Nowi Ludzie i niszczejący świat

18:25

Najsilniejszym bodźcem, który skłonił mnie do sięgnięcia po Nakręcaną dziewczynę był Złomiarz. Nota od wydawnictwa opisująca ten drugi tytuł tak bardzo mnie zainteresowała, iż zapragnęłam zapoznać się z tą książką. Jak jednak mogłabym zacząć przygodę z piórem Paola Bacigalupiego od powieści niebędącej jego sławnym i nagradzanym debiutem? Dlatego też uzbroiłam się w obydwa egzemplarze, zaczynając przygodę w postapokaliptycznych, zniszczonych przez ludzi światach. 

Tak, dobrze przeczytaliście! Chociaż Nakręcana dziewczyna i Złomiarz to dwie całkowicie odmienne pozycje, łączy je jedno – akcja umiejscowiona w mrocznej oraz dystopijnej przyszłości, gdzie najbardziej liczy się ten, kto ma więcej pieniędzy. 

W odróżnieniu od Złomiarza, Nakręcana dziewczyna nie jest książką kierowaną do młodszego pokolenia, a niektórym czytelnikom jej lektura może okazać się toporna czy ciężka, biorąc pod uwagę dużą ilość bohaterów oraz przewagę intryg politycznych nad dynamiczną akcją, która rozkręca się powoli, miarowo. Z biegiem przekładanych stron staje się jasnym fakt, iż autorowi powieści bardziej zależy na opisie świata, warunków, w jakich muszą egzystować jego barwnie i fascynująco wykreowane postacie. Paolo Bacigalupi w swoim debiucie przedstawia tytułową nakręcaną dziewczynę, Emiko, przedstawicielkę Nowych Ludzi. Czy jednak jest to powieść o zdobywaniu władzy nowego, lepszego człowieka nad tym drugim – zwykłym i pospolitym? Otóż nie! Pisarz w swojej książce umiejscawia nowy gatunek na końcu układu pokarmowego. Nakręcanki to zabawki, nierzadko wręcz śmieci, a także niewarte uwagi mechanizmy. 

Debiut autora to zamknięta w jednym tomie historia żyć kilku – z pozoru niczym nie związanych - ludzi, którym przyszło żyć w złowrogim świecie pełnym cierpienia. Tam, gdzie nad państwami przejęły władzę filmy kaloryczne. Mająca miejsce zapaść ekologiczna to jeszcze nic w porównaniu z szalejącymi wirusami i szkodnikami, wypuszczonymi prosto z laboratoriów. 

Muszę przyznać, że na początku bardzo się zdziwiłam, iż powieść nie opowiada tylko i wyłącznie o losach nakręcanej dziewczyny, Emiko, skoro taki właśnie tytuł widnieje na okładce. Jak się okazało, pozory były bardzo mylące, ponieważ koniec końców, wszystkie wątki połączyły się, jak elementy puzzli, przedstawiając dokładnie ten sam obrazek, który widniał na pudełku. Tym samym w Nakręcanej dziewczynie wszystko powróciło do Emiko, właśnie w niej odnajdując swój koniec. 

Muszę przyznać, że książka ta jest dla mnie sporym zaskoczeniem, w pozytywnym sensie oczywiście. Biorąc pod uwagę wszystkie te nagrody przyznawane Bacigalupiemu za debiut, nie oczekiwałam niczego mniej epickiego, aczkolwiek muszę przyznać, że powieść przerosła moje wcześniejsze założenia. Nakręcaną dziewczynę, podobnie jak większość powieści z Uczty Wyobraźni, poleciłabym przede wszystkim fanom fantastyki, ponieważ – chociaż jest to powieść warta zakupu – książka swoją treścią, głębokim przesłaniem czy nagromadzeniem bohaterów może zniechęcić czytelnika, do dalszych przygód z tym gatunkiem. 

Recenzja została napisana dla portalu Gavran i znajdziecie ją ---> tutaj< --- 



tytuł: Nakręcana dziewczyna


autor: Paolo Bacigalupi

tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz

tytuł oryginału: The Windup Girl

wydawnictwo: MAG
data wydania: 6 marca 2013
ISBN: 9788374802642
liczba stron: 560
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Również może Ci się spodobać

7 nie zagryzła klawiatura

  1. Nie znam tego autora, ale czuję, że to książka w sam raz dla mnie :) Lubię taki misz-masz, gdy akcja kręci się wśród wielu bohaterów, a nie jednego i gdy pisarz starannie przedstawia tło polityczne i kulturowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie powinnaś sięgnąć po "Nakręcaną dziewczynę". :) A jak ci się spodoba to polecam też "Złomiarza" - ten sam autor i podobny klimat. Poziomem troszkę gorsze od nakręcanki, ale zawsze coś. :)

      Usuń
  2. Witaj
    Trafiłam do Ciebie z "Lubimy czytać", gdzie weszłam, żeby wyrzucić z siebie uwierający mnie w śledzionie krzyk po lekturze "Niezgodnej". Gdy zobaczyłam zalew gwiazdek przyznawanych tej książce, poczułam nadchodzący atak paniki. Dopiero Twoja opinia przywróciła mi wiarę w ludzkość. Przejrzałam pobieżnie Twojego bloga i już widzę, że jako miłośniczka Huxleya, Dicka, Bradburyego i kilkorga innych utalentowanych ludzi z nie do końca dokręconymi śrubkami pod czapką, będę miała u Ciebie co czytać:)

    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo,
      Bardzo się cieszę, że przypadł ci do gustu mój mały kącik, mam nadzieję, że będziesz wpadać często. :)

      Niestety prawda jest taka, że od czasu "Niezgodnej" udało mi się trafić na kilka gorszych książek od niej, co na początku bardzo mnie zaszokowało. :<

      Usuń
  3. Zostałaś nominowana u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację. :)
      Postaram się tworzyć posta już niedługo!

      Usuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl