Elektryczny (im)puls

12:37


Gdy pojawiały się pierwsze newsy na temat najnowszej książki autorstwa Richarda Paula Evansa, która miała być młodzieżówką o tematyce fantastycznej,  poczułam się bardzo zaintrygowana. Moje zaciekawienie wzmagał fakt, iż tych informacji nie było wiele, a gdy już się pojawiały, tworzyły aurę tajemniczości. Musicie wiedzieć, że czasami potrafię być naprawdę ciekawską i wścibską osobą. „Michael Vey. Więzień celi nr 25” to właśnie taka powieść, która już od samego początku wabiła, dawała pstryczek w nos, byle tylko jego właściciel włożył go tam, gdzie nie trzeba. Pewnie przewidzenie końca tej historii jest dosyć łatwe – skusiłam się, przecież nie mogło być inaczej…


Powieść ta jest historią pewnego piętnastolatka, na pozór zwykłego dzieciaka. Chłopiec walczący z pospolitymi, normalnymi problemami, towarzyszącymi wiekowi dorastania - brzmi znajomo? Michael zmaga się też z kłopotami w kontaktach z rówieśnikami i brakiem zrozumienia dla swojej choroby, z którą żyje od urodzenia. Jednak są to tylko pozory. Główny bohater posiada bowiem pewien sekret. Tajemnicę, przez którą musi przeprowadzać się matką z miejsca na miejsce, szukając anonimowości. Pewnego razu coś się zmienia. Chłopak trafia na nowe informacje, niespodziewanie odnajduje sprzymierzeńców i dowiaduje się, że nie jest sam. Niestety kłopoty tylko czekają na właściwy moment…

Czym tak naprawdę jest „Michael Vey. Więzień celi nr 25”? Przede wszystkim, jest to powieść młodzieżowa. Jedna z lepszych, które ostatnio czytałam, gdyby ktoś pytał mnie o zdanie. Książka posiada wszystkie te składniki, wymagane w ostatnich czasach przez nastolatków spragnionych szybkiej akcji, bohaterów z którymi mogliby się utożsamiać i interesującej fabuły, wciągającej do granic możliwości. Jest to dopiero pierwsza powieść, napisana piórem tego autora, po którą sięgnęłam, lecz już dzisiaj wiem, że nie ostatnia. Pan Evans porusza w  historii Miacheala tematy aktualne i ważne dla współczesnej młodzieży. Przybliża czytelnikowi zespół Tourette'a, chorobę z którą sam się zmaga i pokazuje, że odmienność drugiego człowieka nie musi od razu być synonimem jego drugorzędności, pośledności.

Richard Paul Evans oddaje w ręce czytelnika powieść o ludzkiej moralności, uczciwości, przyjaźni i wzajemnej lojalności. Otwarcie zadaje pytanie czy warto zaufać drugiej osobie, bliskim czy przyjaciołom. Kreuje barwnych bohaterów, stawiając przed nimi trudne zadania, przy których nie mogą liczyć na pomoc osoby dorosłej. 

„Michael Vey…” to książka ciekawa i wciągająca. Już od pierwszych stron widać, iż autor miał niezły pomysł na fabułę, który w większej mierze został – na kartach powieści – zaprezentowany. Niestety czegoś mi zabrakło. Elementu zaskoczenia? Zwrotu akcji? Chociaż wcześniej wspomniana akcja była szybka i obfitowała w wiele wydarzeń, to nie była tak emocjonująca, jak mogłaby być. Większość decyzji bohaterów czy narastających problemów była prosta do przejrzenia. 

Książkę polecam przede wszystkim młodzieży, czyli żądnym dobrych książek, na rynku wydawniczym, nastolatkom. Mam nadzieję, że kolejne przygody Michaela będą tak samo interesujące i bardziej ekscytujące. Dzisiaj mogę Wam powiedzieć jedno: Richard P. Evans nie jest kolejnym Rickiem Riordanem, ale naprawdę blisko mu do tego. Jest to stwierdzenie fanki oczywiście. :)  

Autor: Richard Paul Evans
tytuł: Michael Vey. Więzień celi nr 25
tłumaczenie: Patryk Sawicki
tytuł oryginału: Michael Vey: The Prisoner of Cell 25
seria/cykl wydawniczy: Fantastyczna fabryka
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 12 kwietnia 2013
ISBN: 9788375747706
liczba stron: 400
język: polski
typ: papier


Również może Ci się spodobać

8 nie zagryzła klawiatura

  1. Ja już do młodzieży nie należę, ale ostatnio kuszą mnie młodzieżówki, bo dobrze mi sie przy nich relaksuje:) Poszukam.

    http://tylkofantastyka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (: Taka niewymagająca pozycja, warta polecenia.

      Usuń
  2. Czytałam fragment tej książki i muszę przyznać, że bardzo mnie zaciekawił. Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że koniecznie muszę przeczytać tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wciąż zaliczam się do młodzieży, więc powinno mi się spodobać ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie się zapowiada, chętnie sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo dobrego słyszałam, więc wypadałoby się skusić :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Skusiłam się, jako nastolatka i fanka Riordana (skoro Evans się do niego zbliża, coś w nim musi być :)).

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl