Książkowy wirus zaraża czytenika!

18:35


Za Wikipedią: Gorączka (łac. febris) – stan eutermii towarzyszący chorobie polegający na zwiększeniu temperatury ciała w punkcie nastawczym powyżej normy. Pierwotne znaczenie tego objawu to obronna odpowiedź organizmu na atak wirusów, bakterii, grzybów, obecność ciał obcych, alergenów, martwych fragmentów tkanek i chemicznych pirogenów.


 Po zapoznaniu się z tym, jak wiele mówiącym, wikipedyjnym opisem stanu eutermii oraz z pierwszymi kilkoma rozdziałami powieści Dee Shulman doszłam do niezbitego wniosku, iż tytuł książki, który mam zamiar teraz zrecenzować, niósł za sobą bezlitosną przestrogę. Był, jak znak STOP postawiony trzy metry przed trzykilometrowym urwiskiem. Niestety Blair niczym dziecko widzące znak 18+, ostrzegający przed zdradliwymi materiałami, nieprzeznaczonymi dla jej oczu, kierowana znamienną dla niej ciekawością – wychyliła się z nad krawędzi i spojrzała w otchłań, potwierdziła – kłamiąc komputerowi w monitor – że ma już osiemnaście wiosen i doznała zawału na widok tych-uświadamiających-rzeczy.

Otóż, moi drodzy, jak wieści tytuł, książka wywołuje w czytelniku stan podgorączkowy. Jest on obronną odpowiedzią organizmu tego lekkomyślnego człeka dzierżącego powieść, na absurd, głupotę, merysuizm i melodramatyzm atakujących go ze stronic Gorączki.

O czym jest więc ta chorobotwórcza historia, przez którą po trzech rozdziałach fukania, wzdychania i wywracania oczami posunęłam się do tak drastycznego kroku, jak odłożenie powieści (!) na bliżej nieokreślony czas, w celu złapania równowagi psychicznej? Otóż jest ona o krnąbrnej dziewczynie, posiadającej sydrom bo-nikt-mnie-nie-rozumie-!, oraz o rzymskim gladiatorze, który po zażyciu niepokojącego specyfiku, znalazł się w dziwnym miejscu – takiej, jakby króliczej norze, jak z Alicji w krainie czarów z tym, że to była wersja 9.0 – dzięki któremu mógł podróżować w czasie.

Główna bohaterka, Ewa – cudowne dziecko, genialna, krnąbrna, nieustraszona, niezrozumiana, osaczona przez rzeczywistość, urodziwa, utalentowana… Zaraz… gdzie ja ten poemat o niej podziałam? On o wiele lepiej przybliżyłby Wam postać tej, uwielbianej przez tłumy chłopców i nienawidzonej przez tabuny dziewcząt, pannicy… Cóż, trudno. Musicie się obejść bez niego. Pewnie wiatr, który wpadł przez me okno, gdy było mi już za gorąco, go złapał i porwał (na strzępy!) by odejść w siną dal w celu szukania bardziej wykwalifikowanych jednostek rymujących…

Niewątpliwie teraz pomyśleliście, że skoro potrafiłam wypisać tak wiele wyszukanych przymiotników charakteryzujących, kochaną przez wszystkich, Mery Sue <ekhm,ekhm>  Ewę, nieświadomie też ustawiając je w kolejności alfabetycznej, to wykonanie tego samego zadania, tyle że tyczącego się postaci pobocznych, będzie dla mnie kaszką z mleczkiem… W takim bądź razie myliliście się. Niestety geniusz głównej bohaterki tak raził po oczach, że przyćmiewał inteligencję jej kolegów i koleżanek, a musicie wiedzieć, że wszyscy uczęszczali do szkoły dla super-mega utalentowanych! Uroda naszej cud-miód pannicy zwalała z nóg WSZYSTKICH chłopców i wzbudzała zazdrość WSZYSTKICH dziewcząt! Żadna nie była tak piękna, jak ona… A czy dziewczyna się  o to prosiła? No nie!  Ewa wymyśliła sobie, że zagra w spektaklu? Od razu pierwszoplanowa rola! Pierwsza przejażdżka na koniu? A niby czemu nie mogłaby pojechać galopem? Tak więc, sami rozumiecie! Niemożliwością było zmieszczenie w jednej – przeciętnej długości - książce głównej bohaterki, jej marysuizmu i jeszcze jakiś innych bohaterów z charakterem! Dlatego wszyscy oni byli mdli, jednakowi, bezpłciowi i bez wyrazu. O!

Samą książkę można podzielić na dwie części – pierwszą, gdy akcja ma miejsce w starożytności, a Sethos jest nieustraszonym, rzymskim gladiatorem i od pierwszego wejrzenia zakochuje się w pięknej i niedostępnej dziewczynie, oraz drugą, gdy akcja ma miejsce w teraźniejszości, a Seth jest tajemniczym i przystojnym chłopakiem, który w Ewie rozpoznaje reinkarnację swojej pierwszej miłości i stwierdza, że  też ją kocha (również od pierwszego spojrzenia).

Pozwólcie, iż skomentuję je po kolei. Jeżeli mowa o pierwszej, to od początku do końca nie mogłam wyjść z wrażenia, że jest to gorsza wersja Quo Vadis Sienkiewicza – taka, z pominięciem wątku społecznego, religijnego i obyczajowego, w ten oto sposób zostawiając romantyczny, wyolbrzymiony do granic możliwości. Druga zaś opowiada o tym, jak to tru loff naszej głównej bohaterki przenosi się do przyszłości, po drodze wpadając też do dziwnego wiru, dzięki któremu zapoznał się z kulturą, zmianami geograficznymi, językowymi etc. Coś w stylu przyspieszonej historii wszystkich epok, jak leci od starożytności do XXIw. 
Taki wynalazek przed maturą… mniam!

Chłonęłam tę książkę, jak gąbka wyznając zasadę, że im szybciej, tym lepiej. Pomocny w wykonaniu tego zadania był lekki i prosty styl autorki, który nie wymagał od czytelnika żadnych ekstremalnych procesów myślowych, a zrozumienie toczących się wydarzeń i przebiegu akcji przychodziło, jakby samo, nawet przy jednym oku przymrożonym a drugim zamkniętym. Co zabawne, mogłabym pokusić się o stwierdzenie, iż autorka na ponad czterystu trzydziestu stronach opisała historię, której równie dobrze wystarczyłaby ¼ zajętego miejsca. Po lekturze książki  nie wiedziałam  więcej, niż na początku po prześledzeniu jej opisu. Im dalej w fabułę, tym absurdów i nielogicznych sytuacji było więcej, na szczęście w tamtym momencie dopingowała mnie myśl, że koniec-już-na-horyzoncie.

Morał? Nie oceniaj książki po okładce, nie ufaj notkom od wydawnictwa, dwa razy się zastanów, a później jeszcze raz pomyśl, zanim się zdecydujesz i przede wszystkim (!) ZANALIZUJ TYTUŁ – a nuż niesie za sobą jakieś przesłanie, przestrogę, ukrytą wiadomość?  

Autor: Dee Shulman
Tytuł: Gorączka
tłumaczenie: Dorota Konowrocka
tytuł oryginału: Fever
seria/cykl wydawniczy: Gorączka / Poza czasem tom 1
wydawnictwo: Egmont
data wydania: 31 października 2012
ISBN: 978-83-237-5348-3
liczba stron: 432
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier



Również może Ci się spodobać

8 nie zagryzła klawiatura

  1. Ja również się na książce zawiodłam... Okładka piękna, a zawartość... taka se :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie... A ja przeczytałam, bo okładka mi się spodobała. :)

      Usuń
  2. Nie przeczytam na pewno - nigdy mnie do niej nie ciągnęło, przeciętne i negatywne opinie utwierdzały mnie w słuszności mego stanowiska i jako wisienkę na torcie mam Twoją recenzję - podaruję sobie "Gorączkę" :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... mam ją na półce i teraz to mnie przeraziłaś, że jest taka słaba :D Na szczęście wygrałam ją w konkursie, a nie kupiłam, więc jak to co przynajmniej nie bedę załowac wydanych pieniędzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - już dawno nie czytałam tak słabej książki...
      To jest gorsze nawet od ostatnio czytanego "Blasku".

      Usuń
  4. mi książka przypadła do gustu, może nie zachwyciła ale miło ją wspominam, teraz czekam na kolejny tom :) niestety lub stert gusta czytelników są różne :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzja - geniusz :D Chciałam ją mieć, ale chyba zostanę przy ściągniym przez siebie ebooku :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl