Zona czeka na Ciebie

19:47


Po Ołowiany świt, pisarski debiut Michała Gołkowskiego, sięgnęłam pod wpływem impulsu. Istnieje wiele tytułów tworzonych na podstawie różnych kultowych gier, powieści czy filmów. W większości przypadków one mnie nie interesują, jednak ta książka zaintrygowała mnie już na samym początku. Cóż mogłam poradzić? Rozsiadłam się wygodnie i pozwoliłam wciągnąć w rzeczywistość stalkera.

Widzicie, bowiem Zona jest to strefa zamknięta, do której prawie nikt nie ma dostępu. Oczywiście nie licząc Stalkerów – ludzi szukających mocnych wrażeń, odosobnienia czy przygody. Ich dni to nieustanne wyprawy w teren, gdzie liczy się spryt, refleks i odrobina szczęścia. Zadania polegają na odnajdywaniu artefaktów, szukaniu anomalii, informacji. 

Weszłam w ten świat bez żadnego przygotowania z lekką obawą, że pogubię się w uniwersum. Mój niepokój był całkowicie zbędny, ponieważ autor opowiada historię życia w Zonie, za narratora biorąc jednego ze stalkerów – Misia. Tak oto z rozdziału na rozdział codzienność bohaterów stawała się dla mnie coraz bardziej zrozumiała, a fabuła przejrzysta.  Na początku trudno mi było się przyzwyczaić do sposobu narracji, która wydawała mi się szczegółową relacją z gry. Można się do tego jednak przyzwyczaić, a wtedy czytanie idzie bardzo łatwo i przyjemnie. Chociaż wyżej wspomniana narracja jest pierwszoosobowa, to niewiele wiemy o samym głównym bohaterze – Misiu – który jest jedynym Polakiem z całego zespołu przebywającego w Zonie. Już od pierwszego rozdziału można zauważyć, że autorowi bardziej zależy na opisie przedstawianego świata oraz wydarzeń, chociaż stworzenie tak tajemniczej postaci, jak on także jest interesującym zabiegiem.

Zona wzbudza strach, zafascynowanie, jak i respekt. To ona daje życie, to ona je odbiera. Ludzie żyjący na jej terenie zdążyli się do tego przyzwyczaić, co nie oznacza, że nie poszukują informacji na temat skutków stanu obecnego. Uważnie stawiają kroki, starają się przetrwać. Michał Gołkowski przedstawia w swojej książce bohaterów, którzy potrafią współpracować w grupie, wiedzą, że takie życie jest tam bezpieczniejsze, a jednocześnie nie łudzą się, że gdy przyjdzie co do czego, będą musieli polegać na sobie samych. Klimat panujący w powieści jest bardzo specyficzny, trudny do opisania i z pewnością udziela się czytelnikowi.  Warto sięgnąć po Ołowiany świt choćby po to, aby poznać chociażby ten jeden aspekt tej powieści.

Powiem szczerze, że nie wiedziałam czego oczekiwać po tej pozycji, ale trudno jest mi teraz napisać, że się zawiodłam. Stwierdzam, że bardzo chętnie zapoznałabym się jeszcze z kilkoma powieściami napisanymi na podstawie uniwersum ze S.T.A.L.K.E.R.A, a jednocześnie jestem też ciekawa kolejnych książek Michała Gołkowskiego. Ołowiany świt jest bardzo interesującym debiutem, co prawda występują pewne zgrzyty, a podczas lektury książki taki laik, jak ja musi się przygotować na dość trudne pierwsze wrażenie, jednak całość wypada sympatycznie i zadowalająco.

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Wam dobrej Zony!

Autor: Michał Gołkowski
Tytuł: Ołowiany świt
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 26 kwietnia 2013
ISBN: 9788375747362
liczba stron: 360
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Również może Ci się spodobać

4 nie zagryzła klawiatura

  1. Ja w pierwszej chwil przeczytała nagłówek "Żona czeka na ciebie" co w konfrontacji z okładką mnie przeraziło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, szkoda, że wcześniej o tym nie pomyślałam. :)
      Taki tytuł byłby o wiele zabawniejszy. xD

      Usuń
  2. Też źle przeczytałam nagłówek i nawet się przestraszyłam :D Książka wydaje się być ciekawa, więc może kiedyś ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl