"To ludzka natura, mordować się nawzajem"

16:14

Kilka miesięcy przed pojawieniem się jakichkolwiek zapowiedzi Złomiarza, pierwszej części nowej serii Paolo Bacigalupiego, nakładem wydawnictwa Literackiego wyszły Zatopione miasta, czyli kontynuacja tego cyklu. Zainteresowana takim dziwnym obrotem spraw, postanowiłam że nabędę obydwie książki i przekonam się o co tyle szumu. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze, mało tego!, niezbyt też zachęcało do zapoznania się z tą serią. Powieści różniły się nie tylko szatą graficzną, lecz także rozmiarem, a postawione obok siebie wyglądały wręcz tragicznie. Lekko rozżalona efektem wizualnym, porzuciłam sprawę okładek i zabrałam się za lekturę Złomiarza


Wielu z nas zastanawia się, jak będzie wyglądała nasza przyszłość – życie na ziemi za 10, 50 albo nawet 100 lat. Niektórzy snują fantazyjne wizje, wznoszą w swojej wyobraźni utopijne obrazy przepełnionego szczęściem społeczeństwa, które bawi się beztroskim życiem. Już po kilku rozdziałach Złomiarza byłam całkowicie pewna, że Paolo Bacigalupi nie mógłby być reprezentantem tej grupy ludzi. Autor bowiem w swojej powieści przedstawia wizję zniszczonego świata, w którym egzystencja człowieka jest marną, nic nieznaczącą chwilą. Pyłkiem. Zmartwieniem. Rzeczami o największym znaczeniu są pieniądze i władza 

Niestety pisarz w swej książce poskąpił obu tych podmiotów swemu protagoniście, Nailierowi. Chłopak to szczupły, zmizerniały nastolatek, pracującym w lekkiej ekipie na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Jego zadaniem jest wydobywanie z tankowców miedzianych kabli. Młody mężczyzna, żyjąc z dnia na dzień, cały czas igra z ogromnym niebezpieczeństwem, nie mając potwierdzenia, że nie umrze w tej właśnie chwili. Towarzyszy mu jedynie garstka przyjaciół, despotyczny ojciec oraz bieda. Wszystko zmienia się w jednej chwili, gdy chłopak natyka się na rozbity, przepiękny kliper. W tym momencie staje przed – prawdopodobnie najważniejszą – decyzją w swoim życiu: zrabować wszystko co znajduje się na statku czy uratować śliczną, umierającą dziewczynę. Od tego momentu jego żywot zmienia się nieodwracalnie. 

Podobnie jak Nakręcana dziewczyna, debiut Paola Bacigalupiego, tak i jego następna książka są to historie zmuszające do namysłu oraz chwili refleksji. Chociaż przygody młodego Nailiera w Złomiarzu rozciągają się jedynie na dwieście osiemdziesiąt stron, jest to pozycja, której poświęciłam o wiele więcej czasu niż na początku zamierzałam. W pierwszych rozdziałach powieści akcja jest powolna, praktycznie stoi w miejscu, a autor jedynie przedstawia swemu czytelnikowi życie codzienne protagonisty i jego przyjaciół. Dopiero z każdą kolejną stroną akcja się rozpędza. Mimo to uwagę odbiorcy przykuwają na daną chwilę nieistotne detale i szczegóły związane z powieścią, a nie główne wydarzenia. Świat przedstawiony przez pisarza jest miejscem zniszczonym, mrocznym i intrygującym, co nie zmienia faktu, iż został on raczej słabo zarysowany. 

Paolo Bacigalupi przede wszystkim skupia się w Złomiarzu na opisywanych wydarzeniach, sytuacjach, które całkowicie zmieniają poglądy bohaterów i ich charaktery. Przy czym są to postacie cały czas jednak wykreowane w dość schematyczny, trywialny sposób, a ich zachowanie, jak również zmiany, które w nich zachodzą, są dość przewidywalne, a wręcz powiedziałabym - sztampowe. 

Powieść kierowana jest do nastoletnich odbiorców, więc sądzę, że może być przez nich odebrana dość ciepło. Jeżeli jednak chodzi o starszego czytelnika, który pamięta fascynujący świat Nakręcanej dziewczyny oraz intrygujące wydarzenia, które zostały opisane na kartach tej powieści, może równie dobrze stwierdzić, że autor w Złomiarzu ani zbyt się nie popisał swoim kunsztem literackim, ani nie wstrząsnął odbiorcą poprzez serwowaną przez siebie historię. 

Recenzja została napisana dla portalu Gavran i znajdziesz ją ---> tutaj <---

tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
tytuł oryginału: Ship Breaker
seria/cykl wydawniczy: Złomiarz tom 1
wydawnictwo: MAG
data wydania: 6 marca 2013
ISBN: 9788374802956
liczba stron: 286
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski
typ: papier

Również może Ci się spodobać

10 nie zagryzła klawiatura

  1. Książkę posiadam ale nie miałam jeszcze okazji czytać. Szkoda, że powieści jednej serii wydane są przez inne wydawnictwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wygląda to naprawdę okropnie. :/

      Usuń
  2. Hmmm... szczerze mówiąc, przy "Nakręcanej dziewczynie" zwyczajnie się męczyłam. "Złomiarz" o wiele bardziej przypadł mi do gustu ;) Co prawda nie powalił mnie na kolana, ale czytało się go o wiele lepiej ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za schematycznymi postaciami. Raczej odpuszczę sobie tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam już "Nakręcaną dziewczynę" i chyba to od niej zacznę przygodę z tym autorem. Jednocześnie za "Złomiarzem" będę się rozglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie. :D
      Tym bardziej, że "Nakręcana dziewczyna" jest debiutem autora i naprawdę jest warta Uczty Wyobraźni. :)

      Usuń
  5. Myślę, że kiedyś się na nią skuszę i trafi się okazja, żeby ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybciej niż później. ;-)

      Usuń
  6. Książka rzeczywiście solidnie zmusza czytelnika do głębszych przemyśleń :) Jak na razie mam dość spotkań z twórczością autora na dłuższy czas, chociaż książka mi się podobała :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałam kiedyś przeczytać, ale ochota na tę książkę mi przeszła.

    OdpowiedzUsuń

Prenumarata :)

zBlogowani

zBLOGowani.pl