Jestę recenzentę!

22:54



Nie było mnie jeden dzień, jeden wieczór właściwie! Blogosfera w tym czasie zaczęła wrzeć bardziej niż woda w garnku, o której raczę sobie przypomnieć po czterech godzinach lektury nowego, wydawniczego przedmiotu łapówkowego. Jednak do brzegu -  jako biedne dziecko, które każdego dnia musi sobie poprzeglądać nowe notki na innych blogach,  zaczęłam od tego co tygryski lubią najbardziej - od oglądania Stosiiiików! Mam fetysz na cudze książki, I CO? Podziwiając fotografie (oczywiście po powiększeniu – z oglądania trzeba czerpać jak najwięcej!), zaczęłam czytać notki przy zdjęciach zamieszczone. Bez obrazy, ale zwykle po tekstach nie spodziewam się dostać większych wypieków na twarzy, niż po podziwianiu wcześniej wspomnianych stosików… Ach, jak mogłam się tak pomylić?! Jak mogłam zwątpić w głupotę ludzką? Zła Blair! Zła! Po sznurku do kłębka - tak trafiłam na artykuł pani Krytyk.

I stwierdziłam, że jak kot na pustyni – nie ogarniam tej kuwety!

Okazało się, że stoję po ciemnej stronie mocy, wyszło na wierzch, że jestem manipulowana i skorumpowana! Wszystko przez to, że do misji: „Przeczytać książkę” podchodzę z takim arsenałem jak herbata, koc i kot.  Na kilometry czuć moją amatorszczyznę, bynajmniej nie dlatego, że się nie kąpałam, a przez fakt, że raz na jakiś czas bezwstydnie praktykuję książkową pornografię i, jakże by nie!, udowadniam  swoją niekwestionowaną wartość…

Najlepsze jest jednak to, że Pewna Osoba w swym artykule napluła na pewną zbiorowość społeczną  i stwierdziła, że tylko chciała charknąć.

Otóż moi drodzy!  Jako, że żyjemy w wolnym kraju…

JA, BLOGER  samozwańczo się nazwańczo w sieci Blair Blake jestem uczennicą liceum, gdzie uczą mnie jak mam w przyszłości napisać pracę maturalną i znam schemat. Umieszczam stosiki. Mam problemy z interpunkcją, nierzadko też ze stylistyką, morzna by żec – staram się nie robić ortów (w wordzie z resztą trudno), ale totalnie lubię używać stylizacji i swobodnie posługiwać się frazeologią, a także emocjonalnie odnosić się do tekstów przeczytanych. 

 Wcześniej nie wiedziałam, że może to rodzić jakiś problem. Najwyraźniej Problem wiedział o mnie. Ach! Mam nadzieję, że za dużo mu o mnie nie nagadali, bo kto jak kto, ale JA to swoje teksty piszę zwykle na nie mniej niż 6000 (słownie: sześć tysięcy) znaków! 

Jeśli ktoś nie wie do czego piję (swoją drogą - jest jeszcze ktoś taki?), zarówno powyżej jak i poniżej komentuję ten oto artykuł --> Blogi. Korupcja, kompleksy i partyzanci

Dlaczego go komentuję? No jak to: Dlaczego?! 
Skoro jedni mogą się promować pisząc coś takiego, to ja równie dobrze też mogę sobie zrobić nie mniejszą reklamę, komentując tekst napisany. Może zdobędę więcej wyświetleń? Może obserwator mi dojdzie? Albo, Blair tylko o tym nie myśl, bo się za nadto podniecisz!, dostanę… nowego lajka na FB? Och! Ciociu Literaturo, ja o niczym innym nie marzę! *-*

Wiecie… komentarze to ja już mam, więcej mi nie trzeba. Z resztą, kto dzisiaj na blogu komentarzy nie ma? Ach no tak… jaki faux pas.

O grzechach blogerów można by było powiedzieć wiele. Nierzadko więcej niż by trzeba było. Sama większość rzeczy pomijam milczeniem. Raz, że blogosfera to twór dosyć specyficzny, o przeróżnych wymogach i zasadach, dwa, że powtarzanie tego, co reszta już nie raz dwa razy zdążyła powiedzieć jest po prostu bezcelowe. Tym bardziej, że blogerzy zwykle trzymają się swojego podwórka, sąsiadów sobie dobierają, a to co się dzieje w miasteczku nie zawsze jest warte ich komentarza. 

Tym razem – ja leniwe stworzenie nocy – osądziłam, że chociaż wielu przede mną powiedziało to, co teraz mam zamiar napisać, to i ja  powinnam z własnej probówki kilka kropel swej niewiedzy do  tematu-rzeki dolać. 
Jestem bowiem jedną od tych z szydełkowania, która ma ambicje na Profesjonalistę. Od ponad roku nikomu nie przeszkadzało, że swą grafomanię uskuteczniam oraz wszem i wobec krzyczę wręcz: „Jestę recenzętę!”. Tak, że mnie głodne dzieci w Afryce słyszą. Czytając tekst pani Profesjonalistki, w którym nie byłam wymieniona ani z samozwańczej nazwy, ani z numeru domostwa, pod którym mieszkam w Blogosferze, poczułam się obrażana. 

A że, (ha! Zaczęłam zdanie od „A”!) gdy ktoś mnie obdarowuje swoim prawym sierpowym, ja nie cierpię pozostawać dłużna…

Lubię czytać – czytam, lubię mówić do siebie, bo jestem jedyną osobą, z której zdaniem się liczę – mówię do siebie. Biorę pod uwagę, że może tutaj wpaść jednostka tak przebiegła i genialna w swym geniuszu, jak ja, która zapewne zaproponuje przykład: lubię zabijać – zabijam. Pozwólcie jednak, że pominę to milczeniem, bo to całkowicie inny temat, godny notki, jednakowoż nie tej. Powracając do pierwszych trzech słów tego akapitu – całkowicie nie rozumiem dlaczego znany i ceniony malarz staje na ruchliwej ulicy i drze się na przypadkiem spotkanego człowieka, który rysuje karykatury turystów. Czy nie rozumie, że ten biedny człek robi po prostu to, co kocha? Czy nie widzi, że pomiędzy jednym a drugim istnieje nie tylko przepaść nierówno położonego chodnika, ale także celu/ osiągnięć/doświadczenia? 

Już nie wspomniawszy, że jako nastolatka, która wierzy we wszystko co przeczyta (oprócz jednorożców – przykro mi moi drodzy – one nie istnieją), po zapoznaniu się z tym artykułem, pełna wiary i nadziei, przeżyłam druzgocący zawód. Dlaczego? Przeszukałam salon, przekopałam ogródek, nawet gdzieś między grzebaniem w resztkach po wczorajszym obiedzie a wejściu na ten przerażający strych, posprzątałam pokój! Sama! Wierzycie? Ja do teraz nie mogę! Mimo to, jak swojej fortuny, którą na książkach zbiłam, nie znalazłam, tak jej pani Paulina nie wyczarowała. Szkoda. Fajnie by było mieć więcej kasy na sobotnie rajdy po Empikach.

Nie myślcie jednak, że jestem egoistką! Co to, to nie! Robię DOSŁOWNIE wszystko, aby kreować gusta czytelnicze! Właśnie dlatego podniecam się każdą książkową zapowiedzią, z namaszczeniem macam nowości na Empikowych pułkach i zaciągam się dziewiczym zapachem nowości. Potem bazgram w wordzie, że książka jest fajna, bo ja tak sądzę. I wszyscy w te pędy do swoich Empikowych bóstw, bo oto Litera Blairowska mówi, że fajne, co znaczy, że nie tyle fajne, a wręcz zajebiste.

Pozwolicie więc, że teraz wrócę do mojego amatorskiego tfurstwa, aby dalej móc podbijać świat!
Mroki z Wami!

Również może Ci się spodobać

34 nie zagryzła klawiatura

  1. Kocham czytać Twoje testy! <3 Hahahahahahahahahahahahaha. A teraz ile wyszło Ci znaków? :D
    I jak możesz nie wierzyć w jednorożce? :o Jeden właśnie się na Ciebie obraził. :<
    No cóż tekst świetny i oczywiście się zgadzam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uch, teraz tak się podnieciłam, że nie liczyłam. xD

      Ojejej! Jednorożec czytający "recenzje" "recęzętki"? No nie! O.o

      Usuń
  2. Hahahaha... rewelacja! Tak trzymaj! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to umiesz pisać teksty po których człowiek zawsze się uśmiecha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo to moja życiowa misja - wprawiać w ruch czyjś kącik ust. ^^

      Usuń
  4. Hehehe, ja też jestę recenzentę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "z namaszczeniem macam nowości na Empikowych pułkach"
    Really? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Really. :) Z naciskiem na pUłkach. xD

      Usuń
  6. Bardzo fajny tekst ;-) Już się chyba cała blogosfera odniosła do wypowiedzi tej Pani. Podzielam zdanie ogółu, tak jak i Twoje. Wszyscy wiedzą o grzechach i grzeszkach blogosfery, ale generalizacja jest nie na miejscu. I przyjdzie sobie panna z UJ i pochwali się, kim to ona nie jest i statystyki na swoim krytycznym blogasku podbije.
    Mimo wszystko ja się wciąż nie dowiedziałam, czy jestem superekstraprofesional, czy tylko kolejną idiotką czytającą dla przyjemności. Bo tak - nie publikuję stosików, ale piszę dla Miry. A co do przecinków to posiadam iście ułańską fantazję. Cholera, to mogę się nazywać PRAWDZIWYM krytykiem, czy nie. Ech to wieczne życie na krawędzi dwóch światów...
    A ta "Empikowa pułka" to celowa, czy przeoczenie? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celowo, już pojechałam kursywą, żeby nie było wątpliwości. :)

      Najbardziej mnie zdenerwowało właśnie to, o czym piszesz - że wchodzi ktoś do środowiska, o którym nie wie nic i wysnuwa różne teorie. Blogosfera nie jest idealna - to fakt. Ale tworzenie dziwnych podziałów, robienie z nas czarnych owiec - nie na miejscu.

      Usuń
  7. Muszę to napisać uwielbiam kiedy się złościsz, bo Twoje celne uwagi i riposty doprowadzają mnie do łez. Masz rację i zgadzam się z Tobą w 200%. Nie to żeby mi było do śmiechu, ale kto jak kto, ale Ty ogarniasz swoją kuwetę, sama dobrze wiesz ile jesteś warta i chyba nie muszę Ci przypominać do Twoim licznym fan clubie. Rozumiem, że musiałaś wylać z siebie złą krew ( co mni podniosło poziom endorfin). Osobiście mam gdzieś, co pewnej Pani leży na wątrobie. Na swoim blogu mogę umieszczać, co mi się podoba, stosik, nowe gacie z wyprzedaży, a jak się komuś nie podoba czy rani jego uczucia niech na bloga nie włazi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, się zaczerwieniłam. :) Cieszę się, że tekst Ci się spodobał.
      A jak będziesz pisać o nowych gaciach z wyprzedaży, to koniecznie wspomnij z jakiej wyprzedaży. ^^

      Usuń
  8. Chyba jestem trochę do tyłu, bo aż do teraz nie miałam pojęcia o tamtym artykule. Przeczytałam i tak się zastanawiam - po co w ogóle ktoś traci czas, tworząc takie wywody? Ah, tak, pewnie po to, żeby zrodziła się piękna dyskusja i w ogóle, żeby było głośno. Mimo to, nadal nie rozumiem po jakiego grzyba ludzie wtrącają się do sposobu blogowania innych? Zawsze wydawało mi się, że blog jest miejscem, które właściciel może prowadzić jak mu się podoba. I co złego jest w tym, że oprócz samych suchych recenzji blogerzy publikują luźniejsze notki o stosikach czy innych takich? Byłoby okropnie nudno, gdyby każdy blog był czarno-biały, z samymi recenzjami w profesjonalnym stylu (i koniecznie tylko książek z najwyższej półki, broń Boże jakieś romansidła recenzować!). Przecież właśnie ta różnorodność jest piękna i sprawia, że blogerzy odwiedzają inne, podobne blogi. Ale to pewnie jakieś moje spaczone myśli, no bo co ja tam wiem o tych sprawach? W końcu do owego profesjonalizmu nam wszystkim baaaaardzo daleko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "całkiem profesjonalne" recenzje dla mnie są nudne. Nie wszystkie oczywiście, ale w większości nie mogę znaleźć informacji, na temat danego produktu, których akurat szukam.

      Mówi się trudno. Każdy Czytelnik, który czytuje recenzje, wie czego szuka. W ten sposób odnajduje też tematycznie pasujące mu blogi...
      Tak sądzę.

      Usuń
  9. Ale tej pani my blogerzy reklamę zrobimy ;) Wyjdzie na to, że dostanie to, czego chciała - przecież głównie chodziło jej o publiczne wylanie żalów, bo ona na swoim profesjonalnym blogasku nie ma ani jednego komentarza :D

    Ale Twój tekst przedni, no ba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, ale nie mogłam już się powstrzymać. :/

      Usuń
  10. Kocham Twoje teksty, a z tym całkowicie się zgadzam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Twoje teksty :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdy ma swojego bloga i ma prawo pisać w nim co mu się rzewnie podoba. Nikt nikogo nie zmusza do czytania, obserwowania czy komentowania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Twój tekst jest diabelsko genialny :) Całkowicie się z Tobą zgadzam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny tekst! Perfekcyjny komentarz co do artykułu pani "profesjonalistki" aka "krytyka literackiego" :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ się uśmiałam czytając Twój tekst! :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Blair droga, ten tekst jest cudowny. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Hah, genialnie to opisałaś! Aż nie mogłam się powstrzymać i skomentowałam artykuł na swoim blogu, bo ostatnio nie było mnie długo w blogosferze i ominęło mnie wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też zawsze tak mam, że to co najciekawsze dzieje się wtedy, kiedy mnie nie ma. xD

      Reklama? Nie ma sprawy. :)

      Usuń
  18. Wpadłam przypadkiem, z bloga Przepowiedni, pierwszy raz zapoznając się z artykułem - Twoim i tym, który skomentowałaś. I powiem szczerze, że bardzo podoba mi się Twoja odpowiedź na niego. Aż się naprawdę źle poczułam na swoim blogu czytając te wszystkie niemiłe zarzuty, ale twój artykuł, chwila refleksji i stwierdzam, że mój blog, moja pasja, mniej lub bardziej znajomi blogerzy i ja jestem szczęśliwa. Piszę by się czymś podzielić, a nie wnikliwe wszystko analizować, pisać poważne teksty, których i tak nie umiem. Trochę radości, to w końcu blogosfera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo się cieszę, że pomogłam i zapraszam częściej! :)

      Usuń
  19. Szukajac nowosci ksiazkowych choc nie pisze blogow natknelam sie na artykul i odniesienie do twojego bloga z "poczytajmy-razem". I powiem ci, ze uśmiałam sie przy tym bardziej niz przy niejednym kawale :D Masz świetne, ironiczne poczucie humoru, które aż bije od tego artykułu. Do amatorszczyzny ci daleko, profesjonalych rzeczy nie czytam bo ten wyspecjalizowany jezyk mnie przytlacza. A twoją notke bardzo ciekawie sie czytało ;D Pisze tego komenta by ci powiedziec, ze JESTEŚ ZAJE,BISTA! ;D Pozdrawiam, oby tak dalej ;* ~ Lyś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komenta, który sprawił mi dzień i koniecznie zapraszam do częstszych odwiedzin! :)

      Usuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl