”Zburzcie mury”

17:12


Moja przygoda z trylogią Lauren Oliver zaczęła się od miłego zaskoczenia przy Delirium, przeszła przez Pandemonium czyli spełnienie oczekiwań i skończyła się na Requiem – rozczarowaniu. W gruncie rzeczy, ostatnia część przygód Leny nie jest złą książką. Cały czas czyta się ją lekko i przyjemnie, a chociaż  - ku mojemu rozgoryczeniu – znalazłam w niej kilka wpadek i nieścisłości, na pewno nie mogę tej powieści zaliczyć do tych najgorszych. Dlaczego więc zawiodłam się na Requiem? Zawiodłam się, moi drodzy, ponieważ ostatniej części przygód Leny postawiłam wysoką poprzeczkę, której ona niestety nie sprostała.


Oczekiwałam wstrząsu, łomotu, wybuchu. Byłam niemal pewna, że – skoro jest to finał historii – autorka zadziwi czytelnika, zagra na jego emocjach, pokusi się o przewrotność pod koniec historii. W zamian dostałam otwarte zakończenie, które równie dobrze mogłoby być furtką do kontynuacji. Czytając ostatnie rozdziały miałam dziwne wrażenie, jakby pisarka sama nie mogła się zdecydować, w którą stronę poprowadzić tę historię. Zabrakło jej pewności siebie? Pomysłu? Nie mam pojęcia. Jednak zamiast oczekiwanego wybuchu dostałam niewypał bez możliwości reklamacji.

W Requim prym miała wieść rebelia, o której tak głośno było w tomie poprzednim. Niestety pisarka zepchnęła ją na bok, a nawet stworzyła z niej mdłe i nieznaczące tło, tylko po to aby pierwszoplanową rolę mógł zagrać trójkąt miłosny pomiędzy Leną i dwójką, darzących ją uczuciem, chłopców. W finale Pandemonium Lauren Oliver przywróciła do życia jednego z ważniejszych bohaterów z Delirium co było przewidywalne, a przy Requiem tworzyło chaos i spustoszenie. Relacje pomiędzy postaciami stały się najważniejszym czynnikiem powieści, oczywiście na niekorzyść całej książki. 

Od wydarzeń, które miały miejsce w Portland minęło wiele czasu, a bohaterowie dostali chwilkę, aby dorosnąć, nabrać doświadczeń (niekoniecznie dobrych) i, w ogólnym rozrachunku, zmienić się. Niestety w Requim nie było to w ogóle odczuwalne. Czytałam książkę i cały czas miałam wrażenie, jakby od Delirium nie minęła ani chwilka. Fakt, czołowe postaci odmieniły się, niektórzy nawet nie do poznania, co nie wpłynęło na moje subiektywne postrzeganie ich, jako dzieci. Mieli pomysły, plany działania, lecz tak na dobrą sprawę nie potrafili sobie odpowiedzieć na pytanie: Co później? Denerwowali lekkomyślnym podejściem i niedojrzałym zachowaniem. Na szczęście całość jakoś ratowała  narracja z punktu widzenia wyleczonej  Hany.  Już w pierwszym tomie trylogii zastanawiałam się, jak mogłaby zachowywać się osoba pozbawiona uczuć, lojalna wobec systemu. Sposób wykonania troszkę kulał. Oliver niektórymi  niezrozumiałymi sytuacjami, mieszała mi w głowie, lecz ogólnie wyszło to na plus dla całej historii.

Autorka w finale powieści postawiła jeden wielki znak zapytania, który równie dobrze mógłby pozostać otwartym zakończeniem, jak i furtką do kolejnej części. Tak na dobrą sprawę dopiero w ostatnich rozdziałach zaczęło dziać się coś konkretnego. Miały miejsce wydarzenia wręcz zmuszające do śmielszego i szybszego zadawania pytań na temat toczące się akcji, której właściwie nie można było nic zarzucić, ponieważ nie dawała nawet chwili na oddech, jak i samej fabuły powieści.

 Podsumowując „Delirium” opowiada o tym, jak bohaterowie zaczynają zauważać wokół siebie mury, „Pandemonium” to czas na podejmowanie decyzji i pertraktowanie o tym, jak  te mury zburzyć, niestety samo „Reqiuem” opowiada tylko o tym, jak bariery i przeszkody równają się z ziemią. Oczywiście jest to żmudny i czasochłonny proces, pozostaje jednak pytanie:
Co się stanie, gdy  mury  wreszcie runą?


Tytuł: Requiem
Autor: Lauren Oliver
tłumaczenie: Monika Bukowska
tytuł oryginału: Requiem
seria/cykl wydawniczy: Delirium tom 3
wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
data wydania: 20 marca 2013
ISBN: 9788375151701
liczba stron: 392
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier



Nutka na dziś: 




Również może Ci się spodobać

6 nie zagryzła klawiatura

  1. Przeczuwam, że "Reqiuem" może mnie nieco nudzić, tak jak miało to miejsce w przypadku "Pandemonium". Mimo wszystko przeczytam jednak tę książkę, ponieważ muszę poznać zakończenie tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - zakończenie, więc przeczytać i tak trzeba. xD

      Usuń
  2. Moim zdaniem to najsłabsza cześć i po tym co autorka pokazała w "Pandemonium" spodziewałam się o wiele więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy będzie cos w stylu kontynuacji...

      Usuń
  3. Mam w planach całą tę serię :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jeszcze wszystko przed Tobą. :)

      Usuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl