Niebo może zaczekać

13:04

 W moim przypadku Zwycięzca bierze wszystko to jedna z tych książek, które zaczyna się czytać pięć minut po zakupie, w dzień premiery, kiedy powieść pachnie jeszcze drukarnią. Niczym świeże bułeczki na śniadanie, taki i trzeci tom przygód Dory Wilk w rękach spowodował szybsze bicie serca i wzrost ekscytacji. Nieistotne były nawet rozbawione spojrzenia domowników, raz po raz sprawdzających czy cały czas siedzę i czytam. O jednym nie wiedzieli. Chociaż siedziałam na kanapie, wcale nie byłam w domu.


Przechadzałam się wtedy po Thornie.

Akcja powieści zaczyna się kilka chwil po wydarzeniach zawartych w Bogowie muszą być szaleni. Prawie cała książka jest tak naprawdę czasem dla Dory, w którym dziewczyna zmaga się z nowymi komplikacjami, narzuconymi na nią w poprzedniej części. Było dużo wydarzeń, masa nowych bohaterów (których z miejsca polubiłam) i jeszcze więcej zwrotów akcji czy niespodzianek, ale przez te wszystkie nowe umiejętności, moce zrzucone na główną bohaterkę wcześniej, odebrałam Zwycięzcę..., jako chwilę oddechu.

Oprócz drobnego przebłysku irytacji w pierwszym rozdziale (Dora strasznie się tam nacholerowała) do samego końca lektury towarzyszyły mi pozytywne odczucia.
Najbardziej zaskoczyli mnie właśnie bohaterowie. Chociaż brakowało mi bardzo Witkacego, Romana czy Katii, przedstawienie urządzone przez Nata, Asa, Abbadona czy Baala - postać, która bardzo ewoluowała - było świetnym popisem umiejętności autorki. Widać, że Aneta potrafi tworzyć pełnowymiarowe, targane przez emocje, postaci, które nieodmiennie zadziwiają, chwytają za serce czy wkurzają. Chociaż dosyć zabawną sytuacją był fakt, że większość z "nówek" trafiła na listę lojalności u Dory i zapisywanie prezentów, to biorąc pod uwagę dynamikę bohaterów... Chyba można wybaczyć, aż taki szybki obrót spraw. Tym bardziej, jeśli - mam nadzieję! - pojawią się oni w kontynuacji.

Najwidoczniej Bogowie muszą być szaleni było tą częścią, gdzie Dora dorobiła się wielu nowych umiejętności i mocy, a Zwycięzca... czasem, gdy zasłużyła na kilku nowych członków swojej rodziny.

Rozwiązanie problematycznej kwestii z archaniołem Rafaelem  było więcej niż zaskakujące. Spodziewałam się innego obrotu spraw, a biorąc pod uwagę różne komplikacje związane z takim, a nie innym przedstawieniem sytuacji może być to wspaniałą furtką autorki do następnej, już czwartej, części przygód Dory.

 Ośrodek dla mieszańców potraktowałam, jako niepokojące przypomnienie, że nawet alternatywa realnego świata - świat magii nie uwalnia od okrucieństwa i bólu. Nie mogę też pozbyć się wrażenia, że większość prezentowanych zadziwiających wydarzeń to maczanie paluszków przez coś innego, ważniejszego, może nawet groźniejszego, co ujawni się w następnych częściach. A może to moje nadzieje? Na pewno nie chciałabym, aby to była ujawniająca się zajebistość głównej bohaterki, u której w tym tomie zabrakło mi... wad. Dora była ciepła, sympatyczna, pomocna - lek na całe zło wszystkich jej przyjaciół. Być może właśnie budzi się moja czepliwość, ale brakowało mi takiego momentu krytycznego, w którym naprawdę można było odczuć, że to Dora czegoś nie potrafi, potrzebuje pomocy, stoi na krawędzi...

Hmmm... Myliłam się. Może to nie tyle moja czepliwa strona a ta sadystyczna.

Zwycięzca bierze wszystko to książka nie bez wad, ale na pewno godna uwagi. Powieść Anety Jadowskiej trzyma poziom narzucony jej przez pierwszy tom i mam nadzieję, że do końca serii już tak zostanie. Przed nami jeszcze trzy części – nie pozostaje nic innego, jak wypytywać wydawnictwo o datę premiery.

tytuł: Zwycięzca bierze wszystko
autor: Aneta Jadowska
seria/cykl wydawniczy: Heksalogia o Wiedźmie tom 3
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 12 lipca 2013
ISBN: 9788375748918
liczba stron: 480
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Również może Ci się spodobać

1 nie zagryzła klawiatura

  1. Mam ją na półce, więc kiedyś na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl