed seansem specjalnie jeszcze raz przeczytałam książkę i, podczas jej lektury, stwierdziłam, że, nie obrażając J.R.R. Tolkiena oczywiście, Bilbo był jednym, wielkim odwzorowaniem Gary’go Stue. Pewnie fani pisarza mnie za to pozbawią mego marnego żywota, ale naprawdę trudno jest nie przyznać, że bohaterowie w „Hobbicie” są bardzo… upiększeni, perfekcyjni, idealni. Inaczej ma się sprawa z filmem. Chociaż zachowano istotne dla fabuły fakty, to wiele rzeczy zmieniono. Tak oto zwycięstwa nad wrogami nie były spowodowane szczęściem bohaterów (które mimo to i tak często się wkradało), a ich doświadczeniem w walce czy umiejętnościami, a taki pospolity widz jak Blair, był naprawdę rad i czerpał przyjemność z oglądania tak zacnego widowiska.

A było co podziwiać. Do dzisiaj chodzi za mną soundtrack z filmu, który doskonale oddawał to, co działo się na ekranie. Przez cały czas odczuwałam także pewien sentyment, ponieważ (dzięki Ci kinematografio!), w adaptacji można było podziwiać grę aktorską większości moich ulubieńców, którymi zachwycałam się we „Władcy Pierścieni”. Właściwie to jestem z siebie wielce zadowolona, że wcześniej nie śledziłam żadnych niuansów na temat filmu, ponieważ dostałabym zawału na samą wieść, że kiedykolwiek próbowano zastąpić Ian’a McKellena (Gandalfa)! Kto jak kto, ale to właśnie Magneto najbardziej pasuje mi do tej roli. Podobnie ma się sytuacja z Bilbem  - czy naprawdę ktokolwiek z Was byłby w stanie wyobrazić sobie na miejscu Martin’a Freemana (Bilba), Daniela Ratcliffa, albo inną, znaną gwiazdkę? Zdrowy Rozsądku do broni!

Idąc do kina, byłam pełna obaw. Już od połowy listopada zaczęłam się nastawiać, ale dopiero kilka dni przed premierą zostałam uświadomiona, że cała historia ma być podzielona na trzy części. Pierwsze co, to przyszedł zawód.  Wybaczcie, ale jak to może być, że "Władcę Pierścieni" zmieścili w trylogii i "Hobbita" też na nią podzielą? Jednak, gdy wychodziłam z kina, cieszyłam się, że to jeszcze nie koniec.

 Siedząc w sali praktycznie nie odczuwałam mijającego czasu, bo film był naprawdę porywający i wciągający. Tylko raz zapytałam brata o godzinę, żeby policzyć sobie, ile z tego widowiska mi jeszcze zostało. Już dzisiaj nie mogę się doczekać kontynuacji.  Dla moich domowników najzabawniejsza była sytuacja, która miała miejsce kilka dni później, w moim mieszkanku. Przez 5 sekund byłam dosłownie chodzącym szczęściem, ponieważ dowiedziałam się, że następna część „Hobbita” jest planowana już na 2013r. Później została ze mnie tylko kupka żałości, bo spojrzałam na drugą część tej daty – 13 grudnia…

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po seansie, było ponowne obejrzenie „Władcy Pierścieni” w wersji reżyserskiej. Wszystkie te filmy, nakręcone na podstawie dzieł Tolkiena, to już klasyka, epickie widowisko w najlepszym wydaniu, które tylko prosi się, żeby co rusz do niego powracać. Istnieje po prostu jedna, niezmienna prawda – gdy chodź raz oczaruje Cię Śródziemie, to zachwyt nie przeminie. Zostanie głęboko zapamiętany, być może lekko zmniejszony przez upływający czas. Wtedy wystarczy znów zatopić się w świecie wykreowanym przez mistrza, przedstawionym przez fachowca…

gatunek: Fantasy; Przygodowy
produkcja: Nowa Zelandia; USA
premiera:  28 grudnia 2012 (Polska) 28 listopada 2012 (świat)
reżyseria:  Peter Jackson
scenariusz: Guillermo del Toro; Peter Jackson; Fran Walsh; Philippa Boyens





Również może Ci się spodobać

12 nie zagryzła klawiatura

  1. Oglądałam "Hobbita" i bardzo mi się podobał... świetna recenzja :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. książkę kończę a na film mam jutro rezerwację, po twojej opinii nie mogę się doczekać "_

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem świeżo po seansie i zachwyt mnie nie opuszcza. :3 Ja chcę już drugą część! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że wpierw sięgnę po książkę. Słowo pisane mocniej do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Flora - dziękuję. ;-)
    @Upadły czy Anioł - rezerwacja dobra rzecz. Ja też miałam i dzięki Ci Zdrowy Rozsądku, bo takie tłumy się zebrały przed kasami... :-/
    @Querida - Ja też! :-3
    @Scarlett - Tylko ostrzegam, że film naprawdę różni się od książki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny! Byłam tydzień temu, a moj zachwyt nie osłabł nawet na moment :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Film mi się spodobał, ale bez fajerwerków. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam filmu, ani nie czytałam książki :( Czas to zmienić ;)

    Zapraszam na konkurs!
    Do wygrania hit ostatnich tygodni: książka "Ostatnia spowiedź" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No proszę Cię! Oczywiście, że dobrzy bohaterzy muszą być wyidealizowani, bo to jest podstawa baśni :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tym, że ja nie napisałam, że nie są wyidealizowani, tylko na tej podstawie porównałam książkę do filmu, pokazując zalety wprowadzenia kilku zmian w adaptacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jeszcze kłóciłam się z mężem, przed wyjściem do kina, że to nie możliwe żeby podzieli "Hobbita". Uh! :/ Był strasznie zadowolony, że w końcu wyszło na jego :P

    Wracając jednak do filmu. Rzeczywiście jest niesamowity i w sumie cieszę się, że będzie można dalej się nim cieszyć. Już nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl