Jak Śliwka w kompot

18:34




Ostatnio miałam niezłą deprechę (tak wiem, że nie powinno się w ten sposób zaczynać normalnych recenzji, ale czy którakolwiek z tutaj dostępnych kiedyś taka była? No właśnie!).  Nie chciało mi się robić dosłownie nic z wzięciem książki do ręki czy napisaniu recenzji włącznie. W poszukiwaniu lektur, które chociaż trochę oderwałyby mnie od monotonii życia i dały odrobinę inspiracji do napisania chociażby jednej recenzji, znalazłam… Stephanie Plum. I wpadłam jak śliwka w kompot, bo po przeczytaniu drugiej części (pierwszą mam za sobą już od roku), nie mogłam się powstrzymać, żeby nie sięgnąć po trzecią część, a  później po czwartą…

Stephanie Plum – kobieta jak ich mało – zrobi wszystko, żeby nie pracować w fabryce tamponów, bo chociaż jakaś misja jest, to ona się do niej nie poczuwa, więc zamierza zostać Łowcą Nagród. I co z tego, że większość mieszkańców miasteczka wymawia te dwa słowa z takim samym grobowym entuzjazmem, co nasza Śliweczka (kolejny matczyny pomysł)  „fabrykę guzików”? Ma już przecież za sobą pierwsze pochwycenie zbiega! Pierwsze i bynajmniej nie ostatnie…

Sekretem nie jest, że Stefcia to żadna panna Murple, a Evanovich to nie Christie, chociaż jedna i druga ma swoje przebłyski. Jednak, jeśli chodzi o formę rozweselacza czy antydepresanta, to każda z części, którą miałam już przyjemność przeczytać, sprawdza się świetnie. Nie wierzycie? Zapytajcie moją rodzinkę! Do niekontrolowanego śmiechu w środku nocy się przyzwyczaili… Co innego jeśli chodzi o chichotanie pod nosem w środku spożywania posiłku albo parzenia herbaty. Ale czy to moja wina, pytam się? Stephanie Plum jest gorsza niż wirus! Nie dość, że wlezie, narobi spustoszenia, to jeszcze trudno ją wygonić, pozostawia po sobie ślady krzyczące: „Byłam tu!”. Już nie wspominając o tym okropnym pragnieniu sięgnięcia po kolejną część, gdy dopiero co skończyło się poprzednią…

A to dopiero początek!

Uwielbiam wszystkich bohaterów stworzonych przez tą autorkę. Niezależnie od tego, czy są to postaci, które czytelnik miał już przyjemność poznać przy poprzednich częściach, czy jest to całkowicie nowy bohater, wprowadzony dopiero co, na poprzedniej stronie, Evanovich gwarancją jakości, moi drodzy! Jak byście bardzo marzyli o szajsie czy kartonowych kukłach – przykro mi bardzo -  nie w tej książce! Dostaniecie tylko i wyłącznie pełnowymiarowych, wyrazistych i charakterystycznych bohaterów, którzy jeszcze nie raz będą mieli szansę pokazać, że stać ich na więcej. 

Zaprzestając już słodzenia tego kompotu… Sięgając po przygody Śliweczki trzeba się nastawić, a właściwie przestawić – wyłączając myślenie. Niektóre sytuacje albo przedstawione przez autorkę wydarzenia były tak nielogiczne czy bzdurne, że… dla Stephanie możliwe. :) Czasami po prostu humor wydawał mi się nadto przekombinowany. Chociaż stanowi on główny walor tych książek, to co innego śmiać się bez opamiętania, a co innego śmiać się na mus, jednocześnie w głębokim zastanowieniu – „Ale, że serio?”.
Nie wspominając już o pewnych rzeczach, które w pierwszych tomach mogą być słodko-zabawne i do wybaczenia, ale powtarzając się w następnych, wywołują migrenę, głębokie westchnięcia i mamrotanie pod nosem razem wzięte. 

Co nie zmienia faktu, że Śliweczkę polecam wszystkim chętnym i niechętnym jak najbardziej. Książki sprawdzają się znakomicie i jeszcze szybciej są wydawane przez Fabrykę Słów, dzięki czemu czytelnik może, dzięki ci Literaturo!, przez chwilę nie zamartwiać się tą pokaźną liczbą, wyznaczającą ilość tomów w oryginale.  

Autor: Janet Evanovich
Wydawnictwo: Fabryka Słów






Również może Ci się spodobać

19 nie zagryzła klawiatura

  1. Jakoś tak mi trochę ten wymuszony humor nie odpowiada, bo na to głównie liczyłam, gdy dodawałam pierwszą część do zakładki chcę przeczytać. Mimo wszystko sięgnę po pierwszy tom cyklu, a potem się okaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgaj śmiało, tylko od czasu do czasu nachodziło mnie takie wrażenie, częściej lektura szła wybornie. :)

      Usuń
  2. Nad książką jeszcze się zastanowię, a co do "deprechy" - to sama niestety miewam podobne nastroje, więc doskonale Cię rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To współczuję. To masakryczne uczucie. :/

      Usuń
  3. Czytałam w oryginale - świetna seria :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie czuję tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam... Przeczytasz jedną, dwie części i to "poczujesz". :P

      Usuń
  5. Życzę, aby już nigdy więcej nie dopadł Cię taki nastrój, jaki niedawno jeszcze nie chciał Cię opuścić... Od dawna mam ogromną ochotę na zapoznanie się z panną Plum. Na szczęście koleżanka ma bodajże dwie pierwsze części, więc pożyczę je od niej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki. :)
      Pożyczaj, pożyczaj Śliweczka jest tego godna! ^^

      Usuń
  6. Niedługo będę mogła przeczytać pierwszą i szóstą część Stephanie Plum (wiem, że całkiem nie po kolei, ja już tak mam, odbiegam od normalności ;)), a gdy tylko będę miała większy przypływ gotówki to lecę do księgarni po kolejne części :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, to faktycznie nieźle. xD
      Książki można czytać w zaburzonej kolejności, ale sama radzę, żeby jednak robić to po kolei. Niektóre wątki są powiązane i możesz popsuć sobie zabawę. ;)

      Usuń
  7. Dzisiaj akurat przybyła do mnie "Przybić piątkę" i wieczorem zabieram się za lekturę! Nie mogę się doczekać, żeby po raz kolejny wpaść w tarapaty razem ze Stephanie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż sama niedługo zacznę przygodę z piątką, to już zazdroszczę! :D

      Usuń
  8. Zastanawiałam się ostatnio, czy sobie nie zamówić książek Plum :)
    Ja też ostatnio cierpiałam na "depresje", na szczęście już jest lepiej, następnym razem, będę wiedziała po co sięgnąć aby było lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zauważyłam, że ciężko znaleźć taką właśnie humorystyczną powieść, a czasami ma się "smaka" na coś konkretnego... ;)

      Usuń
  9. Taż wkrótce zamierzam porwać "i to dosłownie xD" tą serię. A ty kochana nic się nie przejmuj i czytaj dalej. Nie ma lepszego lekarstwa :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że coś dla mnie! Muszę się koniecznie za serią rozejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehhh.... a ja bidna :P nie czytałam nawet pierwszego tomu :/ Pora chyba naprawić to niedopatrzenie :D

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl