Pierwszy flirt z filmem, czyli jak uatrakcyjnić tą znajomość?

21:27


Tak jak jestem całkowicie pewna, kiedy zaraziłam się wielbieniem książek (z resztą Zmierzch miał z tym wiele wspólnego, to jednak historia na inną notkę), to ze wstydem muszę przyznać, że nie pamiętam, kiedy zrodziła się moja miłość do filmów. Nie przypominam sobie i już! Skąd więc wiem, że takie uczucie istnieje, dlaczego jestem tego taka pewna? Może odpowiem Wam pytaniem na pytanie - Czy byliście kiedykolwiek od czegoś uzależnieni?  Choćby od zakupów, plotek, internetu - od czegokolwiek?

 Każde uzależnienie cechuje się ogromną potrzebą zrobienia czegoś - kupienia nowych ciuchów, zjedzenia  "już" ostatniego kawałka czekolady czy przeczytania "jeszcze jednej" strony książki. Nie nazwałabym mojego uwielbienia do filmu nałogiem, ale doświadczam podobnego uczucia. Rozluźniam się, czerpię przyjemność z oglądanego obrazu. Oczywiście to zawsze zależy od samej jakości filmu, czy mojej subiektywnej oceny danego tworu.  Nie zmienia to jednak faktu, że film jako taki ogromnie mnie fascynuje. Sposób przedstawienia danych wydarzeń przez reżysera, gra aktorska, historia kina, idee przenoszone na ekrany. Wszystko to ma w sobie owe "coś", co bardzo mnie uczeka.

Gdy więc usłyszałam, że mam możliwość wzięcia udziału w kursie Filmoteki szkolnej, podczas którego będę mogła poznać historię kina, środki językowe filmów oraz wyciągnąć z niego o wiele, wiele więcej informacji na jeden z moich ulubionych tematów, nie wahałam się ani chwili. Obecnie jestem w połowie "nauczania", jeśli mogę to tak nazwać i staję przed dwoma ścieżkami - reżysera oraz krytyka filmowego. Już przed przystąpieniem do kursu jasnym dla mnie było, że wybiorę tę drugą (bo mam zamiar pisać dla Was jeszcze ciekawsze recenzje, ha!), ale pierwsza była bardzo nęcąca, oj bardzo! Może gdzieś, kiedyś... jeszcze raz? Zastanawiam się nad tym. 

Biorąc pod uwagę, że - jak wspominałam wcześniej - mam już za sobą połowę kursu, mogę szczerze przyznać, że jestem z niego zadowolona. Nie tylko z samych informacji, faktów, wykonywanych zadań, ale także ze sposobu organizacji całego przedsięwzięcia, rzetelnych i konkretnych koordynatorów, mentorów (mających za zadanie przeprowadzenie uczniów przez cały kurs) oraz z udostępnianych materiałów, służących pomocą, radą i małą ściągą. 

Zapewne jeszcze nieraz sterroryzuję Was mała notką na temat rzeczy, których teraz uczę się na kursie, więc pozwolicie, że przybliżę Wam jeszcze troszkę sam kurs? Tak sobie ostatnio pomyślałam: a nuż kogoś to zaciekawi? Już po stworzeniu bloga zauważyłam, że istnieje masa osób dzieląca ze mną te same zainteresowania, pasje, więc gdyby znalazła się tutaj jakakolwiek kochająca kinematografię persona, byłaby to dla mnie bardzo miła informacja. :)

Garść ciekawostek:

Kurs edukacji filmowej jest organizowany przez Filmotekę Szkolną. Ma na celu przybliżenie informacji o kinie, filmie, krytyce filmowej czy warsztacie młodego reżysera. Organizowany jest za pomocą platformy internetowej, dzięki której każdy uczetnik ma ciągły kontakt ze swoim mentorem czy koordynatorem. Kurs jest podzielony na sześć modułów tematycznych, opracowanych w formie prezentacji z materiałami, ćwiczeniami, tekstami i filmami.  Każdy moduł kończy się sprawozdaniem, a uczestnicy mają możliwosć przejrzenia sprawozdań innych grup. Możliwy jest także kontakt na forum, które istnieje po to, aby grupy biorące udział w kursie mogły się wymieniać opiniami, spostrzeżeniami czy nagle zaistniałymi kłopotami.  

Więcej na ten temat tutaj --> [KLIK!]
Podlinkowałam informacje dla uczniów, ale kurs dla nauczycieli także istnieje.
Nie jestem jakimś specem w tej kwestii, ale jeśli macie jakiekolwiek pytania, to piszcie. :)

Również może Ci się spodobać

0 nie zagryzła klawiatura

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl