Początek przeznaczenia, przyszłość bez jutra

18:20



O książkach autorstwa E.J Allibis – pisarza bądź pisarki tworzącej pod pseudonimem – usłyszałam od koleżanki, na której obydwie powieści zrobiły dobre wrażenie. Właściwie czemu nie? Zapytałam samą siebie. Tym bardziej, że mój stosik w tamtym momencie już znacząco się kurczył, a ja czułam, że niedługo będę potrzebowała czegoś dobrego do poczytania. Tak więc czym prędzej sięgnęłam po Płomień życia i …

I czytałam pierwszą część tej serii nieco ponad dwa tygodnie. Nie było to efektem braku czasu, a zwyczajnie nieobecności jakichkolwiek chęci, ponieważ twórczość E.J. Allibis powaliła mnie na kolana już po dwóch rozdziałach i bynajmniej nie z zachwytu. Już po zapoznaniu się z kilkoma pierwszymi stronami wiedziałam, że czytanie tej powieści będzie tak samo przyjemne, jak ból głowy. Z kart powieści przebijała infantylność i głupota bohaterów. Autorka już na samym początku wprowadziła rzeszę postaci, które były osobami przedstawianymi w samych superlatywach. 

Takim oto sposobem czytelnik trzyma w ręku książkę, którą z powodzeniem można by było nazwać spisem żołnierzy, należących do armii Mary Sue, która ma zamiar – z pomocą E.J. Allibis – splądrować ludzkie umysły, ograbić ludzi z szarych komórek, a na miejsce mózgu wstawić  wypolerowane uwielbienie, które miałoby tylko klęczeć i bić ukłony jej szlachetnej mości. 

Akcja Płomienia życia w pewien sposób jest rozdwojona – czytelnik ma możliwość poznania bieżących wydarzeń, jak i tych mających  miejsce w przeszłości.  Dzięki temu, nie tylko możemy dowiedzieć się, że na ziemi – pośród zwykłych śmiertelników – żyją niezwykłe istoty, lecz także śledzimy proces powstawania tych istot, jak i sytuacje, które są tego przyczyną. Co mnie najbardziej rozbawiło, to fakt, że podzielenie na pół idealnej i perfekcyjnej dziewczyny, będącej najlepszym aniołem z najlepszych aniołów nie tworzy dwóch istot, posiadających po połowie tej doskonałości, o nie! Co to, to nie! Rodzą się dwie tak samo jedwabiste istoty, moi państwo! Jakże mogłoby być inaczej?  

Jeśli zaś mowa o Ostatnich Wrotach – akcja drugiej części tej szałowej serii, toczy się rok po opisaniu wydarzeń z poprzedniego tomu. Niestety ciocia Literatura nie wysłuchała moich modłów – a modliłam się głośno i intensywnie – i w tej powieści spotkamy, na nieszczęście, bohaterów z części poprzedniej. Wszystkich. Nie licząc trochę odmiennej misji do wypełnienia (lecz która też jakoś wiąże się z ratowaniem świata) Ostatnie Wrota niczym nie zaskakują. Nawet poprawą warsztatu autorki. Dlatego też recenzuję dwie części na raz – po prostu nie m sensu się powtarzać. 

Akcja w obydwu powieściach była mdła i nie za bardzo interesująca, za to okropnie przewidywalna. Jedynym intrygującym momentem w tych książkach, była sytuacja opisana w Płomieniu życia, gdzie Metatron miał określić, który z ludzkich bohaterów człowiekiem nie jest. Pisarka obładowała całą trójcę dzieci takim bagażem marysuizmu, że nie mogłam się zorientować, kto jest bardziej jedwabisty, aby być nadludzką istotą. 

Oprócz tego obydwie książki są tak przepakowane miłością, ciepłem i słodkością, że mogłyby rywalizować z kucykami Pony o względy małych księżniczek. Sytuacje, które powinny wydawać się mroczne, złe, niebezpieczne, budzą śmiech, a nie strach. Przebiegłość i spryt bohaterów przedstawionych w powieściach wyprzedza dramatyczne momenty, gdzie pewne postaci powinny być o włos  od śmierci. 

Oczywiście, jak wspomniałam wcześniej, nie wiadomo czy te powieści zostały napisane przez mężczyznę, czy przez kobietę. Moje użycie rodzajnika żeńskiego jest losowe. Zawsze istnieje jeszcze 50% szans na to, że pomysł na te książki powstał w głowie jakiegoś autora. Zawsze istnieje 50% szans na to, że książki te wspaniale sprawdzą się w ramach podpałki do kominka. 


tłumaczenie: Umer Zuzanna
seria/cykl wydawniczy: Unika
wydawnictwo: Damidos
data wydania: 15 listopada 2012
liczba stron: 445
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
język: polski
typ: papier


Również może Ci się spodobać

10 nie zagryzła klawiatura

  1. Miałam te książki zaplanowane gdzieś w dalekiej przyszłości. Wyliczone mankamenty skutecznie odwlekły to w czasie.

    OdpowiedzUsuń
  2. A czym jest to "Unika"? Nazwa serii? Mój musk nie ogarnia, proszę o wyjaśnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. "Unika" to jednocześnie nazwa serii oraz imię głównej bohaterki, a "Płomień życia" i "Ostatnie Wrota" to tytuły poszczególnych części.

      Usuń
  3. O cholera! (sorka za wyrażenie :P) A ja chciałam to jak najszybciej dorwać w swoje ręce? Ano chciałam, ale już nie chcę. Dziękuję! Postoję! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żeby coś,ale nie należy słuchac opinii innych na dany temat. Załóżmy np. tą książkę. Ja czytam teraz Płomień Życia i bardzo mi się podoba. Zachwyciło mnie to,że są to 2 różne rozdziały i jednocześnie dały mi wenę do pisania mojej opowieści(książki). Radzę ci,byś kupiła tą książkę,gdyż jest bardzo ciekawa. Mi bardzo pomogła. Ale,zrobisz,jak uważasz ;)

      Usuń
  4. O matko. Uwielbiam takie recenzje :D A książek będę unikać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :)

      A UNIKanie polecam jak najbardziej. :)

      Usuń
  5. Jednym słowem - uciekać gdzie pieprz rośnie.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl